Dla wielu kierowców policjant na drodze oznacza kontrolę, dokumenty, tachograf albo mandat. Tym razem było jednak zupełnie inaczej. Policjant ratował kierowcę ciężarówki po wypadku, choć sam był wtedy po służbie i jechał prywatnym samochodem.
Do zdarzenia doszło w Siewierzu, na węźle drogi krajowej nr 78 z DK91 w kierunku Katowic. Mundurowy z będzińskiej komendy zobaczył jadący przed nim zestaw, który nagle zaczął tracić stabilność.
Kontener zaczął się przechylać
Ciężarowy Mercedes z naczepą pokonywał łuk drogi. W pewnym momencie kontener zaczął niebezpiecznie przechylać się na lewą stronę.
Chwilę później sytuacja zrobiła się naprawdę groźna. Kontener wypiął się z jednego z mocowań, przez co cały zestaw stracił stabilność. Ciężarówka przewróciła się na bok.
Policjant natychmiast zatrzymał swój samochód w bezpiecznym miejscu i ruszył w kierunku przewróconego zestawu. W kabinie znajdował się 42-letni kierowca, ale dostęp do niego był utrudniony.
Policjant ratował kierowcę z przewróconej kabiny
Mundurowy nie czekał na przyjazd służb ratunkowych. Wybił szybę w kabinie i wydostał z niej rannego kierowcę.
Po ewakuowaniu mężczyzny w bezpieczne miejsce udzielał mu pierwszej pomocy. Pozostał przy rannym aż do przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego.
Obrażenia kierowcy okazały się poważne. Mężczyzna został przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono u niego między innymi otwarte złamanie ręki w okolicy łokcia, a także uraz klatki piersiowej i kręgosłupa.
Badanie wykazało, że kierowca był trzeźwy.
Tym razem policjant oznaczał pomoc
Na miejscu później pracowali policjanci z drogówki. Wykonali oględziny pojazdu i miejsca zdarzenia, dokumentację fotograficzną oraz pozostałe niezbędne czynności. Ciężarówka wraz z naczepą została odholowana.
Dla kierowcy spotkanie z policjantem zazwyczaj nie jest powodem do radości. Kontrola drogowa, sprawdzanie dokumentów czy tachografu i perspektywa mandatu to sytuacje, które zawodowi kierowcy znają doskonale.
W Siewierzu było jednak zupełnie inaczej.
Policjant nie był wtedy na służbie i jechał prywatnym samochodem. Gdy zobaczył przewróconą ciężarówkę, nie przejechał obok i nie ograniczył się do wezwania pomocy. Zatrzymał się, dotarł do uwięzionego kierowcy i zrobił to, co w tej sytuacji było najważniejsze.
Policjant ratował kierowcę jeszcze przed przyjazdem ratowników. Jego szybka reakcja mogła mieć ogromne znaczenie dla rannego 42-latka.
Czasem więc policjant na drodze nie oznacza kontroli, mandatu ani problemów. Czasem oznacza po prostu człowieka, który jako pierwszy ruszy z pomocą.
Źródło: Policja










