Odpowiedzialność kierowcy za ładunek może być poważnym problemem, gdy podczas kontroli okazuje się, że przewożony towar nie spełnia wymagań albo nie powinien trafić na rynek. Pytanie tylko, czy za każdą nieprawidłowość odpowiada osoba siedząca za kierownicą? Przypadek z granicy w Kudowie-Słonem pokazuje, że sprawa wcale nie jest taka prosta.
Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej zatrzymali tam busa z plandeką, w którym znajdowało się 22 606 maskotek. Wartość towaru oszacowano na ponad 1,1 mln zł. Zabawki mogły być niebezpieczne dla dzieci, a dodatkowo naruszały prawa własności intelektualnej.
22 tys. maskotek w jednym busie
Skala tego transportu robi wrażenie. W jednym pojeździe znajdowało się ponad 22 tys. maskotek.
Jak poinformowała KAS, zabawki wykonano z materiałów niskiej jakości. Nie posiadały wymaganych certyfikatów ani instrukcji w języku polskim i nie spełniały wymaganych norm technicznych.
Kierowca i pasażer wyjaśnili funkcjonariuszom, że towar został kupiony w wietnamskim centrum handlowym w Pradze. KAS zatrzymała cały transport do dalszych czynności.
Sam komunikat KAS nie przesądza jednak, że kierowca odpowiadał za niezgodność towaru z przepisami.
Odpowiedzialność kierowcy za ładunek nie jest automatyczna
I właśnie tutaj zaczyna się temat ważny dla każdego kierowcy zawodowego.
Kierowca bardzo często nie jest właścicielem przewożonego towaru. Nie kupuje go, nie wystawia faktury i nie decyduje o tym, jaki produkt trafia do samochodu. W wielu przypadkach nie uczestniczy również w jego załadunku.
Jego zadanie polega na wykonaniu przewozu.
Dlatego odpowiedzialność kierowcy za ładunek nie może być automatycznie utożsamiana z odpowiedzialnością za każdą wadę czy niezgodność przewożonego towaru.
To istotne również z punktu widzenia kontroli transportu drogowego. Jak mówił w rozmowie z e-truckbus.pl Małopolski Wojewódzki Inspektor Transportu Drogowego Mariusz Bukowski, kierowca jest wykonawcą zlecenia transportowego, a odpowiedzialność za organizację przewozu spoczywa przede wszystkim na przedsiębiorcy i osobie zarządzającej transportem.
Kierowca nie jest kontrolerem każdej sztuki towaru
Wyobraźmy sobie zwykły załadunek.
Kierowca podjeżdża pod magazyn. Pracownicy firmy ładują kartony do samochodu. Kierowca sprawdza, czy towar został prawidłowo rozmieszczony i zabezpieczony. Otrzymuje dokumenty i rusza w trasę.
Czy powinien otworzyć każdy karton i sprawdzić jego zawartość? W praktyce trudno tego wymagać.
Przy 22 606 maskotkach oznaczałoby to przecież konieczność sprawdzenia ogromnej liczby pojedynczych produktów. Kierowca nie jest laboratorium kontrolnym i nie ma narzędzi pozwalających ocenić, czy konkretna zabawka spełnia wymagania bezpieczeństwa, posiada odpowiednią dokumentację albo nie narusza praw właściciela znaku towarowego. To zupełnie inny zakres odpowiedzialności.
Podróbki mogą oznaczać nawet karę więzienia
W tym przypadku jest jeszcze jeden ważny element. KAS wskazała, że zatrzymane maskotki naruszały prawa własności intelektualnej. Jeżeli w toku postępowania zostanie potwierdzone, że ktoś w celu wprowadzenia do obrotu oznaczał towary podrobionym znakiem towarowym albo dokonywał obrotu towarami oznaczonymi takim znakiem, sprawa może mieć również wymiar karny.
Art. 305 Prawa własności przemysłowej przewiduje za taki czyn grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do 2 lat. Jeżeli sprawca uczynił sobie z takiego procederu stałe źródło dochodu albo dopuścił się go w stosunku do towaru o znacznej wartości, kara pozbawienia wolności wynosi od 6 miesięcy do 5 lat.
I tutaj trzeba postawić bardzo wyraźną granicę.
Przepis dotyczy osoby, która oznacza towary podrobionym znakiem w celu wprowadzenia ich do obrotu albo dokonuje obrotu takimi towarami. Nie oznacza to automatycznie, że kierowca, który wykonywał przewóz i nie wiedział, co znajduje się w ładunku, odpowiada za takie przestępstwo.
To właśnie dlatego tak ważne będzie ustalenie, kto był właścicielem towaru, kto go kupił, kto organizował jego wprowadzenie do obrotu i przede wszystkim kto miał świadomość jego charakteru.
Ale kierowca nie może ignorować oczywistych problemów
Nie oznacza to jednak, że kierowca może przyjąć każdy ładunek i zawsze powiedzieć: „to nie mój towar”.
Jeżeli dokumenty wyraźnie nie zgadzają się z rzeczywistością, ładunek wygląda podejrzanie, jego ilość jest zupełnie inna niż wskazana w dokumentach albo podczas załadunku pojawiają się oczywiste nieprawidłowości, kierowca powinien zareagować.
Szczególnie ważne jest to przy przewozach, dla których przepisy nakładają dodatkowe obowiązki na uczestników transportu.
W takich sytuacjach znaczenie może mieć nie tylko to, co faktycznie znajdowało się na samochodzie, ale również to, co kierowca wiedział, jakie dokumenty otrzymał i jakie informacje przekazał mu przewoźnik lub nadawca.
Kto jeszcze może odpowiadać za ładunek?
Transport to nie tylko kierowca. W zależności od rodzaju naruszenia i konkretnych okoliczności odpowiedzialność może dotyczyć również przedsiębiorcy wykonującego przewóz, nadawcy, odbiorcy, spedytora czy innych podmiotów uczestniczących w organizacji transportu.
Dlatego w przypadku wykrycia nielegalnego lub niezgodnego z przepisami towaru trzeba najpierw ustalić, kto był odpowiedzialny za jego przygotowanie, zakup, wprowadzenie do obrotu oraz organizację przewozu.
Dopiero wtedy można oceniać odpowiedzialność poszczególnych osób.
Podobny problem pojawia się przy innych ładunkach
To nie jest zresztą problem dotyczący wyłącznie zabawek.
Na e-truckbus.pl opisywaliśmy już przypadek ciężarówki, która według dokumentów przewoziła minerały, kamienie i piasek, podczas gdy w naczepie znajdowało się ponad 24 tony zmielonych tworzyw sztucznych.
Tam również pojawiło się podstawowe pytanie: czy kierowca wiedział, co naprawdę znajduje się w naczepie?
W transporcie takich przypadków może być więcej. Kierowca jest często ostatnim ogniwem całego łańcucha, które można zobaczyć podczas kontroli. Nie oznacza to jednak, że jest automatycznie odpowiedzialny za wszystkie wcześniejsze decyzje dotyczące ładunku.
Dokumenty mogą mieć ogromne znaczenie
Dla kierowcy najważniejsze jest więc to, żeby nie lekceważyć dokumentacji i reagować wtedy, gdy coś wyraźnie się nie zgadza.
Jeżeli przewoźnik przekazuje kierowcy dokumenty dotyczące ładunku, warto wiedzieć, co się w nich znajduje. W przypadku kontroli mogą one mieć znaczenie dla ustalenia, jakie informacje posiadał kierowca i kto był odpowiedzialny za organizację przewozu.
Nie chodzi o to, żeby kierowca stał się śledczym i sprawdzał pochodzenie każdego kartonu. Chodzi o coś znacznie prostszego: jeżeli coś się nie zgadza, nie należy udawać, że problemu nie ma.
22 tys. zabawek i pytanie, które warto zadać
KAS zatrzymała 22 606 maskotek. Towar był wart ponad 1,1 mln zł i nie spełniał wymaganych wymagań dotyczących bezpieczeństwa.
Ale sama obecność tego towaru w busie nie odpowiada jeszcze na najważniejsze pytanie. Czy kierowca wiedział, co naprawdę przewozi? I właśnie od odpowiedzi na takie pytanie może zależeć odpowiedzialność konkretnej osoby.
Kierowca prowadzi samochód i ma swoje obowiązki. Przewoźnik organizuje transport. Nadawca przygotowuje towar. Inne podmioty mogą odpowiadać za jego zakup, wprowadzenie do obrotu czy załadunek.
Dlatego odpowiedzialność kierowcy za ładunek nie powinna być sprowadzana do zasady: „towar był w jego samochodzie, więc to jego problem”.
Bo gdyby tak było, kierowca musiałby nie tylko prowadzić pojazd, ale również kontrolować każdy produkt, który ktoś wcześniej włożył mu na pakę.
A chyba nie o to chodzi w transporcie…
Źródło: IAS Wrocław










