Fałszywy ADR w ciężarówce. Kierowca przewoził kwas fosforowy

Fałszywy ADR w ciężarówce. Kierowca przewoził kwas fosforowy

54-letni kierowca ciężarówki przewoził przez granicę kwas fosforowy. Podczas kontroli okazało się, że zaświadczenie ADR, które miał potwierdzać jego uprawnienia do przewozu towarów niebezpiecznych, było podrobione. To kolejny przykład na to, że przy transporcie ADR dokumenty muszą być nie tylko kompletne, ale również prawdziwe i ważne.

Kontrola wykazała problem z dokumentem ADR

Do kontroli na przejściu granicznym w Korczowej zgłosił się 54-letni obywatel Ukrainy. Wyjeżdżał z Polski samochodem ciężarowym z naczepą, którym przewoził kwas fosforowy. Jednym z dokumentów okazanych funkcjonariuszom było ukraińskie zaświadczenie ADR. Miało ono potwierdzać uprawnienia kierowcy do przewozu materiałów niebezpiecznych.

Funkcjonariusze Straży Granicznej zauważyli jednak, że dokument odbiega od obowiązującego wzoru. Brakowało w nim również podstawowych zabezpieczeń. W efekcie okazało się, że kierowca posługiwał się podrobionym dokumentem.

Mężczyzna przyznał się do zarzucanego czynu i dobrowolnie poddał się karze grzywny w wysokości 1,5 tys. zł. Dodatkowo nałożono na niego 2 tys. zł kary związanej z naruszeniem przepisów dotyczących transportu drogowego.

ADR to nie jest zwykły dokument

Ten przypadek jest dobrym pretekstem, żeby przypomnieć o czymś, o czym kierowcy przewożący towary niebezpieczne doskonale wiedzą.

Zaświadczenie ADR nie jest zwykłym dokumentem, który wystarczy mieć w kabinie.

Przepisy wskazują, że do kierowania pojazdem przewożącym towary niebezpieczne, w przypadku których wymagane jest ukończenie kursu ADR, uprawniona jest osoba posiadająca ważne zaświadczenie ADR. Kierowca musi mieć wymagane dokumenty przy sobie i okazywać je podczas kontroli.

To oznacza, że znaczenie ma nie tylko samo posiadanie dokumentu. Liczy się również jego ważność i autentyczność.

Fałszywy dokument można sprawdzić

W przypadku polskiego zaświadczenia ADR nie mówimy o zwykłym kawałku plastiku bez żadnych zabezpieczeń.

Obowiązujący wzór dokumentu zawiera między innymi zabezpieczenia w postaci mikrodruków, elementów aktywnych w promieniowaniu UV, hologramu, tłoczeń, elementu optycznie zmiennego oraz indywidualnego oznaczenia dokumentu.

Funkcjonariusze podczas kontroli mogą więc zwrócić uwagę na dokument, który wygląda inaczej niż powinien. Właśnie tak stało się w Korczowej.

I to jest ważna informacja również dla kierowców, którzy mają wszystkie swoje dokumenty w porządku. Nie wystarczy założyć, że skoro dokument został kiedyś wydany, to podczas każdej kontroli nikt już nie będzie interesował się jego szczegółami.

Nie tylko Straż Graniczna może to sprawdzić

W tym przypadku problem z zaświadczeniem ADR wyszedł na jaw podczas kontroli na granicy. Nie oznacza to jednak, że kierowca przewożący towary niebezpieczne może obawiać się kontroli dokumentów wyłącznie na przejściu granicznym.

Kontrole transportu drogowego prowadzone są również na drogach. W przypadku przewozów ADR sprawdzane mogą być między innymi wymagane dokumenty, w tym zaświadczenie ADR. Dlatego kierowca, który rusza w trasę z ładunkiem niebezpiecznym, powinien mieć pewność, że wszystko się zgadza jeszcze przed wyjazdem.

Granica nie jest jedynym miejscem, w którym można wykryć problem.

Nie chodzi tylko o kierowcę

W przewozie towarów niebezpiecznych odpowiedzialność nie kończy się zresztą na kierowcy.

Cały transport musi być przygotowany zgodnie z wymaganiami dotyczącymi danego ładunku. Znaczenie mają między innymi dokumenty, oznakowanie pojazdu, wymagane wyposażenie oraz spełnienie warunków dotyczących przewozu konkretnego materiału.

W przypadku niebezpiecznych ładunków nie ma więc miejsca na zasadę „jakoś to będzie”.

Kierowca może mieć odpowiednie doświadczenie, może znać trasę i może dobrze radzić sobie z prowadzeniem zestawu. Jeżeli jednak dokument potwierdzający wymagane uprawnienia jest nieważny albo fałszywy, problem może pojawić się podczas pierwszej kontroli.

Przy ADR trzeba pilnować dokumentów

Historia z Korczowej jest dobrym przypomnieniem, że dokumenty w transporcie trzeba sprawdzać tak samo jak stan pojazdu czy wyposażenie.

Kierowca nie powinien zakładać, że skoro od wielu miesięcy jeździ z tym samym dokumentem, to wszystko musi być w porządku. Warto sprawdzić jego ważność i upewnić się, że dokument rzeczywiście odpowiada wymaganiom.

Dotyczy to szczególnie przewozów materiałów niebezpiecznych. Tutaj dokument potwierdzający kwalifikacje kierowcy jest częścią systemu bezpieczeństwa całego transportu.

Jeden dokument może zmienić całą kontrolę

W Korczowej problem nie polegał na braku jakiegokolwiek papieru. Kierowca dokument miał. Problem polegał na tym, że dokument miał potwierdzać uprawnienia, których kierowca w rzeczywistości nie posiadał. To zasadnicza różnica.

Można mieć komplet dokumentów w kabinie, a mimo to podczas kontroli mieć poważny problem, jeżeli któryś z nich jest nieważny, niezgodny z wymaganym wzorem albo po prostu fałszywy.

Dlatego przy przewozie towarów niebezpiecznych nie warto liczyć na to, że „może nikt nie sprawdzi”.

Może sprawdzić Straż Graniczna. Może sprawdzić Inspekcja Transportu Drogowego. A konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż zwykła uwaga dotycząca brakującego dokumentu.

W Korczowej kierowca przekonał się o tym podczas kontroli. Fałszywy dokument został wykryty, zanim transport z niebezpiecznym ładunkiem ruszył dalej.

Źródło: Bieszczadzki Oddział SG

Sprawdź także