Cudze karty kierowców po wypadku na A1? Drugie dno tragedii

Cudze karty kierowców po wypadku na A1? Drugie dno tragedii

Wczoraj informowaliśmy o tragicznym wypadku na autostradzie A1 w rejonie Mykanowa, w którym zginęły cztery osoby, a cztery kolejne zostały ciężko ranne. Dziś sprawa ma kolejny, bardzo niepokojący wątek. W kabinie ciężarowej Scanii śledczy znaleźli dwie karty kierowców wystawione na nazwiska innych osób.

To właśnie znalezione karty mogą okazać się jednym z ważniejszych elementów śledztwa. Prokuratura sprawdza bowiem, czy kierowca nie wykorzystywał ich do ukrywania rzeczywistego czasu pracy.

Dwie cudze karty w kabinie

31-letni kierowca Scanii usłyszał w środę dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, w wyniku której zginęły cztery osoby, a cztery kolejne doznały ciężkich obrażeń.

Drugi zarzut dotyczy ukrywania w kabinie pojazdu dwóch kart kierowców należących do innych osób. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek, śledczy przesłuchali osoby, których dane widniały na kartach. Obaj kierowcy zeznali, że nie przekazywali swoich kart podejrzanemu.

Mężczyzna przyznał się do sprowadzenia katastrofy. Jednocześnie podczas przesłuchania powiedział, że nie pamięta okoliczności wypadku. Nie przyznał się natomiast do zarzutu dotyczącego cudzych kart.

Po co kierowcy były cudze karty?

To pytanie może mieć kluczowe znaczenie dla dalszego śledztwa.

Karta kierowcy przypisana jest do konkretnej osoby i rejestruje jej aktywność w tachografie, w tym czas prowadzenia pojazdu oraz odpoczynku. Dlatego korzystanie z karty należącej do innego kierowcy może pozwolić na zapisanie części aktywności pod danymi innej osoby.

Nie oznacza to jednak, że właśnie w ten sposób kierowca Scanii wykorzystał znalezione karty. Prokuratura dopiero sprawdza, do czego miały służyć. Śledczy analizują zapisy tachografu oraz pozostały materiał dowodowy.

Jeżeli analiza potwierdzi taki mechanizm, pojawi się kolejne bardzo ważne pytanie: jak długo kierowca rzeczywiście prowadził ciężarówkę przed tragedią?

Czy korzystanie z cudzych kart pozwalało mu kontynuować jazdę po wykorzystaniu dopuszczalnego czasu prowadzenia? Czy wcześniej dochodziło do naruszeń przepisów dotyczących czasu jazdy i odpoczynku? Wreszcie, czy zmęczenie kierowcy mogło mieć wpływ na tragiczne zdarzenie?

Na te pytania mają odpowiedzieć między innymi dane z tachografu, karty kierowców oraz inne zabezpieczone dowody.

Prokuratura chce trzech miesięcy aresztu

Po przedstawieniu zarzutów prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 31-latka na trzy miesiące. Posiedzenie w tej sprawie zaplanowano na czwartek, 3 września.

W trakcie przesłuchania kierowca przyznał się do winy w zakresie zarzutu dotyczącego sprowadzenia katastrofy. Jednocześnie twierdził, że nie pamięta okoliczności samego zdarzenia. Nie przyznał się natomiast do zarzutu dotyczącego dwóch cudzych kart kierowców znalezionych w kabinie Scanii.

Kierowcy grozi do 8 lat pozbawienia wolności. O tymczasowym areszcie zdecyduje jednak sąd. Sam wniosek prokuratury nie oznacza jeszcze, że mężczyzna zostanie aresztowany.

I właśnie tutaj pojawia się kolejny ważny element sprawy. Jeżeli śledczy potwierdzą, że cudze karty służyły do ukrywania rzeczywistego czasu pracy, mogą one pomóc w odtworzeniu tego, jak długo 31-latek faktycznie prowadził ciężarówkę przed wypadkiem.

Trzeźwy, ale pozostają ważne pytania

Bezpośrednio po wypadku policjanci sprawdzili trzeźwość kierowcy. Badanie nie wykazało obecności alkoholu w organizmie. Funkcjonariusze pobrali jednak również jego krew do dalszych badań.

Dlatego śledztwo musi odpowiedzieć na znacznie więcej pytań niż tylko to, dlaczego ciężarówka wjechała w pojazdy i pracowników wykonujących roboty na A1. Równie ważne będzie ustalenie, co działo się z kierowcą i ciężarówką w godzinach poprzedzających tragedię.

W tym kontekście cudze karty kierowców nabierają szczególnego znaczenia. Ich obecność w kabinie może mieć związek z rejestracją czasu pracy. Z tego powodu śledczy muszą dokładnie sprawdzić ich historię oraz zapisy tachografu.

Na razie nie ma podstaw, aby stwierdzić, że kierowca prowadził zdecydowanie za długo. Są jednak konkretne powody, aby bardzo dokładnie sprawdzić, czy zapisy tachografu pokazują rzeczywisty czas jego pracy i prowadzenia pojazdu.

Jeżeli śledczy potwierdzą, że cudze karty służyły do obchodzenia przepisów dotyczących czasu jazdy, sprawa może zyskać zupełnie nowy wymiar. Na odpowiedź w tej kwestii trzeba jednak poczekać do zakończenia analizy zabezpieczonych danych.

Źródło: PAP, fot. policja

Sprawdź także