Rząd wstrzymał prace nad listą zawodów deficytowych. Branża transportowa alarmuje: to cios dla przewoźników

Rząd wstrzymał prace nad listą zawodów deficytowych. Branża transportowa alarmuje: to cios dla przewoźników

Decyzja Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wywołała ogromne poruszenie w środowisku przewoźników. Resort wstrzymał prace nad rozporządzeniem określającym wykaz zawodów deficytowych, na której miał znaleźć się również zawód kierowcy samochodu ciężarowego. Przedstawiciele branży nie kryją rozczarowania i apelują do premiera Donalda Tuska o pilną interwencję.

Zdaniem organizacji reprezentujących przewoźników decyzja może jeszcze bardziej pogłębić problem, z którym polski transport zmaga się od wielu lat – chroniczny brak kierowców zawodowych.

Kierowcy mieli znaleźć się na liście

Przygotowywane przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozporządzenie miało wskazać zawody, w których w Polsce występują największe niedobory kadrowe. Wśród nich znalazł się również zawód kierowcy samochodu ciężarowego.

Dla branży transportowej miało to ogromne znaczenie. Umieszczenie zawodu na wykazie nie oznaczało żadnych ulg czy obniżenia wymagań wobec kandydatów spoza Polski. Miało natomiast usprawnić procedury związane z legalizacją pracy i pobytu cudzoziemców wykonujących zawody deficytowe, co pozwoliłoby przedsiębiorcom szybciej uzupełniać braki kadrowe.

Ministerstwo nacisnęło hamulec

Resort pracy poinformował jednak o wstrzymaniu prac nad rozporządzeniem. Z uzasadnienia wynika, że decyzja ma związek ze wzrostem stopy bezrobocia oraz koniecznością ochrony krajowego rynku pracy.

Takie wyjaśnienie nie przekonało przedstawicieli branży transportowej.

Prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce Jan Buczek oraz prezes Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński wystąpili ze wspólnym apelem do premiera Donalda Tuska o objęcie osobistym nadzorem dalszych prac nad projektem.

Jak podkreślają, ogólny wzrost bezrobocia dotyczy przede wszystkim innych sektorów gospodarki i nie odzwierciedla sytuacji w transporcie drogowym, który od lat boryka się z niedoborem kierowców.

Problem narasta od lat

Zdaniem prezesa ZMPD Jana Buczka kryzys kadrowy nie pojawił się nagle. Branża od dawna alarmuje, że liczba kierowców zawodowych jest niewystarczająca, a przedsiębiorcy przez lata ratowali sytuację, zatrudniając pracowników z Ukrainy i Białorusi.

Sytuację diametralnie zmieniła jednak rosyjska agresja na Ukrainę. Wojna, zmienione zasady funkcjonowania placówek dyplomatycznych oraz wydłużające się procedury wizowe sprawiły, że pozyskiwanie kierowców spoza Unii Europejskiej stało się znacznie trudniejsze. W efekcie problemy kadrowe zaczęły się jeszcze bardziej pogłębiać.

Dlatego zapowiedź utworzenia wykazu zawodów deficytowych została przez przewoźników przyjęta z dużymi nadziejami. Liczono, że nowe rozwiązania usprawnią procedury i ułatwią zatrudnianie kierowców spoza Unii Europejskiej. Tym większe było rozczarowanie, gdy ministerstwo zdecydowało o wstrzymaniu prac.

To problem całej gospodarki

Organizacje reprezentujące przewoźników podkreślają, że problem nie dotyczy wyłącznie firm transportowych.

Ich zdaniem brak kierowców zawodowych przekłada się na funkcjonowanie całych łańcuchów dostaw, terminowość realizacji przewozów oraz konkurencyjność polskiej gospodarki. W apelu skierowanym do premiera zwracają uwagę, że eksport usług transportowych od lat stanowi jeden z ważnych filarów polskiej gospodarki, a ograniczanie możliwości pozyskiwania kierowców może negatywnie odbić się na całym sektorze.

Według danych przedstawionych przez branżę w Polsce brakuje obecnie od 100 do 120 tysięcy kierowców zawodowych.

Przewoźnicy oczekują konkretnych działań

ZMPD i Transport i Logistyka Polska podkreślają, że nie oczekują specjalnego traktowania. Chcą przede wszystkim rozwiązań, które pozwolą skuteczniej uzupełniać braki kadrowe w zawodzie uznawanym od lat za jeden z najbardziej deficytowych.

Przedstawiciele branży zwracają również uwagę, że jeśli państwo ogranicza możliwość zatrudniania pracowników spoza Polski, powinno jednocześnie zaproponować przedsiębiorcom realne alternatywy. Jak podkreślają, obecnie takich rozwiązań po prostu nie ma.

Dlatego zwrócili się do premiera Donalda Tuska z prośbą o osobiste zaangażowanie w sprawę oraz wznowienie prac nad rozporządzeniem.

Dziś trudno przewidzieć, czy apel przyniesie oczekiwany efekt. Jedno jest jednak pewne – problem niedoboru kierowców zawodowych nie zniknie od samego wstrzymania prac nad rozporządzeniem. Z perspektywy przewoźników może on wręcz stać się jeszcze bardziej odczuwalny.

Źródło: Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ZMPD, fot. ZMPD

Sprawdź także