Lubię takie dania, które nie wymagają wielkiej filozofii, kilku garnków i całego wyposażenia kuchni. W trasie człowiek chce zjeść coś ciepłego, konkretnego i przede wszystkim smacznego. Dlatego tym razem przygotowałem Bogacza.

To dla mnie bardzo ważne, szczególnie kiedy gotuję w trasie. Nie mam przecież do dyspozycji normalnej kuchni. Mam palnik, patelnię i to, co udało mi się wcześniej przygotować. I właśnie z takich warunków trzeba czasami wyczarować coś naprawdę dobrego.
Składniki
Do przygotowania Bogacza używam:
- ziemniaków,
- mięsa mielonego,
- kiełbasy,
- papryki czerwonej,
- papryki żółtej,
- papryki zielonej,
- cebuli,
- oleju do smażenia,
- papryki ostrej,
- ziół prowansalskich,
- natki pietruszki,
- soli i pieprzu,
- odrobiny wody lub bulionu.
Nie podaję tutaj sztywnych ilości, bo sam często gotuję trochę „na oko”. Wszystko zależy od tego, jak dużą mam patelnię i dla ilu osób przygotowuję obiad.
Jeżeli mam więcej mięsa – daję więcej mięsa. Jeśli zostało mi kilka kawałków papryki – też lądują na patelni. To jest właśnie fajne w takich daniach. Nie trzeba trzymać się przepisu co do jednego grama.

Przygotowanie
Najpierw obieram ziemniaki i kroję je na mniejsze kawałki. Paprykę kroję w większą kostkę, cebulę siekam, a kiełbasę kroję na plasterki lub mniejsze kawałki.
Rozgrzewam patelnię i zaczynam od mięsa mielonego. Podsmażam je, a następnie dorzucam cebulę i kiełbasę.
Kiedy wszystko zaczyna już ładnie pachnieć, dodaję ziemniaki. Całość dokładnie mieszam i pozwalam ziemniakom chwilę się podsmażyć.
Teraz przychodzi czas na przyprawy. U mnie jest papryka ostra, zioła prowansalskie, natka pietruszki, sól i pieprz. Lubię, kiedy takie danie ma trochę charakteru, więc z przyprawami nie przesadzam, ale też ich nie żałuję.
Na końcu dodaję kolorową paprykę. Czerwona, żółta i zielona nie tylko dobrze smakują, ale sprawiają też, że patelnia wygląda naprawdę apetycznie.
Podlewam wszystko niewielką ilością wody albo bulionu, przykrywam patelnię i zostawiam na mniejszym ogniu. Co jakiś czas zaglądam, mieszam i sprawdzam ziemniaki.
I tutaj trzeba trochę cierpliwości. Nie ma sensu podkręcać ognia na maksa, żeby zrobić obiad pięć minut szybciej. Lepiej dać ziemniakom spokojnie dojść, wtedy całość smakuje zdecydowanie lepiej.
Kiedy ziemniaki są miękkie, Bogacz jest gotowy.

Podanie
Ja najbardziej lubię takie dania prosto z patelni. Nie trzeba specjalnie kombinować. Nakładam porcję na talerz i można jeść.
Bogacz jest sycący, ma sporo warzyw, mięso i ziemniaki, więc spokojnie może zastąpić konkretny obiad. A po kilku godzinach za kierownicą właśnie na takim jedzeniu najbardziej mi zależy.
Lubię też to, że można ten przepis łatwo zmienić. Mam inną kiełbasę – wykorzystuję inną. Mam więcej papryki – daję więcej. Ktoś lubi ostrzej – można dorzucić więcej ostrej papryki. Bogacz nie obraża się na eksperymenty.
I właśnie dlatego uważam, że to bardzo dobre danie na parking. Nie wymaga specjalnych umiejętności, nie potrzebuję całej kuchni, a po przygotowaniu mam przed sobą prawdziwy, gorący obiad.
Czasami naprawdę niewiele potrzeba, żeby zamiast kolejnej kanapki zjeść coś, co smakuje jak normalny domowy posiłek.
A teraz czas na jedzenie. Smacznego!

Piotr „Smakosz kuchni”










