Wjazd na tory kolejowe na czerwonym świetle jest poważnym wykroczeniem, które niesie ze sobą surowe konsekwencje. W taryfikatorze mandatów i punktów można znaleźć aż trzy naruszenia, które oznaczają równie przykre konsekwencje dla kierowcy, czyli 15 punktów karnych i 2000 zł (a nawet 4000 zł w przypadku tzw. recydywy). Dotyczy to sytuacji objeżdżania opuszczonych zapór, wjazdu, gdy trwa ich opuszczanie lub podnoszenie, albo gdy włączone są migające światła czerwone.
Konsekwencje prawne i finansowe to jedno, ale nie można zapominać, że na drugiej szali znajduje się ludzkie życie i zdrowie. Z tym, że jak widać, przypadki wjazdu na przejazd w momencie, gdy jest to zabronione zdarzają się relatywnie często. A statystyki są alarmujące. Od początku tego roku było 57 wypadków i kolizji na przejazdach kolejowo-drogowych, 19 osób zginęło, a 5 zostało ciężko rannych.
Dwa dni temu mogileńscy policjanci zakończyli postępowanie w sprawie groźnego incydentu, do którego doszło 30 kwietnia br. w miejscowości Twierdziń. Kierowca ciężarówki zignorował włączoną sygnalizację świetlną oraz opadające rogatki i wjechał na przejazd kolejowy, narażając siebie i innych na ogromne niebezpieczeństwo. Choć nie został zatrzymany na gorącym uczynku, wszystko zarejestrowała kamera monitoringu kolejowego.
Mimo że od zdarzenia minął niemal miesiąc, funkcjonariuszom udało się ustalić sprawcę. Okazał się nim 66-letni mężczyzna. Za swoje nieodpowiedzialne zachowanie został ukarany mandatem w wysokości 2000 zł oraz 15 punktami karnymi.
To kolejny przykład na to, że ignorowanie przepisów drogowych – nawet jeśli nie kończy się natychmiastową kontrolą – może mieć swoje konsekwencje. Policja przypomina, że monitoring oraz działania wyjaśniające często pozwalają na identyfikację sprawców długo po zdarzeniu. Natomiast tłumaczenia, że w transporcie jest presja czasu oraz przekonanie kierujących, że byli przekonani, iż zdążą nie są żadną okolicznością łagodzącą.
Źródło: Policja










