Miał wyruszyć w zagraniczną trasę 40-tonowym zestawem. Zamiast tego zakończył podróż na policyjnym parkingu. Blisko promil alkoholu w organizmie wystarczył, by plany kierowcy runęły – bo w tej pracy odpowiedzialność zaczyna się jeszcze zanim wsiądzie się do ciężarówki.
Policjanci z Głubczyc zatrzymali 41-letniego mieszkańca powiatu, który miał wyjechać w trasę międzynarodową. Zanim dotarł do firmy transportowej, wpadł podczas jazdy osobowym volkswagenem. Jego styl prowadzenia wzbudził podejrzenia patrolu – badanie alkomatem wykazało blisko promil alkoholu w organizmie.
Mężczyzna tłumaczył, że właśnie zmierzał po ciężarówkę, którą miał odebrać i ruszyć za granicę. W tym momencie jego podróż się zakończyła. Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, a dodatkowo samochód, którym się poruszał, od prawie pół roku nie miał ważnych badań technicznych – dowód rejestracyjny również został zatrzymany.
Dla kierowcy zawodowego to sytuacja, która przekreśla plany i oznacza poważne konsekwencje. Każdy, kto ma prowadzić zestaw ważący kilkadziesiąt ton, wie, że odpowiedzialność zaczyna się nie w chwili przekręcenia kluczyka w stacyjce ciężarówki, ale dużo wcześniej – także wtedy, gdy dzień wcześniej sięgamy po alkohol.
Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi teraz do 3 lat więzienia, wysoka grzywna i sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Źródło: Policja










