Zakaz wyprzedzania przez pojazdy ciężarowe na drogach szybkiego ruchu obowiązuje przeszło 2 lata, ale wciąż budzi emocje. Szczególnie niepokojące są nieprecyzyjne zapisy dotyczące sytuacji, w których wyprzedzanie jest dozwolone, czyli wtedy, gdy inny pojazd porusza się „znacznie wolniej”. Przepis ten rodzi pole do interpretacji, a jego egzekwowanie bywa kontrowersyjne. Przykładem może być niedawna akcja „Bezpieczna S5” przeprowadzona przez policjantów ze Żnina.
Ostatnio funkcjonariusze monitorowali odcinek drogi ekspresowej S5 od miejscowości Brzyskorzystewko do węzła Żnin Zachód. Z pomocą policyjnego drona obserwowali zachowanie kierowców, w tym przede wszystkim niestosowanie się do zakazu wyprzedzania przez pojazdy ciężarowe na drogach z dwoma pasami ruchu w jednym kierunku. W ciągu dwóch godzin ujawnili pięć takich wykroczeń. Kierowcom groziły mandaty w wysokości 1000 zł oraz 8 punktów karnych, a przy powtórnym wykroczeniu – nawet 2000 zł i kolejne punkty.
Kontrowersje wywołuje nie tylko sam zakaz, ale także sposób jego egzekwowania. Kierowcy podkreślają, że dron nie mierzy prędkości, więc nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy manewr wyprzedzania rzeczywiście był niezgodny z przepisami. Ich zdaniem, bez odpowiedniego sprzętu pomiarowego trudno mówić o sprawiedliwej ocenie sytuacji. Nie brakuje również głosów, że przepisy są zbyt ogólne i pozostawiają zbyt duże pole do interpretacji, co może skutkować nieuzasadnionymi mandatami.
Wielu zawodowych kierowców odmawia przyjęcia mandatu i zapowiada, że będzie dochodzić swoich racji w sądzie. Spór między kierowcami a policją trwa, a kolejne tego typu akcje z pewnością tylko go zaostrzą.
Źródło: Policja










