W transporcie międzynarodowym kierowcy często powtarzają: „Nie mamy nic wspólnego z przemytem, wykonujemy tylko zlecenie przewoźnika”. Przypadek z Zgorzelca pokazuje jednak, że nawet jeśli kierowca formalnie nie zarządza ładunkiem, może wpaść w poważne tarapaty prawne, jeśli przewozi nielegalne substancje.
Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) i Straż Graniczna (SG) podczas wspólnych działań wykryły w samochodzie dostawczym podróżującym z Hiszpanii marihuanę i leki psychotropowe o łącznej wartości ponad 244 tys. zł. W przestrzeni ładunkowej odkryto starannie zamaskowane skrytki, w których ukryto prawie 5 kg suszu roślinnego i 16 opakowań leków psychotropowych.
W pojeździe znajdowało się dwóch obcokrajowców – kierowca i pasażer. Podczas kontroli nie przyznali się do przewożenia substancji zabronionych. Sąd Rejonowy w Zgorzelcu zastosował wobec nich tymczasowy areszt na 3 miesiące, podkreślając powagę sytuacji.
Kierowca – wykonawca czy świadomy uczestnik?
Nie wiadomo, czy kierowca był świadomy zawartości skrytki. Być może nie był przy załadunku i nie miał możliwości sprawdzenia, co dokładnie przewozi. Z drugiej strony, doświadczony kierowca może domyślić się, że nietypowe zmiany w podłodze pojazdu nie są przypadkowe, a przewożony ładunek może być nielegalny. Pytanie pozostaje otwarte: czy kierowca naprawdę nic nie wiedział, czy mógł się domyślić, że przewozi przemyt?
Ryzyko w pracy kierowcy
Kierowcy działają często pod presją czasu, pośredników i zleceń zagranicznych. Każdy ukryty lub podejrzany ładunek może wciągnąć ich w poważne konsekwencje prawne – nawet jeśli nie byli świadomi całej operacji. Areszt, grzywna czy śledztwo to ryzyko, z którym muszą liczyć się wykonawcy transportu.
Źródło: IAS we Wrocławiu










