W piątkowy poranek, 8 maja, na drodze krajowej nr 9 w miejscowości Grabina w powiecie sandomierskim doszło do groźnego wypadku z udziałem samochodu ciężarowego i rowerzysty. 58-letni kierowca ciężarowego Volvo potrącił 89-letniego mężczyznę jadącego rowerem w tym samym kierunku. Senior trafił do szpitala, a ruch przez dłuższy czas odbywał się wahadłowo.
To kolejny pozornie „zwykły” wypadek drogowy, który po chwili zaczyna rodzić znacznie więcej pytań niż odpowiedzi. Zwłaszcza gdy z jednej strony mamy wielotonową ciężarówkę, a z drugiej niemal 90-letniego rowerzystę.
Czy wiek rowerzysty mógł mieć znaczenie?
To temat delikatny, ale nie można go pomijać. W debacie publicznej bardzo często z góry zakłada się winę kierowcy ciężarówki, bo to właśnie on prowadzi największy i najgroźniejszy pojazd na drodze. Tymczasem rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana.
89 lat to wiek, w którym refleks, koordynacja ruchowa, zdolność oceny odległości czy utrzymania stabilnego toru jazdy mogą być już poważnie ograniczone. Nie oznacza to oczywiście, że senior nie miał prawa poruszać się rowerem. Miał. Problem polega jednak na tym, że organizm człowieka w takim wieku często nie reaguje już tak szybko i precyzyjnie jak kilkanaście czy kilkadziesiąt lat wcześniej.
Kierowcy zawodowi doskonale wiedzą, że niektórzy rowerzyści — szczególnie starsi — potrafią nagle zjechać do osi jezdni, zachwiać się przy podmuchu powietrza lub niespodziewanie zmienić tor jazdy. Na wąskiej drodze, przy dużym pojeździe ciężarowym, czas reakcji liczony jest wtedy dosłownie w sekundach.
Nie wiemy jeszcze, jak dokładnie wyglądał przebieg zdarzenia w Grabinie. Być może kierowca ciężarówki popełnił błąd. Być może nie zachował odpowiedniego odstępu. Ale równie możliwe jest też to, że rowerzysta w pewnym momencie stracił stabilność lub nie utrzymał prawidłowego toru jazdy. I właśnie dlatego przed ferowaniem wyroków warto poczekać na ustalenia policji.
Przepisy są jasne. Wyprzedzając rowerzystę trzeba zostawić minimum metr odstępu
Polskie przepisy mówią wyraźnie: kierowca wyprzedzający rowerzystę powinien zachować co najmniej 1 metr odstępu. W praktyce jednak wielu ekspertów uważa, że to absolutne minimum, które przy dużych pojazdach często okazuje się niewystarczające.
W przypadku samochodu ciężarowego problemem jest nie tylko sama szerokość pojazdu, ale również efekt podmuchu powietrza. Im większy zestaw i im wyższa prędkość, tym mocniej rowerzysta może zostać „zassany” lub zachwiany przez przejeżdżającą ciężarówkę.
Na szerokiej drodze kierowca zwykle może bezpiecznie odsunąć się od rowerzysty nawet o dwa czy trzy metry. Problem zaczyna się jednak na lokalnych odcinkach dróg krajowych, gdzie pobocza praktycznie nie istnieją, a jezdnia jest zbyt wąska, by komfortowo ominąć rowerzystę bez częściowego zjazdu na przeciwny pas.
I właśnie wtedy pojawia się największy dylemat. Zwolnić niemal do prędkości roweru i czekać na możliwość bezpiecznego manewru? Wielu zawodowych kierowców odpowie: oczywiście tak. Tyle że w realnym ruchu drogowym za ciężarówką natychmiast tworzy się kolumna aut osobowych, pojawia się presja, nerwowe wyprzedzanie i kolejne zagrożenia.
Rowerzyści też mają obowiązki
W dyskusjach po takich wypadkach bardzo często pomija się jeszcze jeden aspekt: odpowiedzialność samych rowerzystów za własne bezpieczeństwo.
W Polsce osoby dorosłe nie mają obowiązku jazdy w kasku. Nie muszą też nosić kamizelek odblaskowych w dzień. Problem polega jednak na tym, że brak obowiązku nie oznacza automatycznie rozsądku.
89-letni człowiek poruszający się rowerem po drodze krajowej wśród ciężarówek jest praktycznie całkowicie pozbawiony ochrony. Nawet niewielkie potrącenie lub utrata równowagi mogą skończyć się tragicznie.
Kask nie daje nieśmiertelności. Kamizelka nie zatrzyma ciężarówki. Ale oba elementy realnie zwiększają szanse przeżycia i poprawiają widoczność rowerzysty. Szczególnie starszego, który może wolniej reagować i mieć ograniczoną sprawność ruchową.
Wina nie zawsze jest oczywista
Internet po takich zdarzeniach zazwyczaj błyskawicznie wydaje wyrok: „kierowca TIR-a potrącił rowerzystę”. Problem w tym, że samo potrącenie jeszcze o niczym nie przesądza.
Kierowca ciężarówki ma obowiązek zachować ostrożność. To bezdyskusyjne. Ale rowerzysta również musi poruszać się w sposób przewidywalny i nie stwarzać zagrożenia dla innych uczestników ruchu.
Wypadek w Grabinie pokazuje przede wszystkim coś jeszcze — polskie drogi wciąż nie są przygotowane na bezpieczne współistnienie ciężkiego transportu i rowerzystów. Szczególnie na starych drogach krajowych przebiegających przez małe miejscowości.
I dopóki infrastruktura się nie zmieni, podobnych dramatów niestety będzie więcej…
Źródło: Policja










