Najczęściej bohaterami drogowych publikacji zostają kierowcy ciężarówek. To na nich skupia się uwaga po głośnych nagraniach z autostrad czy krajowych tras. Tym razem jednak sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Antybohaterem zdarzenia został kierowca autobusu miejskiego, który –jak wynika z ustaleń policji – stworzył realne zagrożenie dla życia pieszego na jednym ze szczecińskich przejść.
I choć tym razem nie doszło do tragedii, sprawa została potraktowana bardzo poważnie.
Pieszy musiał uskakiwać przed autobusem
Do Komisariatu Policji Szczecin Śródmieście zgłosił się mieszkaniec, który poinformował o wyjątkowo niebezpiecznej sytuacji na oznakowanym przejściu dla pieszych. Z jego relacji wynikało, że kierowca autobusu wjechał na skrzyżowanie z dużą prędkością i omal go nie potrącił. Według zgłoszenia manewr był na tyle niebezpieczny, że pieszy znalazł się w bezpośrednim zagrożeniu utraty zdrowia, a być może nawet życia.
Sprawą natychmiast zajęli się policjanci.
Monitoring potwierdził zgłoszenie
Funkcjonariusze Wydziału Sztab Policji Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie przeanalizowali zapis miejskiego monitoringu. Nagranie potwierdziło, że kierujący autobusem dopuścił się rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Jak przekazała policja, swoim zachowaniem naraził pieszego oraz innych uczestników ruchu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
I właśnie ten fragment wydaje się tutaj kluczowy. Nie mówimy już o zwykłym wykroczeniu drogowym czy „nieustąpieniu pierwszeństwa”. Jeżeli śledczy uznali, że doszło do narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, sprawa może być rozpatrywana pod kątem przepisów kodeksu karnego.
To tłumaczy również, dlaczego wobec kierowcy zastosowano tak poważne środki.
Sąd zastosował dozór i zakaz prowadzenia pojazdów
Na wniosek Komendanta Komisariatu Policji Szczecin Śródmieście, poparty przez prokuratora, sąd zdecydował o objęciu mężczyzny dozorem policyjnym. To jednak nie wszystko. Wobec kierowcy zastosowano również obowiązek powstrzymywania się od prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Dodatkowo nałożono na niego poręczenie majątkowe.
Takie środki zapobiegawcze nie są stosowane przy typowych sprawach drogowych kończących się mandatem. Oznacza to, że śledczy uznali zdarzenie za wyjątkowo poważne.
Na ten moment nie pojawiły się informacje wskazujące, by kierowca był pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że decydującą rolę odegrał pośpiech, brak ostrożności albo błędna ocena sytuacji na skrzyżowaniu. Problem polega jednak na tym, że przy prowadzeniu autobusu nawet chwila nieuwagi może mieć dramatyczne konsekwencje.
Zwłaszcza w centrum miasta, gdzie piesi często pojawiają się na przejściach dosłownie w ułamku sekundy.
Źródło: Policja










