LIST – NIE WIEM KTO ZAWALIŁ, ALE ŚWIĘTA PRZYSZŁO MI SPĘDZAĆ Z DALA OD RODZINNEGO DOMU

LIST – NIE WIEM KTO ZAWALIŁ, ALE ŚWIĘTA PRZYSZŁO MI SPĘDZAĆ Z DALA OD RODZINNEGO DOMU

Piszę do Was, bo chcę się podzielić z Wami i za Waszym pośrednictwem z innymi Kierowcami, swoimi przemyśleniami, żeby nie napisać, że frustracją…

Spedytor, a po  części i szef (nie pozdrawiam) zafundował mi święta drugim końcu Europy (choć nie tak to miało wyglądać!!!). Gdy wyjeżdżałem, byłem zapewniany, że w sobotę będę w domu, najpóźniej w Wigilię. Sprawdziłem jak to jest z zakazami w Polsce 24 grudnia i okazało się, że w ten dzień nie obowiązują, a przez Niemcy najpóźniej miałem przelecieć w piątek, w najgorszym razie w sobotę. Więc też przed niedzielnym zakazem. Pomyślałem więc, że nie jest źle, bo mam ten zapasowy w razie czego dzień. Z tym tylko, że potem sprawy potoczyły się nie tak jak to było zaplanowane i okazało się, że powrotnego ładunku przed świętami mieć nie będę, a nie było mowy bym wracał na pusto. Szef powiedział mi, że dorzuci mi premię za święta. Ale czy w takiej sytuacji pieniądze liczą się najbardziej? Rozumiem, że niektórzy biorą trasy w okresie świąt, ale jest to ich decyzja. W Internecie trwają dyskusje, a czasami i kłótnie co do tego czy w święta powinno się jeździć, ale czytając je nigdy wcześniej nie pomyślałem, że sam znajdę się w sytuacji, że w te szczególne dni nie będę z rodziną. A ja mam do kogo wracać , bo czeka Żona i Syn… I co ja im powiem, jak wrócę po świętach? Że taką mam pracę, takiego szefa? Już dawno wszystko w transporcie przestało mieć ludzką twarz, a dla przewoźników liczą się tylko pieniądze, zarabiane kosztem kierowcy. Ale święta, to są święta! Może w końcu ktoś to zrozumie, że my też mamy Rodziny i ktoś na nas czeka!

Mimo wszystko życzę wszystkim (no prawie) Rodzinnych, Spokojnych i Zdrowych Świąt i oby przyszły rok, był zdecydowanie lepszy. Nie oczekuję od nikogo litości i słów wsparcia, bo taki wybrałem zawód, ale  jedno, co wiem, że tak się nawet wrogowi nie robi… Więc  był to chyba ostatni mój kurs w tej firmie!!!

Jedyne pocieszenie, to fakt, że jeszcze dwóch kolegów z firmy znalazło się w tej samej sytuacji, więc w święta nie do końca będę sam, a z Rodziną będę się kontaktował przez kamerkę…

 

Konrad