Dzień po dniu zatrzymano kierowcę autobusu i ciężarówki. W obu przypadkach chodziło o narkotyki

Dzień po dniu zatrzymano kierowcę autobusu i ciężarówki. W obu przypadkach chodziło o narkotyki

Gdy pojawiają się informacje o kierowcach zawodowych zatrzymanych pod wpływem narkotyków, najczęściej dotyczą one kierowców samochodów ciężarowych lub dostawczych. Takie przypadki od czasu do czasu trafiają na policyjne kroniki i budzą ogromne emocje. Ostatnie dni pokazują jednak, że problem nie omija również kierowców autobusów.

To szczególnie niepokojące, bo w przeciwieństwie do kierowcy ciężarówki, który przewozi ładunek, kierowca autobusu odpowiada bezpośrednio za życie i zdrowie kilkunastu, a często nawet kilkudziesięciu pasażerów.

Kierowca autobusu z podejrzeniem prowadzenia pod wpływem narkotyków

Kilka dni temu policjanci interweniowali wobec kierowcy autobusu komunikacji publicznej, który podczas wykonywania kursu uderzył w znak drogowy. Według świadków wcześniej kilkukrotnie miał również wjeżdżać na chodnik.

Badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Funkcjonariusze znaleźli jednak w kabinie kierowcy zawiniątko z substancją, która po wstępnym badaniu okazała się amfetaminą. Mężczyźnie pobrano krew do badań, które mają wykazać, czy prowadził autobus pod wpływem środków odurzających. W chwili zdarzenia pojazdem podróżowało 18 pasażerów. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń.

Na S3 ciężarówka uderzyła w bariery

Niemal w tym samym czasie doszło do kolejnego niebezpiecznego zdarzenia. Na drodze ekspresowej S3 świadkowie zauważyli ciężarówkę poruszającą się całą szerokością jezdni. Zestaw zjeżdżał na sąsiedni pas ruchu, aż w końcu uderzył w bariery energochłonne.

Po zatrzymaniu kierowcy wstępne badanie wykazało obecność amfetaminy i metamfetaminy w jego organizmie. Ostateczne wyniki mają przynieść badania laboratoryjne krwi.

W autobusie odpowiedzialność jest jeszcze większa

Nie chodzi o to, by porównywać, który z tych przypadków jest bardziej bulwersujący. Każdy kierowca prowadzący pojazd pod wpływem narkotyków stanowi śmiertelne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

Nie sposób jednak nie zauważyć, że w przypadku autobusu odpowiedzialność jest jeszcze większa. Za plecami kierowcy siedzą pasażerowie, którzy powierzają mu swoje bezpieczeństwo. Wsiadają do pojazdu z przekonaniem, że osoba za kierownicą jest w pełni sprawna i zdolna do wykonywania swojej pracy.

Dlatego informacje o podejrzeniu prowadzenia autobusu pod wpływem narkotyków budzą szczególny niepokój. W jednej chwili zagrożone może być życie kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu osób, które nie mają żadnego wpływu na decyzje kierowcy.

To czarne owce, a nie obraz całej branży

Nie można na podstawie pojedynczych przypadków oceniać całego środowiska kierowców zawodowych. Każdego dnia tysiące kierowców autobusów, ciężarówek i samochodów dostawczych wykonują swoją pracę odpowiedzialnie i zgodnie z przepisami. To właśnie oni są prawdziwym obrazem tej branży.

Osoby prowadzące pojazdy pod wpływem narkotyków są jej marginesem. Niestety wystarczy jeden nieodpowiedzialny kierowca, aby narazić na niebezpieczeństwo dziesiątki przypadkowych osób i rzucić cień na wszystkich pozostałych.

Co kieruje takimi ludźmi?

Najbardziej zastanawia jednak coś innego. Co sprawia, że zawodowy kierowca decyduje się usiąść za kierownicą po zażyciu narkotyków? Czy jest to chęć walki ze zmęczeniem, przekonanie o własnej bezkarności, czy może zwykła lekkomyślność?

W przypadku kierowców ciężarówek często mówi się o wielogodzinnej jeździe, monotonii i presji czasu. Oczywiście nie jest to żadne usprawiedliwienie, ale przynajmniej można wskazać okoliczności, z którymi mierzy się część kierowców wykonujących dalekobieżne przewozy.

Znacznie trudniej zrozumieć podobne zachowanie w przypadku kierowcy autobusu. Tutaj nie chodzi wyłącznie o własne bezpieczeństwo czy przewożony ładunek. Za plecami siedzą ludzie – osoby jadące do pracy, szkoły, lekarza czy na zakupy. Każdy z nich ufa, że kierowca jest w pełni sprawny i odpowiedzialny.

Dlatego każdy taki przypadek powinien skłaniać do refleksji. Nie dlatego, że jest zjawiskiem powszechnym – bo na szczęście zdecydowana większość kierowców zawodowych wykonuje swoją pracę wzorowo – ale dlatego, że nawet jedna osoba podejmująca tak skrajnie nieodpowiedzialną decyzję może doprowadzić do tragedii. I właśnie to powinno budzić największy niepokój.

Źródło: Policja

Sprawdź także