Transport osób to nie jest zwykłe przewożenie „ładunku” z punktu A do punktu B. To praca wymagająca najwyższego poziomu odpowiedzialności, bo każdy błąd czy lekkomyślność kierowcy może kosztować życie wielu ludzi. Mimo to wciąż zdarzają się sytuacje, które pokazują, że system kontroli kierowców przed wyjazdem w trasę nie działa tak, jak powinien.
Przypomnijmy, że jeden z najbardziej tragicznych wypadków w Polsce miał miejsce 25 czerwca 2020 roku na moście Grota‑Roweckiego w Warszawie. Wtedy to autobus linii 186, prowadzony przez kierowcę będącego pod wpływem amfetaminy, spadł z wiaduktu. W wyniku katastrofy zginęła jedna osoba, a 22 zostały ranne, w tym trzy ciężko. To dramatyczne zdarzenie uwypukliło, jak ogromne znaczenie mają prewencyjne badania trzeźwości i odpowiedzialność kierowców zawodowych.
Mimo tej bolesnej lekcji, wciąż nie każda zajezdnia przeprowadza obowiązkowe badania trzeźwości przed wypuszczeniem pojazdu na trasę.
Interwencja, która mogła uratować życie
W niedzielę około godziny 9:00 jeden z pasażerów miejskiego autobusu w Radomiu zauważył, że kierowca zachowuje się podejrzanie. Zareagował natychmiast – powiadomił służby. Chwilę później patrol drogówki namierzył wskazany pojazd na ul. Limanowskiego. Policjanci od razu zauważyli, że autobus nie trzyma prostego toru jazdy i zjeżdża na przeciwległy pas ruchu.
Po zatrzymaniu pojazdu i wylegitymowaniu kierowcy okazało się, że za kółkiem siedzi 34-latek. Badanie wykazało ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Na tym jednak nie koniec – test na obecność narkotyków również dał wynik pozytywny. Kierowca trafił na badanie krwi, a autobus miał dodatkowo pękniętą szybę czołową, co spowodowało zatrzymanie dowodu rejestracyjnego.
Brak kontroli to furtka dla skrajnej nieodpowiedzialności
Kierowca zawodowy, który w takim stanie wsiada za kierownicę autobusu, stwarza śmiertelne zagrożenie. Za jazdę pod wpływem alkoholu grozi mu do 3 lat więzienia, wysoka grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów. Jednak w tym przypadku kara to jedno, a pytanie o prewencję – drugie. Dlaczego w każdej zajezdni autobusowej w Polsce nie ma obowiązkowych, codziennych kontroli trzeźwości kierowców? Skoro w transporcie towarów inspektorzy często skrupulatnie sprawdzają tachografy, masę ładunku czy stan techniczny pojazdów, to czy bezpieczeństwo ludzi nie zasługuje na jeszcze większą uwagę?
Pasażer – cichy bohater
W tej historii szczególne brawa należą się pasażerowi, który nie przeszedł obojętnie obok niepokojącego zachowania kierowcy. Jego szybka reakcja mogła zapobiec tragedii. To pokazuje, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo w transporcie publicznym to nie tylko obowiązek kierowcy czy przewoźnika, ale także czujność pasażerów.
Źródło: Policja










