To była wyjątkowo pechowa noc dla kierowcy ciężarówki na Śląsku

To była wyjątkowo pechowa noc dla kierowcy ciężarówki na Śląsku

Kierowca ciężarówki miał wyjątkowo pechową noc. Najpierw został skontrolowany w Lublińcu, gdzie policjanci zatrzymali dowód rejestracyjny MAN-a ze względu na stan techniczny. Mężczyzna ruszył jednak dalej w kierunku powiatu gliwickiego. Kilkadziesiąt kilometrów później czekała go kolejna kontrola, tym razem po zgłoszeniu, że może prowadzić po alkoholu. Kierowca był trzeźwy, ale funkcjonariusze znaleźli inne poważne nieprawidłowości.

Najpierw kontrola w Lublińcu

Pierwsza kontrola odbyła się na terenie Lublińca. Policjanci zwrócili uwagę na stan techniczny ciężarowego MAN-a i zdecydowali o zatrzymaniu dowodu rejestracyjnego. Z policyjnego komunikatu wynika, że kierowca mimo tego ruszył dalej w stronę powiatu gliwickiego.

Sam fakt dalszej jazdy nie musi jednak oznaczać, że kierowca zignorował decyzję funkcjonariuszy. W przypadku zatrzymania dowodu rejestracyjnego policjant wydaje pokwitowanie i w określonych sytuacjach może zezwolić na dalsze używanie pojazdu przez czas nieprzekraczający 7 dni, wskazując warunki takiego używania. Wszystko zależy więc od przyczyny zatrzymania i treści wydanego pokwitowania.

Kilkadziesiąt kilometrów dalej ktoś zadzwonił na Policję

Kierowca pojechał dalej. W rejonie Toszka zainteresowanie służb wzbudził ponownie, ale tym razem powodem było zgłoszenie od osoby, która podejrzewała, że siedzący za kierownicą ciężarówki może być nietrzeźwy.

Policjanci zatrzymali MAN-a i sprawdzili trzeźwość kierowcy. Podejrzenie się nie potwierdziło. Mężczyzna był trzeźwy, więc historia mogła zakończyć się na zwykłej kontroli. Szybko okazało się jednak, że powodów do dalszych czynności nie zabraknie.

Alkoholu nie było, ale problem znalazł się w tachografie

Funkcjonariusze ustalili, że kierowca prowadził ciężarówkę bez zalogowanej karty kierowcy. Kontrola wykazała również inne nieprawidłowości związane z obsługą tachografu. Policja podała, że kierowca jechał ciężarówką od godziny 1:30 w nocy.

To właśnie ten element sprawił, że druga kontrola okazała się dla kierowcy znacznie poważniejsza niż pierwsza. Zamiast potwierdzenia podejrzeń dotyczących alkoholu funkcjonariusze ujawnili naruszenia związane z rejestrowaniem czasu pracy kierowcy.

4200 zł mandatów i zatrzymane prawo jazdy

Na tym jednak konsekwencje się nie skończyły. Za stwierdzone naruszenia kierowca otrzymał mandaty na łączną kwotę 4200 zł. Policjanci sporządzili również decyzję administracyjną, a prawo jazdy kierowcy zostało zatrzymane.

Policja w swoim komunikacie zwraca uwagę, że jazda bez rejestracji czasu pracy jest poważnym naruszeniem. Funkcjonariusze wskazują również na ryzyko związane z przemęczeniem kierowcy, choć z samej informacji nie wynika, że w tym konkretnym przypadku mężczyzna był faktycznie przemęczony.

Jedna noc, dwie kontrole i zupełnie inny finał

Ta historia jest o tyle nietypowa, że druga kontrola zaczęła się od podejrzenia, które okazało się nietrafione. Kierowca nie był pod wpływem alkoholu. Mimo to właśnie podczas tej kontroli policjanci ujawnili naruszenia związane z kartą kierowcy i tachografem.

Trudno więc mówić o zwykłym pechu tylko w kontekście samego zgłoszenia. Kierowca najpierw trafił na kontrolę stanu technicznego pojazdu, a kilkadziesiąt kilometrów później został zatrzymany ponownie. Tym razem funkcjonariusze sprawdzili także kwestie związane z rejestrowaniem czasu pracy.

Dla kierowców ciężarówek to kolejny przykład tego, że jedna kontrola wcale nie musi być ostatnią kontrolą tego samego przejazdu. A gdy podczas drugiej funkcjonariusze zaczną sprawdzać inne obowiązki, mogą pojawić się problemy, których kierowca wcześniej się nie spodziewał.

komunikat policji

Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)

Sprawdź także