Pijany kierowca w Koroszczynie miał ponad 1,5 promila alkoholu, kiedy ciężarówką z Białorusi wjechał na terminal. Wcześniej na tym kierunku kierowcy potrafili czekać na wjazd do Polski około 120 godzin. Pięć dni oczekiwania mogło sprawić, że kierowca źle oszacował, kiedy przyjdzie jego kolej i ile czasu zostało mu do kontroli.
Pijany kierowca w Koroszczynie. Co wydarzyło się na terminalu?
Kierowca, obywatel Białorusi, jechał ciężarówką z Białorusi do Polski. Na terminalu w Koroszczynie podczas wjazdu uszkodził elementy infrastruktury. Ten manewr zwrócił uwagę funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, którzy podejrzewali, że mężczyzna może być pod wpływem alkoholu.
Funkcjonariusze uniemożliwili mu dalszą jazdę i zabezpieczyli kluczyki. Na miejsce wezwano policjantów z Terespola. Badanie alkomatem wykazało u kierowcy ponad 1,5 promila alkoholu. Mężczyzna został zatrzymany. Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.
I właśnie tutaj zaczyna się ciekawsza część tej historii.
120 godzin w kolejce
Koroszczyn jest przejściem, na którym kierowcy ciężarówek mogą spędzić długie godziny, czekając na wjazd do Polski. 2 września monitoring sytuacji na granicy wskazywał dla kierunku Kozłowiczy → Koroszczyn około 121–122 godzin oczekiwania. To ponad pięć dób.
Pięć dni to bardzo długo. Zwłaszcza jeśli ktoś siedzi w kabinie i praktycznie nie wie, kiedy dokładnie przyjdzie jego kolej.
I teraz wystarczy odwrócić tę sytuację.
Jeżeli kierowca stojąc w kolejce sięgnął po alkohol, mógł być przekonany, że zanim dojedzie do granicy i kontroli, minie wystarczająco dużo czasu, żeby wytrzeźwieć. Przy takiej kolejce perspektywa kilku czy kilkunastu godzin mogła wydawać się niewielkim fragmentem oczekiwania.
Problem w tym, że kolejka nie musi przesuwać się równomiernie.
Miał jeszcze mnóstwo czasu?
Można sobie wyobrazić prosty scenariusz. Przez wiele godzin ciężarówki prawie się nie przesuwają. Kierowca widzi przed sobą długi sznur samochodów i zakłada, że do terminala dotrze dopiero za wiele godzin. Alkohol? Do tego czasu powinien już dawno przestać być problemem.
Tyle że sytuacja na granicy może się zmienić.
Kolejka zaczyna się przesuwać, samochody ruszają szybciej i nagle okazuje się, że moment, który wydawał się odległy, jest już bardzo blisko. Kierowca musi podjechać, wjechać na terminal i przejść przez procedury, a wtedy nie ma już miejsca na założenie, że „jeszcze zdąży wytrzeźwieć”.
Przyjmując orientacyjne tempo eliminacji alkoholu na poziomie około 0,15 promila na godzinę, 1,5 promila oznacza około 10 godzin eliminacji. To oczywiście wartość orientacyjna, a rzeczywiste tempo jest indywidualne. Ale przy kolejce liczącej około 120 godzin skala jest zupełnie inna.
Pięć dni oczekiwania daje ogromny margines. Jeżeli ktoś wypił na początku takiego postoju, po kilku czy kilkunastu godzinach nie powinien już mieć alkoholu w organizmie. Jeżeli natomiast dojechał na terminal z wynikiem ponad 1,5 promila, można przypuszczać, że alkohol pojawił się w jego organizmie znacznie później.
Nie wiemy, kiedy dokładnie pił ani jak długo czekał przed terminalem. Tego służby nie podały.
Kontrola graniczna była nieunikniona
Jest jeszcze jeden szczegół, którego trudno w tej historii nie zauważyć.
Mężczyzna jechał z Białorusi do Polski. Przekroczenie granicy oznaczało więc konieczność przejścia przez odpowiednie procedury i kontakt z funkcjonariuszami. Nie było to miejsce, w którym można było po prostu przejechać i ruszyć dalej.
Tymczasem kierowca dotarł na terminal z ponad 1,5 promila.
Być może źle oszacował tempo przesuwania się kolejki. Być może uznał, że ma jeszcze wiele godzin, zanim będzie musiał ruszyć. A może po prostu przecenił tempo, w jakim jego organizm poradzi sobie z alkoholem.
Tego już nie ustalimy na podstawie informacji przekazanych przez służby.
Wiemy natomiast, że jego plan — niezależnie od tego, jaki dokładnie był — skończył się na terminalu. Nie trzeba było nawet zatrzymywać go na drodze. Wystarczył jeden niebezpieczny manewr przy wjeździe, uszkodzona infrastruktura i czujność funkcjonariuszy.
Przy pięciodniowej kolejce można pomylić się co do tego, kiedy przyjdzie własna kolej. Z alkoholem za kierownicą pomyłka trwa jednak nie pięć dni, lecz może skończyć się w ciągu kilku sekund.
Źródło: IAS Lublin, fot. poglądowa (KAS)










