Droga nie wybacza błędów – dwaj motocykliści pod kołami większych pojazdów

Droga nie wybacza błędów – dwaj motocykliści pod kołami większych pojazdów

21 lipca na Śląsku doszło do dwóch groźnych wypadków z udziałem motocyklistów. W jednym z nich młody, zaledwie 17-letni kierowca Yamahy, nieposiadający wymaganych uprawnień, wyprzedzał w niedozwolonym miejscu i doprowadził do zderzenia z ciężarówką. W drugim zdarzeniu – w Kobiórze – to kierowca dostawczaka nie zachował ostrożności i wjechał w tył motocykla stojącego na czerwonym świetle.

Kobielice, DW 935: Brawura 17-latka zakończona zderzeniem z ciężarówką

Na drodze wojewódzkiej nr 935 w Kobielicach 17-letni motocyklista kierujący Yamahą, podczas nieprawidłowego manewru wyprzedzania, doprowadził do kolizji z ciężarówką, za której kierownicą siedziała 27-letnia kobieta z powiatu mikołowskiego. Kobieta wykonywała manewr skrętu w lewo na stację paliw. Na miejscu obowiązywał znak B-25 (zakaz wyprzedzania) oraz podwójna linia ciągła – wszystko wskazuje na to, że motocyklista naruszył podstawowe zasady bezpieczeństwa.

Chłopak nie posiadał wymaganych uprawnień do kierowania motocyklem – w tym wieku może najwyżej legalnie jeździć motorowerem (kat. AM) lub lekkim motocyklem 125 cm³ (kat. A1), a i to dopiero od 16 roku życia. Nieoficjalnie mówi się, że pojazd, którym się poruszał, mógł mieć znacznie większą pojemność. Po zderzeniu nastolatek został przetransportowany do szpitala przez śmigłowiec LPR.

Kobiór, DK 1: Motocyklista zatrzymał się na czerwonym, kierowca dostawczaka wjechał mu w tył

Do drugiego wypadku doszło tego samego dnia na DK 1 w Kobiórze. Tym razem to kierujący samochodem dostawczym 50-letni mężczyzna nie zachował bezpiecznej odległości i najechał na tył motocykla, który zatrzymał się przed sygnalizatorem nadającym czerwone światło. Kierujący jednośladem – 54-latek – również został przetransportowany do szpitala śmigłowcem LPR. Wypadek miał miejsce na prawym pasie w kierunku Katowic.

Kierowcy samochodów kontra motocykl – napięcia trwają

Oba wypadki pokazują, że na styku motocykli i głównie większych pojazdów – czy to ciężarówek, czy dostawczaków – wciąż dochodzi do groźnych sytuacji. Kierowcy ciężarówek często podkreślają, że motocykliści jeżdżą zbyt brawurowo, ignorując martwe pola, linię ciągłą czy znaki zakazu. Z kolei motocykliści skarżą się na nieuwagę kierowców dużych pojazdów i ich opóźnioną reakcję.

O krok od tragedii

W obu przypadkach zakończyło się hospitalizacją, ale mogło dojść do tragedii. Niezależnie od tego, kto zawinił – motocyklista czy kierowca – jedno jest pewne: na drodze nie ma miejsca na brawurę, brak wyobraźni i łamanie przepisów.

Źródło: Policja

Sprawdź także