O tragicznym wypadku, do którego doszło 2 lipca br. w Czeladzi, pisaliśmy już wcześniej na naszych łamach Tragiczny wypadek w Czeladzi. Motocyklista nie żyje po zderzeniu z ciężarówką
Wówczas wyglądało to na dramatyczny, choć „czysty” wypadek drogowy – młody motocyklista próbował uniknąć zderzenia z ciężarówką, stracił panowanie nad pojazdem i wpadł pod koła samochodu. Niestety, mimo wysiłków służb ratunkowych, Kacper K. zmarł w wyniku ciężkich obrażeń.
Dziś wiemy już, że sprawa ma drugie, znacznie mroczniejsze dno. Prokuratura Rejonowa w Będzinie przedstawiła kierowcy ciężarówki – 34-letniemu Dawidowi L. – poważne zarzuty karne.
Pod wpływem amfetaminy. I nie po raz pierwszy
Z ustaleń śledczych wynika, że w dniu wypadku Dawid L. znajdował się pod wpływem amfetaminy w stężeniu przekraczającym 500 ng/ml. Co gorsza, w 2015 roku był już karany za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu lub środków odurzających.
Mimo wcześniejszego wyroku, tego feralnego dnia prowadził ciężarówkę nie tylko w Czeladzi, ale także w Sosnowcu i Katowicach – cały czas będąc pod wpływem narkotyków.
Nie ustąpił pierwszeństwa – motocyklista zginął
Według śledczych, kierowca DAF-a nie zachował szczególnej ostrożności przy włączaniu się do ruchu, nieprawidłowo obserwował drogę i nie ustąpił pierwszeństwa motocykliście. Kacper K. próbował uniknąć zderzenia, zjechał na pobocze i stracił panowanie nad motocyklem. Upadł i wpadł wprost pod ciężarówkę.
Obrażenia były tak poważne, że młodego mężczyzny nie udało się uratować.
Narkotyki w domu, trzy zarzuty i tymczasowy areszt
Podczas przeszukania mieszkania Dawida L. w Chorzowie, policja znalazła 0,89 grama amfetaminy i 0,92 grama ecstasy.
Prokurator postawił mu trzy zarzuty:
- spowodowania śmiertelnego wypadku będąc pod wpływem środka psychotropowego,
- prowadzenia pojazdu pod wpływem narkotyków,
- posiadania nielegalnych substancji odurzających.
Sąd Rejonowy w Czeladzi zastosował wobec niego tymczasowy areszt na 3 miesiące — z uwagi na grożącą mu surową karę oraz ryzyko ucieczki lub matactwa.
Nie tylko wyrzuty sumienia – będzie wyrok
Za spowodowanie wypadku śmiertelnego w stanie odurzenia, grozi mu od 5 do nawet 20 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo, za jazdę pod wpływem narkotyków po raz kolejny – do 5 lat, a za ich posiadanie – do 3 lat więzienia.
To nie jest już kwestia wyrzutów sumienia czy moralnej odpowiedzialności. To konkretna, sądowa odpowiedzialność karna, która najpewniej zakończy się wieloletnim wyrokiem.
Źródło: Policja/Prokuratura Rejonowa w Będzinie










