Długi weekend, przymusowy postój i parking, na którym spotyka się kilku kierowców – to scenariusz, który w branży powtarza się regularnie. Majówka tylko go wzmacnia. W wielu przypadkach taka pauza kończy się wspólnym spędzaniem czasu, rozmowami czy grillem. W tym przypadku zakończyła się także alkoholem, który – jak się okazało – „pojechał” z kierowcami dalej w trasę.
Kontrola, która nie zakończyła się na jednym pojeździe
W poniedziałek, 4 maja, policjanci ruchu drogowego w Świebodzinie zatrzymali do kontroli zestaw pojazdów ciężarowych. Badanie trzeźwości wykazało ponad 1,3 promila alkoholu u 41-letniego kierowcy. Teoretycznie mogła to być jedna z wielu standardowych kontroli. Funkcjonariusze zwrócili jednak uwagę na drugi zestaw jadący tuż za nim. To wystarczyło, by podjąć decyzję o kolejnej kontroli.
Podejrzenia szybko się potwierdziły. Drugi z kierowców, 47-latek, również był nietrzeźwy – miał ponad 1,2 promila alkoholu. Mężczyźni nie ukrywali, że jadą razem i że dzień wcześniej, podczas wspólnej pauzy, spożywali alkohol. W praktyce oznaczało to, że majówkowe spotkanie na parkingu miało swój ciąg dalszy już na drodze.
Gdy pauza sprzyja złym decyzjom
Tego typu sytuacje często mają wspólny mianownik – długie, wymuszone postoje w okresach świątecznych czy weekendowych. Gdyby był to zwykły dzień pracy, kierowcy najpewniej by jechali, a nie spędzali wielu godzin na parkingu. To oczywiście nie jest usprawiedliwienie dla decyzji o spożywaniu alkoholu przed jazdą, ale trudno nie zauważyć, że takie okoliczności sprzyjają rozluźnieniu i – czasem – przekraczaniu granic, które w normalnym trybie dnia pracy nie zostałyby naruszone.
Obaj kierowcy odpowiedzą za prowadzenie pojazdów w stanie nietrzeźwości. Grozi im kara do 3 lat pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych, wysoka grzywna oraz obowiązkowa wpłata na Fundusz Sprawiedliwości. W ich przypadku wspólna majówka i wspólna trasa zakończyły się również wspólną odpowiedzialnością karną.
Źródło: Policja










