Zamiast papieru i tektury przewoził zmieszane odpady. Grozi mu nawet 10 lat więzienia

Zamiast papieru i tektury przewoził zmieszane odpady. Grozi mu nawet 10 lat więzienia

Funkcjonariusze Kujawsko-Pomorskiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) zatrzymali w Czerniewicach zestaw ciężarowy przewożący – według dokumentów – 25 ton papieru i tektury. Jak się szybko okazało, rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.

Podczas rewizji stwierdzono, że zamiast papieru w naczepie znajdowały się zmieszane odpady opakowaniowe: folie, worki, butelki z tworzywa sztucznego i inne pozostałości. Dodatkowo pojazd, mimo zgłoszenia w systemie SENT, nie był oznakowany wymaganą tablicą z literą „A”.

Na miejsce wezwano inspektorów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ), którzy potwierdzili niezgodność deklaracji z faktycznym ładunkiem. Ustalono prawidłowy kod odpadów i przypomniano, że przywóz tego rodzaju zmieszanych odpadów na terytorium Polski jest zabroniony.

Transport został zatrzymany, a przewoźnikowi grożą wysokie kary administracyjne. Sam kierowca, obywatel Białorusi, usłyszał zarzut nieodpowiedniego postępowania z odpadami. Za taki czyn polskie przepisy przewidują nawet karę do 10 lat pozbawienia wolności.

Czy kara dla kierowcy nie jest za wysoka?

Informacja o „grożących 10 latach więzienia” może budzić zdziwienie. Przecież kierowca – jak można przypuszczać – wykonuje polecenia firmy i przewozi to, co mu załadują. Niekoniecznie musi znać szczegółowe przepisy dotyczące gospodarki odpadami.

Polski Kodeks karny (art. 183) mówi jednak jasno: kto wbrew przepisom przewozi odpady lub substancje mogące zagrozić środowisku, podlega karze od roku do nawet 10 lat pozbawienia wolności. Ustawodawca traktuje takie sytuacje bardzo poważnie, ponieważ nielegalny import odpadów może zagrażać środowisku, a także zdrowiu ludzi.

W praktyce jednak sądy zazwyczaj biorą pod uwagę stopień winy kierowcy. Jeżeli działał z polecenia firmy, nie fałszował dokumentów i nie miał świadomości, że przewozi zakazane odpady, kary więzienia w górnych granicach raczej nie stosuje się. Wówczas odpowiedzialność często spada głównie na przewoźnika lub zleceniodawcę, a kierowca może ponieść konsekwencje administracyjne lub karę w zawieszeniu.

Ta historia pokazuje, że w transporcie liczy się nie tylko przestrzeganie przepisów drogowych, ale także znajomość zasad przewozu towarów i odpadów. Kierowcy powinni zwracać uwagę, co mają wpisane w dokumentach, i zgłaszać wątpliwości, bo czasem to, co znajduje się w naczepie, może zaważyć nie tylko na reputacji firmy, ale też na ich własnej odpowiedzialności karnej.

Źródło: IAS w Bydgoszczy

Sprawdź także