Kary dla przewoźników. Ponad ćwierć miliona złotych? Tylko na papierze

Kary dla przewoźników. Ponad ćwierć miliona złotych? Tylko na papierze

Na łamach naszego portalu już kilkukrotnie zwracaliśmy uwagę na paradoks obowiązujących przepisów. W czerwcu opisywaliśmy kontrolę, podczas której inspektorzy wyliczyli przewoźnikowi ponad 200 tys. zł kar administracyjnych, jednak przedsiębiorca i tak odpowiadał jedynie do ustawowego limitu 12 tys. zł.

Wcześniej również informowaliśmy o kolejnej sprawie związanej z naruszeniami czasu pracy kierowców, gdzie finał był bardzo podobny. „Kierowca dostał mandaty na kwotę 6100 zł za skracanie odpoczynków. Dużo większe problemy ma jednak przewoźnik”. Dzisiejsza kontrola tylko potwierdza, że nie mamy do czynienia z wyjątkiem, lecz z mechanizmem, który regularnie powtarza się podczas drogowych kontroli.

Kontrola ITD. Przeciążona ciężarówka z betonowymi zbiornikami

Szczecińscy inspektorzy ITD prowadzili działania ukierunkowane na ważenie pojazdów ciężarowych. Ich uwagę zwróciła ciężarówka przewożąca betonowe zbiorniki. Trudno uznać to za przypadek. Tego typu transporty od lat należą do grupy przewozów, które wyjątkowo często kończą się kontrolą masy pojazdu. Ciężkie prefabrykaty bardzo łatwo powodują przekroczenie dopuszczalnej masy całkowitej oraz nacisków osi, dlatego właśnie takie zestawy regularnie trafiają pod lupę inspektorów.

Tym razem przypuszczenia kontrolujących szybko się potwierdziły. Ważenie wykazało, że zestaw ważył 38,6 tony, podczas gdy dopuszczalna masa całkowita wynosiła 26 ton. Oznacza to przekroczenie aż o 12,6 tony. Jeszcze większe zastrzeżenia wzbudził nacisk podwójnej osi napędowej, który wyniósł 28,6 tony zamiast dopuszczalnych 19 ton.

Kontrola nie zakończyła się jednak na ważeniu pojazdu.

Ponad 280 tys. zł kar za naruszenia czasu pracy kierowców

Inspektorzy przeanalizowali dane zapisane w tachografie oraz na kartach kierowców z ostatnich 56 dni. Wyniki okazały się znacznie poważniejsze niż samo przeciążenie pojazdu.

Stwierdzono aż 101 naruszeń ustawy o transporcie drogowym, za które wyliczono przewoźnikowi ponad 230 tys. zł kar administracyjnych. Dodatkowo wobec osoby zarządzającej transportem wyliczono ponad 28 tys. zł sankcji za kolejne 57 naruszeń. Łącznie daje to ponad ćwierć miliona złotych.

Jak ustalili inspektorzy, kierowcy wielokrotnie przekraczali dopuszczalne czasy prowadzenia pojazdu, nie odbierali wymaganych przerw oraz skracali obowiązkowe odpoczynki dobowe.

W komunikacie ITD znalazł się również wymowny komentarz samych kierowców. Zapytani o powody łamania przepisów odpowiedzieli krótko:

„Jak jest praca, to trzeba jeździć, a nie patrzeć na zegarek.”

Ponad 280 tys. zł wyliczonych kar, ale przedsiębiorca zapłaci najwyżej 12 tys. zł

To właśnie w tym miejscu zaczyna się największy paradoks całej sprawy.

Choć inspektorzy wyliczyli przewoźnikowi ponad 230 tys. zł kar administracyjnych, a osobie zarządzającej transportem kolejne 28 tys. zł, przedsiębiorca nie zapłaci nawet niewielkiej części tej kwoty.

Powód jest prosty. Ustawa o transporcie drogowym przewiduje maksymalny limit administracyjnej kary podczas jednej kontroli drogowej. W praktyce oznacza to, że niezależnie od tego, czy wyliczone sankcje wyniosą 30 tys., 120 tys., 230 tys. czy nawet więcej, przedsiębiorca odpowie maksymalnie do kwoty 12 tys. zł. Z kolei osoba zarządzająca transportem zapłaci najwyżej 3 tys. zł.

Kierowcy odmówili mandatów. Przypadek czy świadoma decyzja?

Jest jeszcze jeden element tej kontroli, który zwraca uwagę.

Kierowcy odmówili przyjęcia mandatów karnych, dlatego wobec nich zostanie skierowany do sądu wniosek o ukaranie. Nie wiadomo, jakie były motywy tej decyzji, jednak trudno nie zauważyć, że odmowa przyjęcia mandatu nie jest najczęściej spotykaną reakcją podczas kontroli drogowych.

Można odnieść wrażenie, że kierowcy byli przygotowani na taki scenariusz i świadomie zdecydowali się pozostawić ocenę sprawy sądowi. Czy rzeczywiście tak było? Odpowiedź poznamy dopiero po zakończeniu postępowania.

Czy obecny system kar dla przewoźników nadal działa?

Kontrola zakończyła się zakazem dalszej jazdy, obowiązkiem usunięcia nadmiaru ładunku oraz nakazem odebrania przez kierowców prawidłowego odpoczynku dobowego.

Pozostaje jednak pytanie, które na łamach e-truckbus.pl zadajemy już nie po raz pierwszy. Czy obecny system kar dla przewoźników rzeczywiście spełnia swoją funkcję prewencyjną, skoro podczas kolejnych kontroli wyliczone przez inspektorów sankcje sięgają setek tysięcy złotych, a rzeczywista kara administracyjna dla przedsiębiorcy niezmiennie kończy się na ustawowym limicie 12 tys. zł?

Im więcej podobnych kontroli opisujemy, tym wyraźniej widać powtarzający się schemat. Inspektorzy ujawniają dziesiątki naruszeń, wyliczają astronomiczne kwoty kar, a przedsiębiorca i tak odpowiada jedynie do wysokości ustawowego limitu. Trudno więc dziwić się, że coraz częściej pojawiają się pytania, czy obecne przepisy rzeczywiście odstraszają od łamania prawa, czy jedynie sprawiają wrażenie wyjątkowo surowych.

Źródło: WITD Szczecin

Sprawdź także