Do groźnego wypadku z udziałem autobusu i pojazdu ciężarowego doszło w miejscowości Dobrzelin niedaleko Żychlina, w powiecie kutnowskim. W wyniku zdarzenia ranne zostały dwie osoby, a droga była przez dłuższy czas całkowicie zablokowana. Choć policja zwraca uwagę na bardzo trudne warunki atmosferyczne, pojawia się pytanie, które coraz częściej zadają sobie kierowcy zawodowi: czy rzeczywiście tylko pogoda przyczyniła się do tego wypadku?
Do zdarzenia doszło około godziny 16.00. Na miejsce natychmiast skierowano zespoły ratownictwa medycznego, policję oraz straż pożarną. Funkcjonariusze zabezpieczyli teren i rozpoczęli ustalanie okoliczności wypadku. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że autobus prowadzony przez 64-letniego mężczyznę zderzył się z pojazdem ciężarowym, którym kierował 55-latek.
Są ranni i całkowita blokada drogi
W wyniku zderzenia poszkodowany został kierowca autobusu oraz jeden z pasażerów. Obaj wymagali pomocy medycznej i zostali przekazani zespołom ratownictwa. Na szczęście nie ma informacji o ofiarach śmiertelnych. Po wypadku droga w Dobrzelinie została całkowicie zablokowana, a utrudnienia trwały przez dłuższy czas. Strażacy usuwali skutki zdarzenia, a policja prowadziła czynności procesowe.
Gołoledź i zdradliwy „czarny asfalt”
Służby podkreślają, że w chwili wypadku panowały bardzo trudne warunki drogowe. Panująca aura sprzyjała powstawaniu gołoledzi, a nawierzchnia – zwłaszcza tzw. czarny asfalt – mogła sprawiać wrażenie suchej i bezpiecznej. W rzeczywistości była jednak wyjątkowo śliska i zdradliwa. W takich warunkach droga hamowania pojazdów, szczególnie ciężkich, znacząco się wydłuża, a każdy nagły manewr może zakończyć się utratą panowania nad pojazdem.
Pojawia się pytanie o obecność ciężarówki na drodze
Warunki atmosferyczne niewątpliwie miały wpływ na przebieg zdarzenia. Analiza okoliczności prowadzi jednak do kolejnego, równie istotnego wątku. Chodzi o to, czy pojazd ciężarowy, który brał udział w wypadku, w ogóle powinien znajdować się na drodze w tym czasie.
Zakaz ruchu w dniu wypadku
W dniu zdarzenia, 26 grudnia, czyli w drugi dzień Bożego Narodzenia, obowiązywał ogólnokrajowy zakaz ruchu pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 12 ton w godzinach od 8.00 do 22.00. Wypadek miał miejsce około godziny 16.00, a więc w czasie pełnego obowiązywania zakazu. Autobusy są z takich ograniczeń wyłączone, jednak pojazdy ciężarowe już nie.
Wyjątki od zakazu i wątpliwości
Rozporządzenie Ministra Transportu przewiduje ściśle określone wyjątki, w których ciężarówka może poruszać się mimo zakazu. Dotyczą one m.in. akcji ratowniczych, usuwania awarii, przewozu betonu, transportu towarów szybko psujących się czy utrzymania ciągłości cyklu produkcyjnego. Każdy z tych przypadków musi być realny i możliwy do potwierdzenia podczas kontroli drogowej.
Tymczasem analiza zdjęć z miejsca zdarzenia wskazuje na zestaw ciężarowy typu wywrotka, bez widocznych oznaczeń sugerujących udział w akcji ratowniczej lub realizację specjalnego transportu. Tego rodzaju pojazdy rzadko wykonują przewozy objęte oczywistymi wyłączeniami z zakazu, takimi jak żywność, leki czy materiały niebezpieczne.
Czy do wypadku mogło w ogóle nie dojść?
Jeżeli okaże się, że ciężarówka poruszała się w czasie obowiązywania zakazu bez spełnienia jednego z ustawowych wyjątków, oznaczałoby to, że nie powinna znajdować się w tym miejscu i o tej porze. W warunkach gołoledzi każdy dodatkowy ciężki pojazd na lokalnej, śliskiej drodze zwiększa ryzyko zdarzenia, zarówno dla kierowców zawodowych, jak i dla pasażerów transportu zbiorowego.
Policja bada wszystkie okoliczności
Na obecnym etapie policja nie przesądza o przyczynach wypadku. Funkcjonariusze badają przebieg zdarzenia, warunki drogowe, zachowanie kierowców oraz to, czy pojazd ciężarowy poruszał się legalnie w czasie obowiązywania zakazu ruchu. Dopiero pełne ustalenia pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy przyczyną była wyłącznie pogoda i śliska nawierzchnia, czy również lekceważenie obowiązujących ograniczeń.
Źródło: Policja










