W chwili zatrzymania kierowcy ciężarówki groziło do 3 lat pozbawienia wolności, chwilę później już do 10

W chwili zatrzymania kierowcy ciężarówki groziło do 3 lat pozbawienia wolności, chwilę później już do 10

To miała być rutynowa kontrola drogowa, zakończona konsekwencjami za jazdę po alkoholu. Skończyło się jednak znacznie poważniej – z zarzutem próby wręczenia łapówki funkcjonariuszom i perspektywą nawet 10 lat więzienia.

W czwartek po godzinie 9:00 gdańscy policjanci odebrali zgłoszenie o ciężarówce poruszającej się „zygzakiem” drogą ekspresową S6 w kierunku Łodzi. Istniało podejrzenie, że kierowca jest nietrzeźwy. Funkcjonariusze ruchu drogowego szybko namierzyli pojazd w rejonie Kowal i zatrzymali go do kontroli.

Za kierownicą siedział 46-letni mieszkaniec województwa wielkopolskiego. Badanie alkomatem wykazało aż 2 promile alkoholu. W jego kabinie policjanci znaleźli pustą butelkę po wódce. Nie podróżował sam – towarzyszył mu pies rasy maltańczyk, którym zaopiekowała się Straż Gminna w Kolbudach.

Wydawało się, że sytuacja jest już jasna. Jazda na podwójnym gazie, utrata prawa jazdy, zatrzymanie, a potem sprawa w sądzie – z możliwą karą do 3 lat pozbawienia wolności. Wtedy jednak mężczyzna postanowił podjąć fatalną decyzję.

Zdesperowany, mając świadomość konsekwencji, próbował przekupić policjantów. Za odstąpienie od czynności służbowych zaproponował im po 10 tysięcy złotych. Funkcjonariusze natychmiast poinformowali oficera dyżurnego o próbie wręczenia korzyści majątkowej, a 46-latek został zatrzymany.

Źródło: Policja

Sprawdź także