Wypadek na S17 zakończył się poważnymi obrażeniami dwóch osób. Brały w nim udział dwa samochody osobowe oraz ciężarowy DAF. Kierowca ciężarówki odjechał z miejsca zdarzenia, ponieważ – jak ustalili policjanci – nie zauważył, że jeden z samochodów uderzył w jego naczepę.
Do wypadku na S17 doszło na wysokości miejscowości Chrząchówek. Brały w nim udział Opel, Volkswagen oraz samochód ciężarowy marki DAF.
Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 48-letni kierowca Opla nie zachował należytej odległości od poprzedzającego go Volkswagena. Kierująca Volkswagenem zaczęła hamować, ponieważ jadący przed nią DAF również hamował. Opel uderzył w tył Volkswagena. Następnie Volkswagen uderzył w naczepę ciężarówki.
W wyniku zdarzenia do szpitala przetransportowano dwie osoby. Był to pasażer Opla oraz 25-letnia kierująca Volkswagenem. Po przeprowadzeniu badań okazało się, że oboje doznali poważnych obrażeń ciała.
Kierowca ciężarówki odjechał z miejsca wypadku
Po zderzeniu kierowca DAF-a odjechał z miejsca zdarzenia. I właśnie ten fragment całej historii jest najbardziej nietypowy.
59-letni mieszkaniec Rzeszowa, prowadzący ciężarówkę, nie zauważył, że w tył jego naczepy uderzył samochód osobowy. Nie wiedział więc, że jego zestaw brał udział w wypadku. Kierowca zatrzymał się dopiero na MOP Sarny. Tam zauważył uszkodzenia swojego pojazdu i powiadomił policję z Ryk.
Nie mamy więc do czynienia z sytuacją, w której kierowca wiedział o wypadku i świadomie postanowił odjechać. Według ustaleń policji mężczyzna nie miał świadomości, że doszło do kontaktu jego naczepy z samochodem osobowym.
Czy mógł zobaczyć zderzenie w lusterku?
Tutaj pojawia się pierwsza rzecz, nad którą warto się zatrzymać.
Kierowca ciężarówki siedzi wysoko nad drogą i ma do dyspozycji kilka lusterek. Teoretycznie może więc obserwować przestrzeń znajdującą się za zestawem. Czy w tym konkretnym momencie mógł zobaczyć Volkswagena uderzającego w naczepę? Tego nie wiemy.
Znaczenie ma między innymi moment, w którym kierowca spoglądał w lusterka, ustawienie pojazdów oraz miejsce, w które samochód osobowy uderzył w naczepę. Sam fakt, że zdarzenie było widoczne z perspektywy innych uczestników ruchu, nie oznacza jeszcze, że musiało być widoczne dla kierowcy ciężarówki.
W przypadku zestawu długości kilkunastu metrów również czas obserwacji sytuacji za pojazdem ma znaczenie. Kierowca może przez kilka sekund koncentrować się na tym, co dzieje się przed nim, zwłaszcza gdy sam hamuje.
Uszkodzona naczepa, ale kierowca niczego nie poczuł?
Jeszcze ciekawsza jest kwestia samego uderzenia.
Volkswagen uderzył w tył naczepy na tyle mocno, że doszło do jej uszkodzenia. Jednocześnie samochód osobowy został poważnie uszkodzony, a uczestnicy zdarzenia trafili do szpitala.
Czy zatem kierowca ciężarówki nie powinien poczuć uderzenia? Niekoniecznie.
Ciężarówka z naczepą ma wielokrotnie większą masę niż samochód osobowy. Jeżeli zestaw jest dodatkowo obciążony ładunkiem, różnica mas jest jeszcze większa. W takiej sytuacji uderzenie samochodu osobowego w tył naczepy może być dla osobówki bardzo dotkliwe, podczas gdy kierowca ciężarówki odczuje je znacznie słabiej.
Nie oznacza to oczywiście, że żadnego uderzenia nie można było poczuć. To zależy od wielu czynników: prędkości pojazdów, miejsca kontaktu, kąta uderzenia, rodzaju elementów naczepy oraz jej obciążenia.
Zdjęcia uszkodzonej naczepy pokazują, że do kontaktu rzeczywiście doszło. Nie pozwalają jednak określić, jak mocno zdarzenie musiał odczuć kierowca siedzący w kabinie.
Co właściwie zgłosił kierowca?
Jest jeszcze jeden szczegół, który łatwo przeoczyć. Policja podaje, że po zatrzymaniu na MOP Sarny kierowca zauważył uszkodzenia i powiadomił funkcjonariuszy.
Nie wiemy jednak, jak dokładnie wyglądało jego zgłoszenie. Czy dopiero wtedy połączył uszkodzenia naczepy z możliwością udziału w zdarzeniu drogowym? Czy chciał zgłosić uszkodzenie pojazdu? A może dopiero rozmowa z policjantami pozwoliła mu ustalić, co wydarzyło się wcześniej?
Tego komunikat nie precyzuje.
Wiadomo natomiast, że po zauważeniu uszkodzeń skontaktował się z policją. To ważny szczegół, bo po zatrzymaniu nie próbował po prostu kontynuować jazdy z uszkodzoną naczepą.
W podobnych sytuacjach zatrzymanie się i sprawdzenie zestawu może mieć dla kierowcy duże znaczenie. Na e-TRUCKBUS.pl opisywaliśmy już przypadek kierowcy ciężarówki, który zatrzymał się na zjeździe na MOP.
Wypadek na S17. Ciężarówka była ostatnim elementem zdarzenia
W tym zdarzeniu ciężarówka była ostatnim elementem całego łańcucha zderzeń. Według wstępnych ustaleń policji nie ona doprowadziła do rozpoczęcia kolizji.
Najpierw Opel uderzył w Volkswagena, a dopiero później Volkswagen został skierowany w stronę naczepy DAF-a.
To istotna różnica. Ciężarówka znalazła się w tym zdarzeniu, jej naczepa została uszkodzona, a jej kierowca odjechał z miejsca wypadku. Jednocześnie według ustaleń policji nie miał świadomości, że doszło do kontaktu z jego pojazdem.
Dla kierowców ciężarówek to kolejny przykład sytuacji, w której ten sam moment może wyglądać zupełnie inaczej z kabiny zestawu i z samochodu osobowego.
Źródło: Policja










