Papierosy w ciężarówce miały zostać przemycone do Polski pod przykrywką legalnego transportu folii budowlanej. Ciężarówka wjeżdżała z Ukrainy przez Dorohusk, a zgodnie z dokumentami jej ładunek miał następnie trafić do Wielkiej Brytanii. Podczas kontroli funkcjonariusze znaleźli jednak ponad 240 tys. paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy.
Szacunkowa wartość rynkowa zatrzymanego towaru wynosi blisko 5 mln zł. Oficjalny komunikat Lubelskiej KAS
Zamiast folii znaleźli papierosy
Ciężarówka wjeżdżała do Polski z Ukrainy w procedurze tranzytu. Dokumentacja wskazywała, że w naczepie znajdują się bele z folią budowlaną przeznaczoną do Wielkiej Brytanii.
Podczas kontroli funkcjonariusze lubelskiej Służby Celno-Skarbowej dokładniej przyjrzeli się ładunkowi. Szybko okazało się, że deklarowany towar jest tylko atrapą. W środku znajdowały się papierosy. Łącznie zabezpieczono ponad 240 tys. paczek bez znaków akcyzy.

Papierosy w ciężarówce ukryto bardzo starannie
Nielegalny towar nie został po prostu przykryty legalnym ładunkiem. Przygotowano profesjonalne atrapy bel, które miały imitować rzeczywisty przewożony towar.
Konstrukcja miała dwa zadania. Z jednej strony pozwalała ukryć papierosy, z drugiej miała utrudnić ich wykrycie podczas kontroli. Tym razem taki sposób nie zadziałał. Funkcjonariusze odkryli, co naprawdę znajduje się w środku.
Ponad 240 tys. paczek i prawie 5 mln zł
Skala sprawy jest ogromna. Mowa o ponad 240 tys. paczek papierosów, których szacunkowa wartość rynkowa wynosi blisko 5 mln zł.
Nielegalny obrót wyrobami tytoniowymi oznacza również straty dla budżetu państwa oraz nieuczciwą konkurencję wobec przedsiębiorców działających zgodnie z prawem.
Właśnie dlatego zwalczanie przemytu wyrobów tytoniowych pozostaje jednym z priorytetów Krajowej Administracji Skarbowej.
Kierowca ciężarówki usłyszał zarzut
W związku ze sprawą kierowcy przedstawiono zarzut przemytu celnego. Zgodnie z informacją KAS czyn zagrożony jest karą grzywny do 720 stawek dziennych albo karą pozbawienia wolności, albo obiema karami łącznie. Na poczet grożących kar zabezpieczono od kierowcy 10 350 zł.
Na tym etapie trzeba jednak zachować ostrożność. Samo przedstawienie zarzutu nie oznacza jeszcze prawomocnego skazania. Postępowanie ma ustalić między innymi, jaką wiedzę o przewożonym towarze miał kierowca i jaka była jego rola w całym przedsięwzięciu.
Kolejna taka historia z ciężarówką
Ta sprawa od razu przypomina nam o materiale, który niedawno pojawił się na e-TRUCKBUS.pl. Tam również chodziło o przemyt papierosów z wykorzystaniem transportu ciężarowego.
W tamtej sprawie konsekwencje były jednak inne. Kierowca został tymczasowo aresztowany, a śledztwo dotyczyło przemytu na dużą skalę. Wcześniej pisaliśmy o tej sprawie.
Tutaj nie ma informacji o tymczasowym areszcie. Kierowca usłyszał zarzut, a śledczy zabezpieczyli pieniądze na poczet grożących kar.
Podobieństwo jest jednak wyraźne. W obu przypadkach ciężarówka miała przewozić legalny ładunek, a dopiero kontrola ujawniła, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.
Kierowca nie zawsze wie, co znajduje się w naczepie
W transporcie jest to szczególnie ważna kwestia. Kierowca często realizuje zlecenie przygotowane przez inne osoby i nie uczestniczy w kompletowaniu ładunku.
Nie oznacza to automatycznie, że odpowiada za wszystko, co znajduje się w naczepie. Organy prowadzące postępowanie muszą ustalić, kto przygotował transport, kto wiedział o kontrabandzie i jaki był udział poszczególnych osób.
Z drugiej strony trudno przejść obojętnie obok sytuacji, w której papierosy są ukrywane w profesjonalnie przygotowanych atrapach legalnego towaru.
To nie wygląda na przypadkowy błąd przy załadunku.
Kontrola pokazała prawdziwy ładunek
Na dokumentach wszystko się zgadzało. W naczepie miała jechać folia budowlana, a transport miał trafić do Wielkiej Brytanii.
Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Papierosy w ciężarówce były ukryte w atrapach bel, a ich liczbę policzyć można było w setkach tysięcy paczek. Wartość rynkowa zatrzymanego towaru sięga blisko 5 mln zł.
Sprawą zajmują się teraz funkcjonariusze Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białej Podlaskiej pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chełmie.
Na razie pozostaje więc czekać na ustalenia śledczych. Jedno już wiadomo: transport, który na papierze wyglądał jak zwykły przewóz folii, krył zupełnie inny ładunek.
Źródło: IAS w Lublinie










