„Zapominalski” kierowca wpadł przez niezaciągniętą plandekę. Sprawa skończy się w sądzie

„Zapominalski” kierowca wpadł przez niezaciągniętą plandekę. Sprawa skończy się w sądzie

Niezaciągnięta plandeka to jeden z najczęstszych powodów zatrzymania ciężarówki do kontroli. Dla kierowców to zwykle kończy się mandatem i kilkuminutowym przestojem. Tym razem jednak rutynowa interwencja inspektorów ITD odsłoniła znacznie poważniejszy problem. Okazało się, że kierowca od miesięcy prowadził zestaw ciężarowy bez ważnych uprawnień kategorii C+E.

Do kontroli doszło w Tarczynie. Inspektorzy zatrzymali ciągnik siodłowy z naczepą wywrotką należący do polskiego przewoźnika. Kierowca wykonywał krajowy przewóz odpadów – gleby i ziemi zmieszanej z kamieniami. Powód zatrzymania był prozaiczny. Ładunek sypki nie był zabezpieczony plandeką.

Takich kontroli każdego dnia są dziesiątki. Kierowca nie zabezpieczył ładunku, dostaje mandat i rusza w dalszą drogę. Tym razem jednak funkcjonariusze poprosili o dokumenty, a ich sprawdzenie całkowicie zmieniło przebieg kontroli.

Uprawnienia wygasły kilka miesięcy temu

Weryfikacja dokumentów i danych w Centralnej Ewidencji Kierowców wykazała, że 46-letni kierowca nie posiada już ważnego prawa jazdy kategorii C+E. Uprawnienia wygasły 13 marca 2026 roku. Mężczyzna nie miał również ważnego orzeczenia lekarskiego i psychologicznego o braku przeciwwskazań do wykonywania pracy na stanowisku kierowcy oraz kwalifikacji wstępnej lub szkolenia okresowego. 

To dość nietypowa sytuacja. Najczęściej słyszymy o kierowcach, którym prawo jazdy zostało zatrzymane lub cofnięte decyzją sądu. Tutaj nic takiego nie miało miejsca. Uprawnienia po prostu straciły ważność.

I właśnie to rodzi pytania.

Czy kierowca przez kilka miesięcy nie zauważył, że termin ważności dokumentów minął? Czy odkładał ich odnowienie z tygodnia na tydzień, aż w końcu pechowo trafił na kontrolę? A może był przekonany, że sam plastik wystarczy i nie zwrócił uwagi na datę jego ważności?

Niezależnie od odpowiedzi jedno jest pewne – od marca nie powinien prowadzić takiego zestawu pojazdów.

Gdzie był przewoźnik?

Ta sprawa pokazuje również, że odpowiedzialność nie kończy się na kierowcy.

Przewoźnicy mają dziś możliwość bieżącej kontroli dokumentów swoich pracowników. W wielu firmach prowadzone są elektroniczne ewidencje terminów ważności prawa jazdy, badań lekarskich, psychologicznych czy szkoleń okresowych. System potrafi przypomnieć o zbliżającym się terminie wygaśnięcia dokumentów z odpowiednim wyprzedzeniem.

Jeżeli kierowca przez blisko cztery miesiące wykonywał przewozy bez ważnych uprawnień, trudno nie postawić pytania, czy zawiódł wyłącznie on, czy również system nadzoru w przedsiębiorstwie.

Sprawa trafi do sądu

Inspektorzy zakazali kierowcy dalszej jazdy. Za prowadzenie zespołu pojazdów bez wymaganych uprawnień zostanie skierowany do sądu wniosek o ukaranie. Przepisy przewidują grzywnę od 1500 do nawet 30 tys. zł oraz zakaz prowadzenia pojazdów od sześciu miesięcy do trzech lat.

Na tym konsekwencje się nie kończą. Kierowca został ukarany mandatem za przewożenie niezabezpieczonego plandeką ładunku sypkiego. Postępowanie administracyjne czeka również przewoźnika oraz osobę zarządzającą transportem. Firmie grozi kara 1500 zł, natomiast zarządzający transportem może zostać ukarany kwotą 3000 zł.

Paradoks tej historii jest prosty. Gdyby plandeka była prawidłowo zaciągnięta, kontrola prawdopodobnie w ogóle by się nie rozpoczęła. A kierowca być może jeszcze przez kolejne tygodnie jeździłby z nieważnymi uprawnieniami, nie mając świadomości – albo ignorując fakt – że od dawna nie powinien siadać za kierownicą ciężarówki.

Źródło: WITD Radom

Sprawdź także