Najpierw kilkadziesiąt kilometrów pościgu drogą wojewódzką, potem desperacka ucieczka w pola. 44-latek z powiatu biłgorajskiego próbował uciec przed policją najpierw za kierownicą ciężarowego renault, a gdy to się nie udało – pieszo. Ale wobec funkcjonariuszy i faktu, że miał ponad 2 promile alkoholu we krwi, nie miał najmniejszych szans.
Policyjny pościg na Podkarpaciu
Dyżurny z Przeworska otrzymał zgłoszenie: drogą wojewódzką nr 835 w miejscowości Cieplice jedzie ciężarówka, której kierowca może być nietrzeźwy.
Do akcji ruszył patrol z Sieniawy. W Adamówce policjanci dostrzegli opisany pojazd i dali kierowcy sygnał do zatrzymania. Ten jednak nie tylko go zignorował, ale gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę w stronę Biłgoraja.
Rozpoczął się kilkudziesięciokilometrowy pościg. Ciężarówka w końcu zjechała na drogę gruntową, a kierowca – wiedząc, że nie ma szans – porzucił pojazd i spróbował ratować się pieszo. Ucieczka trwała krótko. Mężczyzna został obezwładniony i zatrzymany.
2 promile i zero rozsądku
Badanie trzeźwości wykazało, że 44-latek miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań i stracił prawo jazdy. Teraz odpowie nie tylko za jazdę po alkoholu, ale też za niezatrzymanie się do kontroli – a to kolejne, poważne przestępstwo. Grozi mu do 5 lat więzienia oraz wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Kierowcy ciężarówek a alkohol – wyjątek, nie reguła
Choć nagłówki takich zdarzeń zawsze budzą emocje, warto podkreślić jedno: zawodowi kierowcy bardzo rzadko wsiadają za kółko po alkoholu. To środowisko, w którym nie ma społecznego przyzwolenia na takie zachowania. Świadkowie, którzy powiadomili policję, również zareagowali, bo wiedzieli, że w przypadku kilkudziesięciotonowego zestawu ryzyko jest ogromne.
Dlaczego uciekał?
To pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Kierowca nie ma żadnych szans w starciu z policyjnym radiowozem – ciężarówka nie jest w stanie zgubić patrolu, a sama ucieczka tylko pogarsza sytuację sprawcy. Być może kierowca, mając ponad 2 promile alkoholu we krwi, działał w panice, licząc na cud. Ale finał był oczywisty – zamiast uniknąć odpowiedzialności, naraził się na dodatkowe zarzuty.
Źródło: Policja, fot. poglądowa (Policja)










