Zamiast w weekend odpoczywać – pojechali i popadli w poważne kłopoty na własne życzenie

Zamiast w weekend odpoczywać – pojechali i popadli w poważne kłopoty na własne życzenie

Wakacyjne zakazy i weekendowe ograniczenia ruchu dla ciężarówek powyżej 12 ton obowiązują po to, by w szczycie sezonu drogi były bezpieczniejsze i mniej zatłoczone. Mimo to wciąż znajdują się tacy, którzy ryzykują – nawet gdy ryzyko kontroli jest wyjątkowo wysokie.
Powód? Być może wysokość kar. Mandat dla kierowcy to zwykle 200–500 zł, dla przewoźnika 2000 zł, a dla osoby zarządzającej transportem 1000 zł. Kwoty te część branży traktuje jak koszt kursu, a nie realne zagrożenie.

Tym razem jednak skończyło się inaczej – i to zarówno dla kierowców, jak i samych właścicieli firm transportowych.

Radom – za ciężki na wakacyjne drogi

W piątek 8 sierpnia w Radomiu ITD zatrzymała 40-tonowy zestaw: ciągnik siodłowy z niskopodwoziową naczepą, wypełniony koparko-ładowarką, minikoparką, workami big bag z kostką brukową i krawężnikami.
Problem? Transport nie był zwolniony z wakacyjnego zakazu ruchu. Kierowca powinien wyruszyć dopiero po godzinie 22.00.

Na tym jednak nie koniec – brak wymaganego dokumentu przewozowego i aż 21 braków wpisów manualnych w tachografie dopełniły obrazu lekceważenia przepisów.

Siódemka pod Szydłowcem – właściciel firmy na gorącym uczynku

Dzień później (2 sierpnia) na ekspresowej S7 inspektorzy zatrzymali wywrotkę z wapnem, prowadzoną przez… samego właściciela firmy transportowej.
On również nie miał prawa jechać o tej godzinie – zakaz obowiązywał do godziny 14.00.

Kontrola tachografu wykazała 29 naruszeń norm czasu pracy, m.in. przekroczenia dziennego czasu jazdy i skracanie odpoczynku. Do tego dwa brakujące wpisy manualne.

Opatów – kreatywne „oszukiwanie” tachografów

W sobotę 9 sierpnia w powiecie opatowskim inspektorzy ujawnili dwa przypadki manipulowania zapisami tachografów:

  • Pierwszy kierowca – przewożący artykuły szybko psujące się – wylogował kartę z tachografu i kontynuował jazdę w trakcie formalnego odpoczynku. Kara: 2000 zł, zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące.
  • Drugi kierowca – także wożący żywność – posługiwał się dwiema kartami kierowcy, by „rozbić” czas pracy i uniknąć limitów. Efekt? Ten sam mandat i utrata prawa jazdy.

Finał zawsze ten sam

We wszystkich przypadkach ITD wstrzymała dalszą jazdę do końca zakazów i sporządziła protokoły. Teraz przewoźnicy – w tym właściciele firm – staną przed groźbą wysokich kar administracyjnych.

Te kontrole pokazują jedno – w transporcie wciąż są tacy, którzy traktują prawo jak przeszkodę, a nie jak zasady gry. A jeśli łamią je ci, którzy powinni świecić przykładem, to trudno wymagać od kierowców, by robili inaczej.
A dopóki kary będą stosunkowo niewielkie, dopóty część branży może uznawać ryzyko za… opłacalne.

Źródło: WITD Radom/WITD Kielce

Sprawdź także