Niezłożony HDS wystarczył, żeby ciężarówka zatrzymała ruch tramwajowy i poważnie utrudniła przejazd przez duże skrzyżowanie w Chorzowie. Kierowca ruszył z niezabezpieczonym dźwigiem i zahaczył o infrastrukturę nad jezdnią. Zerwał sieć trakcyjną oraz uszkodził sygnalizator. Tym razem skończyło się na stratach i utrudnieniach, ale sytuacja mogła mieć znacznie poważniejsze konsekwencje.
Niezłożony HDS zahaczył o trakcję
Do zdarzenia doszło we wtorek 25 sierpnia około godziny 13 na skrzyżowaniu ulic Katowickiej, Parkowej i alei Wojska Polskiego w Chorzowie, w rejonie Stadionu Śląskiego. Jak przekazała policja, kierowca samochodu ciężarowego nie złożył hydraulicznego dźwigu samochodowego, czyli HDS-u. Podczas przejazdu niezłożony element zabudowy zahaczył o infrastrukturę nad jezdnią. Ciężarówka uszkodziła sygnalizator świetlny i zerwała sieć trakcyjną.
Na miejscu pojawiły się służby, a policjanci zajęli się organizacją ruchu. Zerwana sieć uniemożliwiła normalny przejazd tramwajów przez skrzyżowanie.
Stanęły tramwaje, kierowcy mieli utrudnienia
Zerwanie sieci oznaczało poważny problem dla komunikacji miejskiej. Tramwaje nie mogły przejechać przez uszkodzony odcinek, dlatego przewoźnik zmienił organizację kursowania. Problemy mieli również kierowcy samochodów. Policjanci kierowali ruchem, a przejazd przez skrzyżowanie został poważnie utrudniony.
Zerwana sieć to nie tylko zatrzymane tramwaje
Na pierwszy rzut oka największym problemem wydają się stojące tramwaje. Zerwana sieć trakcyjna oznacza jednak znacznie więcej.
Tramwaje Śląskie zasilają swoją sieć trakcyjną prądem stałym o napięciu 600 V. Spółka wskazuje, że system zasilania tworzą między innymi podstacje trakcyjne i linie kablowe, które dostarczają energię do sieci.
Dlatego uszkodzone przewody nie są zwykłymi kablami, które można po prostu odsunąć z jezdni. Po zerwaniu sieci służby muszą zabezpieczyć miejsce i sprawdzić stan infrastruktury.
Szczególnie niebezpieczna byłaby sytuacja, w której przewód znalazłby się bezpośrednio na pojeździe albo w miejscu, gdzie przebywają ludzie. Wtedy problem z komunikacją mógłby bardzo szybko zmienić się w zagrożenie dla zdrowia i życia.
W Chorzowie na szczęście nie doszło do takiego scenariusza. Kierowca ciężarówki zerwał jednak sieć i uszkodził sygnalizację, a skutki odczuli zarówno pasażerowie tramwajów, jak i kierowcy.
Wystarczyło sprawdzić HDS przed ruszeniem
Przygotowanie ciężarówki do jazdy powinno obejmować nie tylko sprawdzenie świateł, zamknięcie drzwi czy zabezpieczenie ładunku.
W przypadku pojazdu wyposażonego w HDS kierowca musi również upewnić się, że dźwig znajduje się w pozycji transportowej i został prawidłowo zabezpieczony. Dotyczy to także innych elementów zabudowy, które podczas pracy mogą zwiększyć wysokość pojazdu.
W tym przypadku właśnie tego sprawdzenia zabrakło. Według informacji policji kierowca ruszył z niezłożonym HDS-em, a dźwig zahaczył o infrastrukturę nad jezdnią.
Błąd wygląda banalnie. Jego skutki już takie nie były.
Kilka sekund i wielogodzinne utrudnienia
Kierowca potrzebowałby zaledwie kilku sekund, żeby przed ruszeniem upewnić się, że HDS znajduje się w odpowiedniej pozycji.
Zamiast tego służby musiały zabezpieczyć miejsce, policjanci kierowali ruchem, a ekipy techniczne rozpoczęły pracę przy uszkodzonej sieci. Naprawa mogła potrwać nawet około ośmiu godzin.
Takie zdarzenia pokazują, że kierowca ciężarówki musi kontrolować nie tylko to, co znajduje się przed kabiną. Wysokość pojazdu i położenie wszystkich elementów zabudowy mają ogromne znaczenie szczególnie wtedy, gdy nad drogą znajduje się sieć trakcyjna, sygnalizacja albo inne urządzenia.
Wystarczy jeden niezłożony element, żeby przejazd zakończył się uszkodzeniem infrastruktury i poważnymi utrudnieniami dla innych uczestników ruchu.
Tym razem skończyło się na uszkodzeniach
W Chorzowie nie doszło do tragedii. Ciężarówka zerwała jednak sieć tramwajową i uszkodziła sygnalizator, a skutki zdarzenia odczuli zarówno pasażerowie tramwajów, jak i kierowcy.
Znacznie poważniejszy scenariusz mógłby nastąpić, gdyby zerwany przewód spadł bezpośrednio na pojazd lub znalazł się w miejscu, gdzie przebywali ludzie.
Przyczyna całego zdarzenia była natomiast bardzo prozaiczna: niezłożony HDS.
Dla kierowców ciężarówek to chyba najlepsze podsumowanie tej historii. Zanim ruszysz, jeszcze raz sprawdź pojazd. Kilka sekund kontroli może oszczędzić wiele godzin problemów
Źródło: Policja










