Kierowca ciężarówki urządził sobie rajd krajówką. Wyprzedzał na czołówkę, teraz odpowie przed sądem

Kierowca ciężarówki urządził sobie rajd krajówką. Wyprzedzał na czołówkę, teraz odpowie przed sądem

Poranny pośpiech na trasie potrafi dać się we znaki nawet najbardziej doświadczonym kierowcom zawodowym. Terminy gonią, rozładunki czekają, a każda minuta opóźnienia oznacza kolejne problemy. Są jednak sytuacje, w których pośpiech przestaje być tylko ryzykiem mandatu, a zaczyna stwarzać realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu. Tak właśnie było na drodze krajowej nr 94 w Małopolsce.

Niebezpieczna jazda na DK94

Do zdarzenia doszło po godzinie 6 rano w miejscowości Kogutek na trasie z Krakowa w kierunku Katowic. Policjanci ruchu drogowego zwrócili uwagę na kierowcę ciężarowej Scanii, który wyraźnie ignorował obowiązujące przepisy.

Nie chodziło o jedno przypadkowe wykroczenie czy chwilową nieuwagę. 44-latek miał wielokrotnie najeżdżać na linię ciągłą oraz łamać zakaz wyprzedzania na odcinku, gdzie manewry tego typu są szczególnie niebezpieczne. Według funkcjonariuszy kierowca wykonywał manewry mimo pojazdów nadjeżdżających z przeciwka, stwarzając bardzo poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.

To właśnie takie sytuacje należą do najbardziej ryzykownych na drogach krajowych. Wystarczy chwila, niewielki błąd albo zbyt mało miejsca na powrót na swój pas i może dojść do tragedii.

Nieoznakowany radiowóz wszystko zarejestrował

Kierowca najwyraźniej nie spodziewał się, że jego jazdę obserwują policjanci. Funkcjonariusze zatrzymali ciężarówkę do kontroli po serii niebezpiecznych manewrów.

Wielu kierowców nadal wychodzi z założenia, że skoro na trasie nie widać patrolu, można pozwolić sobie na więcej. Tymczasem policja coraz częściej wykorzystuje nieoznakowane radiowozy wyposażone w wideorejestratory. Do tego dochodzą nagrania z prywatnych kamer samochodowych, które regularnie trafiają do funkcjonariuszy.

W tym przypadku materiał dowodowy okazał się na tyle poważny, że sprawa nie zakończy się zwykłym mandatem.

Sprawą zajmie się sąd

Policjanci skierowali sprawę do sądu. To oznacza, że 44-latek może spodziewać się znacznie poważniejszych konsekwencji niż standardowa kara finansowa. W grę może wchodzić wysoka grzywna, a także zakaz prowadzenia pojazdów. Sąd będzie oceniał przede wszystkim stopień zagrożenia, jakie kierowca stworzył swoim zachowaniem na drodze.

Patrząc na opis całego zdarzenia, funkcjonariusze nie mieli wątpliwości, że tym razem granica została mocno przekroczona.

Źródło: Policja

Sprawdź także