Niemcy ułatwiają wejście do zawodu kierowcy. Polska może na tym stracić

Niemcy ułatwiają wejście do zawodu kierowcy. Polska może na tym stracić

Polsce brakuje kierowców ciężarówek, ale problem z kadrami nie dotyczy tylko naszego rynku. Kwalifikacja kierowcy w Niemczech właśnie stała się łatwiejsza pod kilkoma względami. Skrócono część egzaminu praktycznego, dopuszczono możliwość zdawania przyspieszonej kwalifikacji w języku polskim i uproszczono niektóre procedury. Dla niemieckich firm to kolejny sposób na zdobywanie kierowców z zagranicy. Dla polskiego transportu powinien to być sygnał ostrzegawczy.

Kwalifikacja kierowcy w Niemczech z krótszym egzaminem

Od 18 sierpnia 2026 r. obowiązuje w Niemczech nowe rozporządzenie dotyczące kwalifikacji kierowców zawodowych. Zmiana dotyczy między innymi sposobu przeprowadzania egzaminu na podstawową kwalifikację.

W przypadku regularnej kwalifikacji praktyczna część egzaminu została uproszczona. Jazda egzaminacyjna trwa teraz 90 minut zamiast 120. Jednocześnie pozostawiono 30-minutowy praktyczny element egzaminu, natomiast usunięto dodatkową część dotyczącą radzenia sobie w sytuacjach krytycznych.

W efekcie maksymalny czas praktycznej części egzaminu zmniejsza się z 210 do 120 minut.

Nie oznacza to oczywiście, że kandydat może zostać kierowcą ciężarówki bez sprawdzenia umiejętności. Nadal musi wykazać się wymaganymi wiadomościami i umiejętnościami. Niemcy zmieniają jednak sposób sprawdzania kwalifikacji, ograniczając elementy, które uznano za możliwe do uproszczenia.

Egzamin także po polsku

Z punktu widzenia polskich kierowców jeszcze ciekawsza jest zmiana dotycząca języka egzaminu. Kwalifikacja kierowcy w Niemczech ma być dzięki temu bardziej dostępna także dla osób, które nie posługują się swobodnie językiem niemieckim.

Przyspieszoną kwalifikację podstawową można od 18 sierpnia zdawać nie tylko po niemiecku, ale również w jednym z dziewięciu języków obcych. Na liście znalazł się język polski, a także angielski, arabski, chorwacki, rumuński, rosyjski, turecki, ukraiński i albański.

To ważne, ale trzeba dobrze rozumieć tę zmianę. Nie chodzi o to, że każdy egzamin kierowcy zawodowego w Niemczech można teraz zdawać po polsku. Przepisy wskazują konkretnie na egzamin dotyczący przyspieszonej kwalifikacji podstawowej.

Dla osoby, która chce wejść do zawodu i ma problem z fachową terminologią w języku niemieckim, jest to jednak realna bariera mniej.

Niemcy potrzebują kierowców

Niemieckie Ministerstwo Transportu nie ukrywa powodów zmian. W uzasadnieniu reformy wskazuje na potrzebę przeciwdziałania niedoborowi kierowców oraz stworzenia warunków do długoterminowego pozyskiwania pracowników, również z zagranicy.

To ważny szczegół, bo pokazuje, że nie mamy do czynienia wyłącznie z techniczną zmianą zasad egzaminowania.

Niemcy chcą ułatwić dostęp do zawodu, a jednocześnie potrzebują nowych kierowców.

Jeżeli kandydat nie zna dobrze niemieckiego, ale zna fachową wiedzę potrzebną do wykonywania zawodu, możliwość zdawania przyspieszonej kwalifikacji w języku polskim usuwa jedną z barier. Krótsza część praktyczna oznacza z kolei prostszą organizację całego procesu.

Polska ma kierowców, ale ciągle ich brakuje

I tutaj zaczyna się problem dla polskiego transportu.

Według Barometru Zawodów 2026 kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowych należą w Polsce do najbardziej deficytowych profesji. Deficyt prognozowany jest w 326 z 380 powiatów.

To pokazuje skalę problemu. Nie mówimy o kilku regionach, w których pojedyncze firmy mają kłopoty z obsadzeniem samochodów. Kierowców brakuje w zdecydowanej większości kraju.

Problem jest szczególnie istotny w zachodniej Polsce, gdzie niemiecki rynek pracy jest bardzo blisko.

To oznacza, że polski przewoźnik nie konkuruje już tylko o kierowcę z inną firmą z sąsiedniego miasta. Konkurencja może zaczynać się kilkadziesiąt kilometrów dalej, po drugiej stronie granicy.

Niemcy obniżają jedną z barier wejścia do zawodu

Niemieckie zmiany dobrze wpisują się w szerszy problem rynku pracy. Firmy transportowe potrzebują ludzi, a państwo próbuje ograniczyć bariery, które mogą utrudniać zdobycie kwalifikacji.

To nie jest przypadek, że wśród zmian znalazła się możliwość przeprowadzania przyspieszonej kwalifikacji w kilku językach obcych.

Niemiecki przewoźnik dostaje dzięki temu większą możliwość sięgania po kandydatów, którzy wcześniej mogli rezygnować z tej drogi właśnie ze względu na barierę językową.

A polski przewoźnik?

On musi konkurować o tego samego człowieka.

Czy Niemcy będą łatwiej pozyskiwać polskich kierowców?

Nie oznacza to, że od dziś każdy Polak może po prostu pojechać do Niemiec, zrobić tam C+E i bez żadnych dodatkowych warunków rozpocząć pracę.

Niemieckie przepisy dotyczące kwalifikacji kierowców określają warunki uzyskania odpowiednich dokumentów. Samo zdanie egzaminu nie oznacza automatycznie, że można ominąć pozostałe wymagania związane z prawem jazdy, kwalifikacją zawodową czy miejscem zamieszkania.

Zmiana nie jest więc zaproszeniem typu: „przyjedź, zrób egzamin i zabierz niemieckie prawo jazdy”.

Jest jednak czymś znacznie ważniejszym. To element polityki mającej ułatwić niemieckim firmom dostęp do nowych pracowników.

Polska nie może tego przespać

W polskiej branży transportowej od lat mówi się o niedoborze kierowców, kosztach ich wyszkolenia i problemie z pozyskiwaniem młodych ludzi.

Firmy coraz częściej szukają więc pracowników także poza Polską. Na e-truckbus.pl pisaliśmy już między innymi o rosnącym znaczeniu kierowców z Azji oraz o problemach związanych z zatrudnianiem kierowców spoza Unii Europejskiej.

Tymczasem po drugiej stronie granicy Niemcy robią kolejny krok w kierunku ułatwienia dostępu do zawodu.

Jeżeli Niemcy upraszczają kolejne bariery wejścia do zawodu, a jednocześnie potrzebują kierowców, polscy przewoźnicy muszą liczyć się z jeszcze większą konkurencją o pracownika.

Nie chodzi już tylko o to, kto więcej zapłaci.

Liczy się również to, jak łatwo można wejść do zawodu, jak długo trwa zdobycie kwalifikacji i ile formalności musi pokonać kandydat.

Niemcy właśnie wykonali w tej sprawie konkretny ruch.

A Polska?

To jest pytanie, na które polski transport powinien odpowiedzieć, zanim kolejni kierowcy odpowiedzą niemieckim pracodawcom.

więcej informacji LINK

Źródło: Bundesgesetzblatt, BGBl/fot. poglądowa (Grupa OSK „Orzeł”)

Sprawdź także