Chowanie oszczędności do przysłowiowej skarpety, jest znaną praktyką, którą stosują ci, którzy lubią mieć swoje zasoby pod osobistą kontrolą i nie korzystają z instytucji, gdzie mogliby je przechowywać. Ale jak się okazuje, niektórzy podchodzą do tego w sposób dosłowny i do skarpety wkładają, nie tyle oszczędności, co przedmioty, które mogą się przyczynić do ich powstania, jak choćby magnes.
Bo tak właśnie zrobił kierowca a zarazem szef firmy, który swoiste zawiniątko przyłożył do czujnika ruchu ciągnika, którym się poruszał. Być może ten fakt, pozostałby niezauważony, gdyby nie to, że zignorował on znak B-20 STOP, w związku z czym został zatrzymany przez inspektorów z oddziału w Opatowie w Ostrowcu Świętokrzyskim.
W czasie kontroli okazało się, że mężczyzna zapisuje w tachografie i na karcie odpoczynek zamiast jazdy. Szybko okazało się, co jest tego przyczyną w związki z czym przyszła pora na „rozliczenie” kierowcy. Jakie były konsekwencje nietrudno się domyślić – zatrzymanie prawa jazdy na najbliższe trzy miesiące, wszczęcie postępowanie z Ustawy o transporcie drogowym wobec przedsiębiorcy, czyli de facto wobec jego samego i przekazanie go do dalszych czynności funkcjonariuszom policji w związku z ingerencją we wskazania drogomierza. Wisienką na torcie był mandat, za niezastosowanie się do znaku „stop”.
Źródło: WITD Kielce










