Kindze po wypadku groziła amputacja nogi, ale zrobiła wszystko by nie zrezygnować z jazdy

Kindze po wypadku groziła amputacja nogi, ale zrobiła wszystko by nie zrezygnować z jazdy

Zawodowo zaczęłam jeździć w 2017 r. i od razu wiedziałam, że jest to mój sposób na zawodowe życie. Jeździłam na ruchomej podłodze, na kontenerach i firance. W tamtym czasie miałam zaliczone już 24 kraje ciężarówką. W 2020 roku, w czasie panującej pandemii moje życie legło w gruzach. Wracając osobówką we Włoszech, śpiąc jako pasażer byłam poszkodowana w wypadku osobowym.

Pierwsza część materiału

Mimo, że stan był bardzo poważny i groziła mi amputacja prawej nogi, zrobiłam wszystko, by wrócić do zawodu. I po części się to udało… Pojechałam w próbną trasę w podwójnej obsadzie. Byłam tak stęskniona i głodna tego transportowego świata, że trwała ona prawie 5 tygodni! Tak, wariactwo. Następnie poszliśmy jeździć na typową robotę dla podwójnej obsady, czyli chłodnia i kierunki na Hiszpanie. Trafiła mi się „perełka”, która dobiła mi do 25 kraju, w którym byłam ciężarówką! Portugalia! To było niesamowite przeżycie dla mnie!

Ze względu na stan mojego zdrowia musiałam być ostrożna, uważać na każdym kroku, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Na szczęście robotę miałam świetnie ułożoną, miejsca się powtarzały, było to dla mnie wygodne i bezpieczne. W międzyczasie uzyskałam orzeczenie o niepełnosprawności. Do dnia dzisiejszego nie doszłam do pełni sił po wypadku, co ma swoje konsekwencje. Nie jestem w stanie bez pomocy drugiej osoby uczestniczyć aktywnie w załadunku i rozładunku. Na dzień dzisiejszy, mimo ogromnej tęsknoty za trasami międzynarodowymi, musiałam zwolnić, dać sobie jeszcze więcej czasu na dojście do sprawności i usiąść w miejscu.

Na szczęście na co dzień jestem cały czas przy ciężarówkach, przy każdej możliwej okazji wsiadam za kierownicę, godzę miłość do kierownicy z pracą za biurkiem. Poznaję świat transportu również z innej strony, co daje mi satysfakcję i możliwość rozwinięcia się, więc tak naprawdę robię to co kocham. Dostałam szansę na pracę w dużej firmie, szef jest wyrozumiały i chyba sam zauważył, że nie mniej kocham ten świat niż on. Po 6 latach w transporcie mogę uczciwie sobie powiedzieć, że dokonałam właściwego wyboru na życie. Mimo przeciwności losu i wielokrotnych problemów dalej idę na przód, nie rezygnuję z tego co kocham najbardziej. Mimo, że potrzebuję czasu, nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa 🙂

Sprawdź także