Wypadek na S7 w rejonie węzła Rączki zakończył się poważnym zderzeniem czterech ciężarówek. DAF przewożący drewno wjechał w trzy wywrotki wykorzystywane przy robotach drogowych. Siła uderzenia była ogromna. Kierowca ciężarówki został zakleszczony w kabinie i trafił do szpitala.
Ciężarówka z drewnem wjechała w trzy wywrotki
Do wypadku doszło w poniedziałek 17 sierpnia około godziny 9:30 na S7 w kierunku Gdańska, w pobliżu Rączek w powiecie nidzickim.
Według wstępnych ustaleń policji 41-letni kierowca DAF-a przewożącego drewno najechał na trzy wywrotki. Pojazdy stały częściowo na prawym pasie ruchu i częściowo na pasie awaryjnym. Wszystkie trzy ciężarówki pracowały przy prowadzonych w tym miejscu robotach drogowych.
W chwili zderzenia w wywrotkach nie było ludzi. Natomiast kierowca DAF-a doznał obrażeń. Strażacy uwolnili go z rozbitej kabiny, a następnie Lotnicze Pogotowie Ratunkowe przetransportowało go do szpitala w Olsztynie.
Zdjęcia z miejsca wypadku pokazują skalę zderzenia. Ciężarówka z drewnem uderzyła w stojące przed nią pojazdy robocze, a kilka ciężkich pojazdów doznało poważnych uszkodzeń.
W tym miejscu trwały roboty drogowe
Wypadek wydarzył się na odcinku S7 między Rączkami a Waplewem. Drogowcy prowadzili tam remont nawierzchni, dlatego kierowcy musieli liczyć się ze zmianami w organizacji ruchu.
Prace podzielono na etapy. W pierwszej części remontu drogowcy zajęli prawy pas jezdni w kierunku Gdańska, a kierowcy korzystali z lewego pasa. Następnie wykonawca rozpoczął kolejny etap prac, który obejmował większy zakres remontu jezdni.
To właśnie w rejonie prowadzonych prac znajdowały się trzy wywrotki, w które uderzył DAF.
Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że organizacja robót doprowadziła do wypadku. Policja nadal ustala dokładny przebieg zdarzenia oraz jego przyczyny.
W sieci pojawiły się pytania o organizację robót
Po informacji o wypadku w sieci pojawiły się komentarze dotyczące zarówno kierowcy ciężarówki, jak i organizacji robót drogowych.
Część internautów zwracała uwagę na fakt, że trzy ciężarówki robocze znajdowały się na jezdni podczas prowadzenia prac. Pojawiły się również pytania, czy przy dużym natężeniu ruchu na S7 można było inaczej zorganizować przejazd przez remontowany odcinek.
Nie zabrakło też opinii krytykujących samego kierowcę DAF-a. Niektórzy komentujący domagali się nawet dożywotniego odebrania mu prawa jazdy. Inni krytykowali transport drogowy i przekonywali, że część przewozów powinny przejąć koleje.
Na razie pozostają to jednak opinie pojawiające się w sieci. Policja nie wskazała jeszcze, kto ponosi odpowiedzialność za wypadek.
Policja ustala, co doprowadziło do zderzenia
Na czas działań służb droga S7 w kierunku Gdańska została zablokowana. Policjanci kierowali ruch na objazd, a służby zajęły się zabezpieczeniem miejsca zdarzenia i usuwaniem rozbitych pojazdów.
Teraz śledczy muszą dokładnie odtworzyć przebieg wypadku. Znaczenie może mieć między innymi sposób organizacji ruchu, oznakowanie robót, położenie pojazdów roboczych oraz zachowanie kierowcy ciężarówki.
Dlatego na tym etapie nie można przesądzać, co było bezpośrednią przyczyną zderzenia. Odpowiedź powinna przynieść prowadzone przez policję postępowanie.
Wypadek na S7 pokazuje jednak, jak poważne konsekwencje może mieć zderzenie ciężarówki z pojazdami pracującymi przy drodze. Cztery ciężkie pojazdy znalazły się w jednym zdarzeniu, a kierowca DAF-a wymagał pomocy służb ratunkowych.
Źródło: Policja










