Niektóre kontrole drogowe pokazują, że granica między niewiedzą a kompletną lekkomyślnością bywa wyjątkowo cienka. Przekonali się o tym policjanci łódzkiej drogówki, którzy zatrzymali do kontroli kierowcę samochodu ciężarowego poruszającego się ulicą Kolumny mimo obowiązującego zakazu wjazdu. To jednak był dopiero początek problemów.
Gdy jeden znak uruchamia lawinę
Wielu kierowców zapewne przejechało kiedyś kilka kilometrów za daleko albo nie zauważyło oznakowania. Tutaj jednak zignorowanie znaku B-5 sprawiło, że policjanci postanowili dokładniej przyjrzeć się pojazdowi i jego kierowcy. Podczas kontroli okazało się, że w tachografie nie ma karty kierowcy. To już wystarczyło, by funkcjonariusze zaczęli zadawać kolejne pytania. Wtedy wyszło na jaw coś znacznie poważniejszego.
Kategoria B i ciężarówka
35-latek okazał policjantom prawo jazdy kategorii B. Jednocześnie przyznał, że nie posiada uprawnień do prowadzenia pojazdu kategorii C oraz nie ma karty kierowcy.
Najbardziej zaskakujące było jednak jego wyjaśnienie. Mężczyzna tłumaczył, że jest w trakcie kursu, przeszedł już badania i testy, dlatego wydawało mu się, że może wykonywać przewóz ciężarówką. W praktyce oznaczałoby to bardzo osobliwe rozumienie przepisów. Trudno bowiem uznać, że sam udział w kursie daje prawo do wykonywania zawodu kierowcy ciężarówki. Idąc podobnym tokiem rozumowania można byłoby uznać, że osoba zapisująca się na kurs prawa jazdy już następnego dnia może samodzielnie wyjechać samochodem na drogę publiczną.
Kto wpadł na ten pomysł?
Według relacji policji kierowca miał wykonywać przysługę dla znajomego. Właściciel pojazdu wiedział, że mężczyzna nie posiada wymaganych uprawnień, a mimo to użyczył mu ciężarówkę i wysłał po odbiór towaru z jednego z łódzkich magazynów.
To właśnie ten fragment historii budzi chyba najwięcej pytań. Bo nawet jeśli przyjąć, że kierowca błędnie interpretował przepisy, trudno uwierzyć, że podobny błąd popełniła również osoba dysponująca pojazdem i organizująca przewóz.
Kontrola zakończy się w sądzie
Na właściciela pojazdu nałożono mandat w wysokości 1000 złotych. Z kolei wobec kierowcy sporządzono dokumentację do wniosku o ukaranie za kilka naruszeń jednocześnie. Sprawa trafi do sądu, który zdecyduje o konsekwencjach dla 35-latka.
Policjanci zatrzymali również jego uprawnienia na najbliższe trzy miesiące.
Źródło: Policja










