Humor

Humor

Poniedziałek rano, dyspozytor do kierowcy:
– Co masz takie czerwone oczy, piłeś przez cały weekend?
– Nie! Płakałem, bo brakowało mi jazdy!

 

 

 

– Halo, infolinia medyczna? Proszę mi powiedzieć, gdzie kupię viagrę dla kobiet?
– Proszę pana, odpowiedź jest banalnie prosta. W dowolnym sklepie jubilerskim.

 

 

 

Ojciec z synem przechodzą koło sklepu monopolowego:
– Tato? A co tutaj sprzedają?
– A tam… To takie byle co synu, dla próżniaków, co bimbru pędzić nie potrafią…

 

 

 

– Halinę w gości zaprosiłem.
– Brawo, co przygotowałeś?
– Wszystko co trzeba. Stół nakryty. Wszystko świeże: pościel, prześcieradło, ręcznik…

 

 

 

Zauważyłem, że kawa rodzi agresję. Wczoraj wypiłem w knajpie kilka piw, a żona w domu tylko dwie kawy. Nie macie pojęcia jaka była nabuzowana, gdy wróciłem…

 

 

 

W środku nocy żona budzi męża:

– Obudź się! No, słyszysz? Obudź się!
– Co się stało, kochanie?
– Nic się nie stało. Po prostu zastanawiam się, jak ty możesz spokojnie spać, mając tak niską pensję?!

 

 

 

Wraca wnuczek ze szkoły, patrzy, a jego dziadek siedzi na werandzie bez spodni.
– Dziadku, czemu nie masz spodni?
– Wczoraj siedziałem bez koszuli i zesztywniał mi cały kark. A dziś to był pomysł babci…

 

 

 

– Mamusiu, czy diabeł jest mężczyzną?

– Nie, on jest o wiele gorszy od mężczyzny.

– A więc jest kobietą…

 

 

 

Na parking przed Sejmem wjeżdża zdezelowany samochód. Zatrzymuje go ochroniarz i mówi:

– Proszę pana, gdzie się pan pcha? Tu parkują posłowie, senatorzy, politycy…

– Niech się pan nie martwi. Mam autoalarm…

 

 

 

Rozmawiają dwie sąsiadki:
– Czy pani mąż też co wieczór wychodzi na spacer dla zdrowia?
– Nie, mój pije w domu.

 

 

 

– Wiesz, ostatnio byłem na weselu, gdzie było wódki może…

– To musiałeś nieźle zabalować?

–  Coś ty? Może po setce na łeb!

 

 

 

– Mój tata, jak był za granicą na delegacji, to kupił mi siostrzyczkę!

– A mój tata braciszka kupił mi w Peweksie za dolary!

– A my to jesteśmy tacy biedni, że tatuś musi wszystko robić sam.

 

 

 

Rozmawia dwóch trakerów.

– Wróciłem właśnie ze Skandynawii. Co za przyroda! Renifery, niedźwiedzie polarne… to trzeba zobaczyć.

– A fiordy widziałeś?

– Fiordy?! Fiordy, to mi, stary, z ręki jadły…

 

 

 

Mój dziadek jest weteranem II Wojny Światowej. Podczas bitwy o Anglię zniszczył 8 niemieckich samolotów. Zdecydowanie był najgorszym mechanikiem w historii Luftwaffe.

 

 

 

Kobieta zwraca się do pijanego męża leżącego pod stolikiem:
– Z tobą tak jest zawsze.  Najpierw nie chciałeś iść na Sylwestra, a teraz nie chcesz wyjść!

 

 

 

Spotyka się dwóch dresiarzy i jeden pyta drugiego:
– Siemanko, co robisz w Sylwestra?
– Jak to co? Normalnie biceps i klatę.

 

 

 

Szef restauracji krzyczy na kelnera:

– Co ty wyprawiasz! Wczoraj rozbiłeś dwa talerze i szklankę, dziś półmisek i talerz… Co znowu rozbijesz jutro?

– Nic. Jutro mam dzień wolny.

 

 

 

– Tatusiu, czy mógłbym dzisiaj po lekcjach przyjść do ciebie z kolegami na budowę?

– Oczywiście. Cieszę się, że interesuje was budownictwo!

– Ale my się wybieramy pozbierać puszki i butelki…

 

 

 

W szpitalu przechadzają się trzej pacjenci. Pierwszy kichnął. Drugi na to:

– Na zdrowie!

Trzeci zdziwiony:

– A mnie nie nalejecie?

 

 

 

– Nie boicie się kumo, że waszą córkę spotka w mieście coś złego? – pyta gaździna sąsiadkę.

– Z początku się bałam, ale teraz to już nie, bo Mariolka napisała ostatnio, że jest pod opieką policji.

 

 

 

– Co dostałeś na Gwiazdkę?
– Urodziło mi się dziecko.
– To musisz być szczęśliwy…
– Niezupełnie… Bo żona złożyła się na prezent z sąsiadem.

 

 

 

Spotyka się dwóch Kazachów.

– W tym roku kupiłem żonie piękny prezent i położymy pod choinką…

– I co? Podobał się jej?

– Nie wiem. Jeszcze go nie znalazła. Tajga mała nie jest…

 

 

 

W noc wigilijną chłop wchodzi do obory, patrzy na krowy i mówi:
– Powiedzcie coś. Podobno w tę noc zwierzęta mówią.
– Nic z tego. Nie umiemy po polsku. Jesteśmy rasowe krowy holenderki.

 

 

 

Rozmawia dwóch studentów:

– Powiedz mi, z czego ty właściwie żyjesz? Z korepetycji czy gdzieś może dorabiasz?

– Skąd. Żyję z pisania…

– Jak to?

– No, piszę listy do domu z prośbą o pieniądze.

 

 

 

Ojciec odbiera pociechę z przedszkola. Nagle zwraca się do opiekunki:
– Proszę pani, ale to nie jest moje dziecko!
– A co za różnica i tak pan jutro je przyprowadzi.

 

 

 

Drugoklasista Krzyś przeczytał po raz czwarty bajkę o Czerwonym Kapturku, ale nadal nie przypominała ona filmu pod tym samym tytułem, który znalazł w laptopie ojca…

 

 

 

Ojciec zwraca uwagę synowi przy obiedzie:
– Piotruś, jedz te warzywa, bo ci siusiak nie urośnie!..
Matka na to:
– Oj, daj już dziecku spokój, sam byś lepiej zjadł…

 

 

 

W muzeum przewodnik oprowadza wycieczkę.

– A na tym obrazie widzicie państwo, jak palą na stosie ostatnią czarownicę.

– Myślałby kto, że ostatnią – mruknął mężczyzna, spoglądając ukradkiem na teściową.

 

 

 

W celi rozmawia dwóch więźniów:

– Jak tu trafiłeś?

– Zgubiły mnie odciski.

– Zostawiłeś na fantach?

– Nie, to przez odciski na nogach. Nie mogłem uciekać!

 

 

 

– Ja nie mam problemu z wyborem prezentu dla męża. Jest spod znaku Strzelca, więc kupię mu łuk.

– To dobre. Mój jest spod Ryb, więc kupię mu akwarium.

– A mój jest spod Koziorożca…

 

 

 

– Dziś po południu zabiłem pięć much. Dwie samice i trzech samców.

– Głupoty opowiadasz. Jak mogłeś to poznać?

– To proste. Dwie siedziały na telefonie, a trzy przy piwie.

 

 

 

W kościele z konfesjonału wystają nogi proboszcza w nowych butach.

– Te buty to zamszowe? – pyta jeden z wiernych.

– Ależ skąd! Za swoje kupiłem.

 

 

 

Lekarz przegląda opis choroby pacjentki i mówi:
– Oj, nie podoba mi się pani, nie podoba…
– Pan, panie doktorze, też nie należy do najprzystojniejszych…

 

 

 

– Popatrz, kochanie, jaka ja już jestem stara! Twarz mam całą pomarszczoną, biust obwisły, oczy sine i podkrążone, fałdy na brzuchu, grube nogi i tłuste ramiona… Kochanie! Proszę cię, powiedz mi coś miłego, żebym się lepiej poczuła w nowym roku…
– Masz doskonały wzrok.

 

 

 

Rozmawiają dwaj koledzy przy piwie.
– Nie ożeniłbym się nigdy z mądrą kobietą.
– I słusznie, małżeństwa powinny być dobrane…

 

 

 

Ojciec przegląda zeszyt syna i mówi:

– Bardzo nieładnie piszesz. Nie możesz zupełnie zmieścić się z literkami w linijkach.

– Tato, ale to nie są literki, tylko nuty…

 

 

 

Mężczyzna mając 20 lat, kocha wszystkie kobiety. Mając 30 lat, kocha już tylko jedną. Mając 40 lat, kocha znowu wszystkie… oprócz tej jednej…

 

 

 

Sędzia pyta świadka:
– Widział pan, jak obcy człowiek uderzył pańską teściową. Dlaczego nie ruszył pan z pomocą?
– Ależ, wysoki sądzie? Jak to? We dwóch bić starszą kobietę?

 

 

 

– Barman! Dlaczego ta knajpa nazywa się „Pod mleczną krową”, skoro pije się tu tylko piwo?

– Rozumiem, że jest pan tu po raz pierwszy i jeszcze nie widział mojej żony.

 

 

 

Idzie baca przez połoniny i widzi jak turysta robi pompki dla zdrowia. Stanął i kiwa głową z podziwem.
– Rożne ja wiatry widziałem, ale żeby babę spod chłopa wywiało?

 

 

 

Matka przychodzi odebrać dziecko z przedszkola. Widzi, że wszystkie dzieciaki bawią się w piaskownicy, a opiekun przysypia na ławce. Budzi go i krzyczy:
– Panie, a jak któreś dziecko wyjdzie z tej piaskownicy?!
– Nigdzie nie wyjdzie. Tylko w piaskownicy łapie Wi-Fi.

 

 

 

– Panie doktorze, strasznie kiepsko u mnie z tymi sprawami, a mam dopiero 60 lat. Mój sąsiad ma ponad 80 i mówi, że on to codziennie po dwa razy.
– Proszę otworzyć usta, proszę powiedzieć: „Aaaaaa”.
– Aaaaaa…
– Struny głosowe w porządku. Może pan mówić to samo.

 

 

 

– Kochanie, gdzie byłeś?
– Biegałem.
– A czemu koszulka sucha, a spodenki mokre?
– No, bo nie dobiegłem.

 

 

 

– Słyszałeś ostatnią nowinę? Stefan już nie pije!
– Co ty mówisz?! Taki zakapior, to niemożliwe…
– Możliwe, możliwe. Właśnie czytam jego nekrolog.

 

 

 

– Co tam słychać u ciebie?

– Ożeniłem się pięć lat temu.

– A bywasz jeszcze zazdrosny?

– Strasznie! A najbardziej zazdroszczę tym, którzy nie mają żon…

 

 

 

Rozmawia dwóch wędkarzy:

– Powiedz mi, dlaczego zawsze łowisz na ser, a nigdy nie na robaki?

– To proste. Jak ryba weźmie, to na kolację mam rybkę smażoną, a jak nie uda się złapać, to wieczorem jem chleb z serem…

 

 

 

W przydrożnym barze traker zwraca się do kelnera:

– Miesiąc temu jadłem tutaj przepyszną pieczeń. Czy mógłby mi pan przynieść taką samą?

– Proszę chwileczkę poczekać, zapytam w kuchni, czy jeszcze jej trochę zostało…

 

 

 

– Pan jest ostatnim mężczyzną, z którym chciałabym się przespać!
– Świetnie, w taki razie powiem pozostałym, że szkoda ich zachodu!

 

 

 

– Widziałem dzisiaj w autobusie kobietę z obnażonymi piersiami, jak karmiła dzieciaka.
– No i co z tego? To zupełnie naturalne.
– Naturalne? Ale ona je chipsami karmiła!

 

 

 

Sprzedawca wyjaśnia klientowi zasady zakupu towaru na raty:
– Płaci pan z początku małą sumę, a potem nie płaci pan ani grosza przez pół roku.
– A tak właściwie, to skąd pan mnie tak dobrze zna?

 

 

 

Na ulicy mężczyzna krzyczy na chłopca:

– Poczekaj! Powiem twojej mamie, że rzucasz we mnie kamieniami.

– Nie lepiej powiedzieć o tym jego ojcu? – radzi kobieta będąca świadkiem zdarzenia.

– Głupoty pani opowiada! Ja jestem ojcem!

 

 

 

Niedawno pojawiły się pierwsze na świecie mówiące pralki automatyczne.
Oto, jak działają: – Włóż, proszę, białe pranie… Dziękuję. Uwaga, dozuję proszek i nalewam wodę. (Po chwili): – Jadźkaaa!!! Na koszuli Stefana są ślady szminki!!!

 

 

 

Przyjęcie imieninowe. Solenizant zwraca się do jednego z gości:

– Staszek, a ty właściwie dlaczego nie pijesz? Przecież twoja żona wyraźnie powiedziała, że z powrotem to ona prowadzi.

– No, właśnie. Ty sobie nawet nie zdajesz sprawy, jakiej to wymaga przytomności umysłu

 

 

 

Dyrektor wchodzi do biura i widzi, jak jeden z jego pracowników całuje sekretarkę.

– Czy ja panu za to płacę?! – krzyczy wzburzony.

– Ależ skąd. Ja robię to dla przyjemności, zupełnie za darmo…

 

 

 

Dorastająca córka wraca nad ranem do domu. Tu czeka na nią matka:

– Czy wiesz, która godzina? Gdzie byłaś? Nie mogłaś chociaż zadzwonić?

– Mamusiu, bardzo cię proszę, nie traktuj mnie jak tatusia.

 

 

 

Zadano bokserom, z pozoru proste pytanie: „Czy boks jest szkodliwy dla zdrowia?”. 10% ankietowanych odpowiedziało twierdząco. 90% nie zrozumiało pytania.

 

 

 

Grzegorz Lato, zapytany czy reprezentacja z 1974 roku pokonałaby wczoraj Czechów, odpowiedział:
– Tak, wygralibyśmy 1:0
– Tylko tyle?
– No tak, proszę pamiętać że większość z nas jest już po siedemdziesiątce.

 

 

 

– Stefan, jak tam twoje życie seksualne?
– Jak na olimpiadzie!
– Wow! Rekordy bijesz?
– Nie. Robię to raz na cztery lata.

 

 

 

Przychodzi studentka historii na egzamin.
– Proszę coś powiedzieć o oświeceniu.
– Aaa, to jest pytanie z tych podchwytliwych. Oświecenie jest na prąd.

 

 

 

Mama często powtarzała synowi:
– Dopóki nie zjesz, nigdzie nie pójdziesz!
A syn złośliwie zjadał wszystko, ale ostentacyjnie nigdzie nie wychodził…

 

 

 

U lekarza:
– Ze zdjęcia rentgenowskiego wynika, że ma pan złamane żebro.
– O rany!!!
– Spokojnie, już to poprawiliśmy w Photoshopie.

 

 

 

– Co porabiasz zawodowo?
– Jestem architektem krajobrazu.
– O, a na czym to konkretnie polega?
– Pracuję na spychaczu.

 

 

 

– Coś się stało? Wyglądasz na zmartwionego.
– To przez żonę. Odkąd umarła teściowa nie uprawiamy nawet seksu.
– Przykre. Dawno temu odeszła?
– Jutro będą dwa dni.

 

 

 

– Ostatnio oglądałem film i mało co się nie posikałem!
– A co, taki był śmieszny?
– Nie, tylko przerw na reklamę nie było.

 

 

 

Rano gdy zapinałem koszulę to odpadł mi guzik. Gdy próbowałem zasznurować but to urwało mi się sznurowadło. Gdy wchodziłem z domu zamykałem drzwi to klamka została mi w ręku. Teraz boję się wysikać…

 

 

 

Jacek skarży się koledze z klasy:
– Ja to mam pecha. Pół roku zbierałem kasę. W końcu wczoraj, jak starzy wyszli, mogłem zadzwonić do agencji i zamówić sobie panienkę. I wiesz kto przyjechał? Nasza pani od matematyki.

 

 

 

– Przynieś mi piwo z lodówki – mówi mąż do żony.

– A może jakieś „magiczne” słowo do tego?

– Przynieś mi piwo z lodówki… Abrakadabra.

 

 

 

– Mój mąż uważa, że ma ciało greckiego boga.
– A ma ku temu podstawy?
– Tak. Muszę mu tylko wyjaśnić, że Budda nie jest bogiem greckim.

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Moja żona zmieniła się po ślubie. Przed ślubem budziła pożądanie a teraz budzi do pracy.
– A moja to był skarb, a teraz skarbonka…

 

 

 

W pubie żona zwraca się do męża:
– Kochanie, proszę cię, nie pij tyle.
– Nie przesadzaj, to dopiero trzecie piwo.
– No tak, ale jesteśmy tu niespełna kwadrans…

 

 

 

Spotykają się dwaj kibole.
– Jak tam wczorajszy mecz?
– Eeee, nie ma o czym mówić. Sędzia nam uciekł…

 

 

 

Policjant zatrzymuje motocyklistę:

– Nie zauważył pan, że przed skrzyżowaniem żona panu spadła z motocykla?

– O mój Boże!  A ja przed chwilą myślałem, że ogłuchłem…

 

 

 

– Czy z tego samochodu uda się wyciągnąć setkę? – pyta na giełdzie potencjalny nabywca pojazdu.

– W żadnym wypadku! To auto, nie knajpa!

 

 

 

Lubię listopad. Jedni narzekają, że zimno i pada, a ja mam ten komfort, że mogę spokojnie chodzić po schodach w bloku z siatkami wypełnionymi piwem, bo jak butelki stukną o siebie, to i tak wszyscy pomyślą, że to znicze.

 

 

 

Żona do męża leżącego w łóżku:
– Chyba wiesz, że najlepszy dla człowieka jest ruch…
– Dobrze. W takim razie, jeżeli chodzi o śniadanie, to jajeczko sam sobie obiorę.

 

 

 

– Słyszałem że na rynku pojawiły się takie cudowne szkła, przez które życie wydaje się dużo piękniejsze. Nawet żona wygląda przez nie lepiej…

– Ja te szkła znam od lat. Szkopuł w tym, że ciągle trzeba je napełniać.

 

 

 

– Wiesz, że dzisiaj jest zmiana czasu?
– Krócej śpimy?
– Odwrotnie.
– Aha, rozumiem. Śpimy krócej.

 

 

 

Kilka dni temu, na plaży, ktoś machał w moją stronę, ale nie wiedziałem, czy to do mnie, czy do kogoś za mną. Skończyło się na tym, że straciłem swoją pracę jako ratownik.

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:
– Dlaczego za niego wyszłaś?
– Interesuje cię odpowiedź w euro czy wolisz w centymetrach?

 

 

 

Działkowiec pyta sąsiada:

– Co za święto wczoraj mieliście, że tak wszyscy tańczyliście?

– Żadne święto, tylko dziadek ul przewrócił.

 

 

 

– Wiesz, ostatnio słyszałem, że pewną chorobę leczy się koniakiem, ale nie mogę sobie przypomnieć jej nazwy…

– Ty mi lepiej powiedz, gdzie można się nią zarazić!

 

 

 

Na SOR przywieziono pijanego studenta z nożem wbitym między żebra.

– Bardzo pana boli?

– Nie, właściwe tylko wtedy, gdy się śmieję…

 

 

 

– Ach, te młode lata, już nie wrócą… A takie miałem wspaniałe hobby. Kobiety i polowania.

– A na co pan najczęściej polował?

– Jak to na co? Na kobiety!

 

 

 

– Dziwne – mówi mężczyzna do żony. – Ty masz niebieskie oczy, ja mam niebieskie oczy, a nasz syn ma piwne. Ciekawe, po kim?
– A co, może powiesz, że piwa nie pijesz?!

 

 

 

Coś cię zaczyna boleć więc idziesz do lekarza. Lekarz przepisuje leki. Sprawdzasz możliwość picia alkoholu podczas przyjmowania tych leków. Ale w sumie przecież nie boli aż tak bardzo.

 

 

 

W księgarni:

– Chciałbym kupić taką książkę, która przez cały czas będzie trzymać w napięciu.

– Mam w sam raz coś dla pana! Proszę, oto podręcznik do elektryki…

 

 

 

– Panie doktorze. Codziennie chodzę do sklepu i kupuję dwie butelki wódki. Co to może oznaczać?

– Diagnoza jest prosta. Jest pan zakupoholikiem.

 

 

 

– Dzień dobry, czy jest dyrektor?

– Dla pięknych kobiet zawsze…

– To proszę mu powiedzieć, że przyszła jego żona.

 

 

 

Żona dokładnie sprawdza garnitur męża po powrocie z pracy, i nie znajdując ani jednego kobiecego włoska i mówi:

– No tak! Ty to już nawet łysej babie nie przepuścisz!!!

 

 

 

– Słyszałeś, że Stefan dostał zawału podczas seksu?
– A mówią, że aktywność seksualna jest taka zdrowa.
– Bo jest, ale nie wtedy gdy do sypialni wchodzi żona…

 

 

 

W restauracji:
– Panie kelner, mięso w tym mielonym jest nieświeże.
– To niemożliwe. My do mielonych nie dajemy mięsa…

 

 

 

Mężczyzna kręci się po sklepie. Nagle podchodzi do pracownicy i bez ogródek wypala:
– Bardzo mi się pani podoba i chciałbym uprawiać z panią seks.
– Przykro mi, ale nasz sklep jest samoobsługowy.

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do baru i głupkowato się uśmiechając mówi do barmanki:
– Proszę whisky z colą, ale bez lodzika.
– Podać ze słomką, czy pan sobie z buta wyciągnie?

 

 

 

– Panie doktorze, mam guza na penisie.
– Duży?
– Tak, całkiem spory. Ale ja w sprawie guza przyszedłem…

 

 

 

– Dzień dobry. Nie wiem, czy się dobrze dodzwoniłem… Czy to numer dla anonimowych osób zgłaszających przypadki korupcji?
– Dzień dobry, dobrze się pan dodzwonił, panie Robercie…

 

 

 

– Kochanie, spójrz, to spadająca gwiazda! Pomyśl życzenie!
– Życzę sobie, abyś przestał w końcu chlać!
– A nie, to… jednak samolot.

 

 

 

– Czy nie sądzi pan, że w kinie widzi się zbyt wiele seksu?
– Być może, ale mnie to nie interesuje, co dzieje się na widowni…

 

 

 

Ojciec pospiesza syna:

– Ubieraj się szybciej, bo spóźnisz się do szkoły!

– Spoko tato, oni tam mają otwarte do siedemnastej…

 

 

 

Spotykają się dwie znajome:
– Moja córka ma tylko piątki i szóstki.
– Biedactwo… Jednak okropna jest ta próchnica.

 

 

 

Urolog do pacjenta:
– I to żona pana tak urządziła widelcem? A jak pan oddaje mocz?
– A wie pan panie doktorze, znam parę chwytów na flet.

 

 

 

Do agencji reklamowej wpada facet z wielkimi planszami, rzuca na stół tysiące projektów.
– I co? Pewnie ma to być na jutro?
– Jakbym chciał na jutro, to bym przyszedł jutro.

 

 

 

– Synu chodź. Strzelisz ze mną kielicha, bo tak głupio pić samemu…
– Ależ tato!
– Teraz się wykręcasz, a kto ci pomógł odrobić lekcje?

 

 

 

Wstaje rano baca, wychodzi z chaty, przeciąga się i mówi:
– Oooo, jaki piękny mam dzisiaj dzień!
A echo z przyzwyczajenia odpowiada:
– …rwa mać, mać, mać…

 

 

 

– Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał.
– No, ale tym razem to był uraz czaszki.
– Tak słyszałem, ale ponoć nie chciała jeść grzybów.

 

 

 

– Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności?
– Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować przyczynę.
– Oj, lepiej nie… Żona jest jednak bardzo przywiązana do naszego dziecka.

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Nie boisz się, że po telefonie będzie ci buszował Pegasus?
– Od dawna mi buszuje, tylko jego prawdziwe imię to Kryśka.

 

 

 

– Tato, dlaczego bajki najczęściej kończą się na ślubie?
– Bo ślub zazwyczaj kończy, nawet najpiękniejszą bajkę.

 

 

 

Po udostępnieniu w Internecie filmiku z mojego wesela, na którym było widać, jak pijany świadek tańczył goły z gitarą, dostałem przeszło 2500 polubień i raz w mordę.

 

 

 

– Co czytasz?
– „Zbrodnia i kara”.
– To doskonale się składa, bo zawsze byłem ciekawy, jakiej zbrodni dopuścił się Ikar?

 

 

 

– Stefan, kiedy ostatnio kochałeś się z żoną?
– Czekaj! Daj pomyśleć… Wydaje mi się, że jakieś 10 kilogramów temu.

 

 

 

– Zobacz kochanie, mam buty ze skóry węża.
– Tak widzę, ale chyba ze strażackiego.

 

 

 

Zachciało nam się z żoną urozmaicenia w łóżku. Postanowiliśmy się zamienić miejscami. Teraz ona śpi od ściany, a ja z kraja.

 

 

 

– Sierżancie! W nagrodę za waszą służbę, dostajecie awans do śledczej. Już nie będziecie marznąć w radiowozie, albo siedzieć gdzieś po krzakach z „suszarką”.
– Ale panie komendancie! Ja się jeszcze buduję!

 

 

 

– Tu centrala, do wszystkich radiowozów. Przed hotelem na tynku spaceruje naga kobieta. Niech najbliższy patrol podjedzie i zabierze ją stamtąd, tylko niech nie jadą tam wszyscy naraz, tak jak poprzednim razem.

 

 

 

Kobieta do mężczyzny:
– Jesteśmy parą już kilka lat, może porozmawiamy o naszej przyszłości?
– Najwyższy czas. Myślę, że sztuczna inteligencja dalej się będzie rozwijać i upowszechnią się wycieczki w kosmos…

 

 

 

– Słyszałeś, że podobno Stefan zginął w pożarze leśniczówki?
– Mnie to wcale nie dziwi. On zawsze był zapalonym myśliwym.

 

 

 

– Tatusiu, jak powstali ludzie?
– Zostali stworzeni przez Boga.
– A mamusia mówiła, że ewoluowali od małp.
– Bo mamusia mówiła o swojej rodzinie.

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do lekarza cały pogryziony.
– Co się panu stało?
– Niech pan sobie wyobrazi, że wróciłem do domu trzeźwy i pies mnie nie poznał.

 

 

 

Zoo. Jeden z opiekunów zagląda w rozdziawioną paszczę krokodyla. Drugi podchodzi i pyta:
– Co z nim?
– Nie wiem, weterynarz już pół godziny nie wraca.

 

 

 

Chłopak mruga porozumiewawczo do dziewczyny i mówi:
– Przyjdź do mnie jutro o siedemnastej, nikogo nie będzie.
Nazajutrz dziewczyna przyszła i dzwoni… dzwoni… dzwoni… dzwoni…

 

 

 

Ostatnio naszła mnie myśl, że najlepszą kochanką jest księgowa. Jak się nie zgadza, to się nie zgadza, ale jak się zgadza, to we wszystkich pozycjach.

 

 

 

– Nie mogę zrzucić wagi po ciąży.
– To jakieś pokrętne tłumaczenie, biorąc pod uwagę, że Stefan ma już 25 lat.

 

 

 

Człowiek, który ustępuje, kiedy nie ma racji, to mędrzec. Natomiast człowiek, który ustępuje, nawet wtedy, kiedy ma pełną rację najczęściej jest żonaty.

 

 

 

Żona pyta męża:
– Z iloma kobietami spałeś?
– Tylko z tobą, kochanie. Z innymi nawet nie zmrużyłem oka.

 

 

 

– Życie się zaczyna od urodzenia.
– Nie, od chwili poczęcia.
– Panowie, życie zaczyna się od chwili gdy żona z dziećmi wyjedzie do teściowej.

 

 

 

Doświadczenie uczy, że dobrze położony asfalt na remontowanej drodze zazwyczaj oznacza, że niedługo będą wymieniać rury kanalizacyjne.

 

 

 

– Halo, infolinia medyczna? Proszę mi powiedzieć, gdzie kupię viagrę dla kobiet?
– Proszę pana, w dowolnym sklepie jubilerskim.

 

 

 

Pewien mężczyzna na randce postawił na szczerość.

– Muszę ci się do czegoś przyznać. Mam długi…

– Oj głuptasie. Nie mówi się długi, tylko długiego.

 

 

 

Zauważyłem że kawa rodzi agresję. Wczoraj wypiłem w knajpie z kolegami kilka piw, a żona w domu tylko dwie kawy. Nie macie pojęcia jaka była nabuzowana, gdy wróciłem…

 

 

 

– Jak mogłeś całować moją żonę?!

– Powiem ci szczerze, że jak wytrzeźwiałem, to też się zdziwiłem.

 

 

 

W czasie spowiedzi mężczyzna mówi:
– Proszę księdza, zgrzeszyłem.
– Wiem. Od dawna obserwuję cię na Facebooku…

 

 

 

– Aby zadowolić żonę, rzuciłem picie, palenie i karty.
– No to na pewno jest szczęśliwa?
– Gdzie tam. Wściekła chodzi. Za każdym razem, jak otworzy usta dociera do niej, że nie ma się o co  przyczepić.

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:
– Nie znoszę kierowców rozmawiających przez telefon!
– Ja też. Dzisiaj taki jeden zajechał mi tak drogę, że wypadł mi z ręki puder a szminka zjechała na policzek.

 

 

 

W sklepie elektrycznym:
– Czy te żarówki rzeczywiście świecą 5 lat?
– Oczywiście. Dajemy na to dwa lata gwarancji.

 

 

 

– Moja koleżanka ze studiów zawsze się zastanawiała, czy lepiej jest dawać czy brać?

– Pewnie była filantropką?

– Skąd, była nimfomanką.

 

 

 

– Proszę księdza, wczoraj moja żona była tu na spowiedzi. Proszę mi powiedzieć czy ona mnie zdradza?
– To jest sekret spowiedzi mój synu. Idź z Bogiem, tylko nie podrap framugi drzwi rogami…

 

 

 

Pewnego dnia Bożena ziewnęła w sex-shopie. Nie przewidziała, że takie mogą być tego konsekwencje, bo mało jej nie kupili.

 

 

 

Żona do męża:
– Kochanie, sprawmy sobie cudowny weekend!
– Wspaniały pomysł moja droga, do zobaczenia w poniedziałek!

 

 

Policjant w nocy zatrzymuje samochód:
– Wie pan, jakimi zakosami jedzie pański samochód?
– Panie władzo, przepraszam. Wypiłem pół litra…
– To jeszcze nie powód, żeby dawać żonie prowadzić!

 

 

 

Do bacy wpada chłop i krzyczy:

– Baco, twoją babę w lesie gwałcą!
– Po co te krzyki? Ale mi tam las, raptem parę drzew…

 

 

 

Leży w szpitalu pacjent z ciężkimi poparzeniami całego ciała. Woła lekarza i pyta:
– Panie doktorze, przepisał mi pan lek na potencję, na co to niby ma pomóc?
– Żeby się panu kołdra nie przyklejała do brzucha…

 

 

 

– Twoja żona od paru dni nie gra na pianinie tylko na flecie…

– Tak, sam namówiłem ją do tego.
– I jest różnica?
– Zdecydowana. Nie może teraz przy graniu podśpiewywać.

 

 

 

Mąż do żony:
– Jak sądzisz, co powiedzieliby sąsiedzi, gdybym poszedł kosić trawnik nago?
– Że wyszłam za ciebie dla pieniędzy.

 

 

 

– Z żoną przed ślubem zawarłem układ: co zbierzemy na weselu, przeznaczamy pół na pół na ulubione zajęcia. Ona wczoraj poleciała na Kanary, a ja zachodzę w głowę…
– Co ona tam sama robi?!
– Nie. Tylko gdzie ustawić w kuchni prawie 200 butelek wódki.

 

 

 

– Gdybym kiedyś miał funkcjonować tylko dzięki jakiejś maszynie, to proszę, odłącz mnie.
– Nie ma sprawy.
– Ej, co ty robisz? Zostaw ten router!

 

 

 

Ostatnio widziałem dwa znaki na jednym słupie przy prywatnej posesji. „Zakaz parkowania” i „Wulkanizacja – 2 km”.

 

 

 

– Przepraszam, gdzie mogę znaleźć hotel „Posejdon”?

– Znajduje się rzut kamieniem od głównej plaży.

– A po czym go poznam?
– To ten z powybijanymi szybami w oknach.

 

 

 

Miałem koszmarny sen. Globalne ocieplenie zabrało cały lód i musiałem pić whisky z samą colą.

 

 

 

– Pani syn mi kogoś przypomina, tylko nie mogę skojarzyć nazwiska…
– Bardzo proszę, niech pan sobie przypomni, może nareszcie dowiem się, kto jest ojcem!