Kierowca, który ma kilka sądowych zakazów prowadzenia pojazdów, może w przyszłości znacznie dłużej nie usiąść za kierownicą. Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmienić zasady wykonywania kolejnych zakazów. Zamiast biec w tym samym czasie, mają być wykonywane jeden po drugim.
To istotna zmiana przede wszystkim dla osób, wobec których sądy wydały kilka wyroków. Dziś okresy zakazów mogą się nakładać. W efekcie kierowca, który otrzymał kilka zakazów w różnych postępowaniach, nie zawsze faktycznie odbywa ich łączny czas.
Kilka zakazów może oznaczać tylko czas najdłuższego
Obowiązujące przepisy przewidują, że zakaz prowadzenia pojazdów co do zasady obowiązuje od uprawomocnienia się orzeczenia. Jeżeli wobec tej samej osoby zapadnie kilka orzeczeń w różnych postępowaniach, zakazy mogą więc rozpocząć się w podobnym czasie i być wykonywane równolegle.
Ministerstwo Sprawiedliwości chce ten mechanizm zmienić.
Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha mówił o tym już podczas posiedzenia Sejmu. Wskazywał na przypadki kierowców, którzy mają po kilka, a nawet kilkanaście zakazów prowadzenia pojazdów.
Resort chce, aby takie zakazy nie były wykonywane równocześnie, lecz jeden po drugim. To oznaczałoby, że każdy kolejny zakaz rzeczywiście wydłużałby okres, w którym kierowca nie może prowadzić pojazdów.
Kierowca ma odbyć wszystkie zakazy
Mechanizm można łatwo zobrazować przykładem. Załóżmy, że kierowca otrzymał trzy terminowe zakazy prowadzenia pojazdów: jeden na rok, drugi na dwa lata i trzeci na trzy lata.
Przy równoległym wykonywaniu zakazów nie oznacza to automatycznie sześciu lat bez możliwości prowadzenia pojazdów. Jeżeli okresy zakazów rozpoczną się w tym samym czasie, w praktyce największe znaczenie będzie miał zakaz trwający najdłużej.
Po zmianie zasada miałaby być inna. Najpierw wykonywany byłby jeden zakaz, później kolejny, a następnie następny. W takim przypadku łączny czas ograniczenia możliwości prowadzenia pojazdów byłby znacznie dłuższy.
Właśnie temu ma służyć projektowana zmiana.
Arkadiusz Myrcha: zakazy nie będą wykonywane równolegle
O problemie mówił w Sejmie wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha.
Wskazywał, że obecny system może prowadzić do sytuacji, w których kilka postępowań dotyczących tej samej osoby toczy się równolegle, a kolejne orzeczenia sądów nie uwzględniają w praktyce wcześniejszych zakazów.
Dlatego Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje, aby środki karne w postaci terminowych zakazów prowadzenia pojazdów były wykonywane jeden po drugim.
To ważne, bo chodzi nie tylko o wysokość kary zapisanej w wyroku. Chodzi również o to, aby kara rzeczywiście była odczuwalna i spełniała swoją funkcję.
Problem dotyczy tysięcy kierowców
Skala zjawiska jest duża. Według danych policji przywoływanych przez resort, w policyjnej ewidencji znajduje się bardzo duża liczba aktywnych zakazów prowadzenia pojazdów. Są również kierowcy, wobec których orzeczono więcej niż jeden zakaz.
Podczas sejmowej debaty Arkadiusz Myrcha mówił o przypadkach osób mających trzy, pięć, a nawet kilkanaście zakazów prowadzenia pojazdów.
To właśnie wielokrotni sprawcy są jednym z głównych powodów, dla których Ministerstwo Sprawiedliwości chce zmienić sposób wykonywania tych środków karnych.
Co z kierowcą ciężarówki?
Dla kierowcy zawodowego konsekwencje mogą być szczególnie poważne. Zakaz prowadzenia pojazdów nie oznacza przecież tylko problemu z prowadzeniem prywatnego samochodu. Dla kierowcy ciężarówki, autobusu czy autokaru może oznaczać również brak możliwości wykonywania pracy.
Jeżeli kilka zakazów będzie wykonywanych kolejno, wielokrotne łamanie prawa może więc oznaczać bardzo długą przerwę w prowadzeniu pojazdów. W praktyce może to mieć znaczenie nie tylko dla samego kierowcy, ale również dla przedsiębiorcy transportowego, który musi zapewnić obsadę pojazdów.
To nie jest jeszcze obowiązujące prawo
Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć: mówimy o planowanych zmianach.
Nowe zasady dotyczące sekwencyjnego wykonywania zakazów nie są jeszcze obowiązującym rozwiązaniem. Projekt będzie podlegał dalszym pracom legislacyjnym, a jego ostateczny kształt może się zmienić.
Nie należy więc traktować informacji o wykonywaniu zakazów jeden po drugim jako przepisu, który już dziś obowiązuje.
Obowiązują natomiast zaostrzone przepisy dotyczące kierowców, którzy łamią sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Od 29 stycznia 2026 roku przepisy przewidują znacznie surowsze konsekwencje za takie zachowanie. W określonych przypadkach kolejne złamanie zakazu może prowadzić do dożywotniego zakazu prowadzenia pojazdów, a zasadą jest kara pozbawienia wolności, której zawieszenie jest możliwe tylko w wyjątkowych sytuacjach.
Rząd chce uderzyć w drogowych recydywistów
Zmiana dotycząca wykonywania zakazów jest częścią szerszego podejścia Ministerstwa Sprawiedliwości do kierowców, którzy mimo wcześniejszych wyroków ponownie siadają za kierownicą.
Resort argumentuje, że sam fakt orzeczenia zakazu nie wystarcza, jeżeli kierowca może później wielokrotnie go łamać i otrzymywać kolejne zakazy, których okresy w dużej mierze pokrywają się z wcześniejszymi.
Po zmianach każdy kolejny terminowy zakaz miałby mieć rzeczywiste znaczenie. Dla kierowcy, który raz stracił możliwość prowadzenia pojazdów, będzie to ostrzeżenie. Dla osoby, która mimo zakazu ponownie prowadzi i trafia przed sąd, konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze.
Koniec z nakładaniem się zakazów?
Jeżeli proponowane rozwiązania zostaną przyjęte, kierowcy z wieloma sądowymi zakazami będą musieli liczyć się z zupełnie inną sytuacją niż obecnie.
Kolejne zakazy nie będą już w takim stopniu skracały się nawzajem przez równoległy bieg ich terminów. Każdy kolejny okres ma być faktycznie wykonywany.
Dla kierowców zawodowych może to mieć szczególne znaczenie. Wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów oznacza bowiem nie tylko ograniczenie możliwości korzystania z samochodu, ale może również oznaczać konieczność rezygnacji z pracy za kierownicą.
Ostateczny kształt przepisów będzie jednak znany dopiero po zakończeniu procesu legislacyjnego.
Źródło: Ministerstwo Sprawiedliwości, Sejm RP/fot. poglądowa (Policja)










