Sytuacje na drogach zdarzają się przeróżne, a często dochodzi do nich przez faktycznie popełniony błąd kierowcy. Nie ukrywajmy, że niektórzy jeżdżą lepiej, inni gorzej, ale wszak drogi są dla wszystkich, którzy mają stosowne uprawnienia, by na nie wyjechać.
Czasami między kierowcami dochodzi do różnego typu spięć i chęci udowodnienia, kto jest mistrzem kierownicy. Niemniej to co się wydarzyło w miejscowość Gródki w gminie Płośnica z całą pewnością wybiega poza standardy wzajemnego uczenia się kultury na drodze. Bo atak na drugiego kierowcę piłą łańcuchową i siekierą z całą pewnością nie jest do zaakceptowania. Choć akurat można przypuszczać, że w tym wypadku mieliśmy do czynienia z typowym symptomem Mad Maxa.
Wściekły kierowca, bo chyba tak najlepiej można określić w języku polskim Mad Maxa, ma związek właśnie z tym cyklem filmowym. W myśl teorii, jaką udało się, psychologom transportu, opracować, „Gniewny kierowca”, bo i takie sformułowanie pojawia się w literaturze, to człowiek niezrównoważony emocjonalnie, który zawsze się spieszy, trasę pokonać chce w jak najkrótszym czasie, drogę traktuje jak przeciwnika, a innych użytkowników ruchu drogowego jako rywali, zawalidrogi, którzy przeszkadzają mu w swobodnym poruszaniu się. Oczywiście siebie uważa za najlepszego kierowcę, pokazując swą wyższość. Często używa klaksonu i obrzuca innych wyzwiskami. Jeździ ostro, a czasami wręcz złośliwie zajeżdża innym drogę. Czasami w przypadku konfrontacji bynajmniej nie poprzestaje na groźbach i bierze sprawy w swoje ręce.
Wydawać by się mogło, że w miejscowości Gródki doszło do sytuacji jakich wiele, bo kierowca Sprintera wyrządzając uszkodził lusterko w osobówce. Chwilę potem zatrzymał się na poboczu i czekał na samochód, który jechał wolniej. Kierujący, będąc przekonany, że chodzi o wyjaśnienie sytuacji również się zatrzymał. Jednak, jak się okazało, bynajmniej nie chodziło o polubowne załatwienie sprawy, bo z dostawczaka wysiadło dwóch mężczyzn – jeden z pokaźnych rozmiarów siekierą, drugi z piłą łańcuchową, którą uruchomił. W efekcie skończyło się nie tylko na uszkodzeniu lusterka, ale również tylnej szyby i karoserii. Poszkodowany odjechał z miejsca zdarzenia i sprawę zgłosił na komisariacie policji w Działdowie, przedstawiając sytuację, którą nagrał telefonem.
Trzy dni później policjanci zatrzymali obu mężczyzn, którzy za swoje zachowanie odpowiedzą przed sądem.
Źródło: Policja










