Ceny paliw potrafią dziś mocno uderzyć po kieszeni, szczególnie tych, którzy zawodowo jeżdżą samochodami ciężarowymi. Dla przewoźnika każdy dodatkowy wydatek ma znaczenie, a przy dużych przebiegach koszt oleju napędowego szybko rośnie do tysięcy złotych.
Niektórzy najwyraźniej uznają jednak, że najlepszym sposobem na ograniczenie wydatków będzie… tankowanie cudzej ciężarówki. Tak właśnie miał zrobić 31-letni mieszkaniec gminy Lubin.
Przyjechał przygotowany
Do zdarzenia doszło na terenie jednego z przedsiębiorstw w powiecie lubińskim. Mężczyzna miał przyjechać na parking w nocy, kiedy znajdowały się tam zaparkowane samochody ciężarowe. Nie działał przy tym spontanicznie. Zabrał ze sobą pojemniki oraz wąż, czyli dokładnie taki zestaw, jaki był potrzebny do spuszczenia paliwa ze zbiornika. Następnie z jednej z ciężarówek spuścił ponad 100 litrów oleju napędowego.
Wartość skradzionego paliwa oszacowano na ponad 800 zł. Czyli można powiedzieć, że „zatankował” za około 800 zł, tylko że nie zapłacił za nie ani złotówki. Problem w tym, że teraz rachunek może okazać się dla niego znacznie wyższy.
100 litrów paliwa za 5 lat więzienia?
Policjanci szybko ustalili, kto stoi za kradzieżą. Kryminalni zatrzymali 31-letniego mieszkańca gminy Lubin, który usłyszał zarzut kradzieży.
I właśnie tutaj pojawia się interesujący szczegół. Policja informuje o kradzieży, a nie o kradzieży z włamaniem.
To istotna różnica. Zgodnie z art. 278 Kodeksu karnego za zwykłą kradzież grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Natomiast art. 279 dotyczący kradzieży z włamaniem przewiduje karę od roku do 10 lat więzienia. 31-latkowi grozi więc maksymalnie 5 lat.
I tutaj aż prosi się o pytanie: dlaczego w tym przypadku nie ma zarzutu kradzieży z włamaniem?
Co z zabezpieczeniem zbiornika?
Żeby mówić o kradzieży z włamaniem, nie wystarczy samo zabranie cudzej rzeczy. Musi dojść do pokonania zabezpieczenia chroniącego dostęp do mienia. W przypadku samochodu ciężarowego takim zabezpieczeniem może być między innymi zamknięty korek wlewu paliwa. W orzecznictwie są przypadki, w których przełamanie zabezpieczenia zbiornika paliwa zostało uznane za element kradzieży z włamaniem.
Są jednak również sprawy, w których sąd uznał, że brak dowodów na przełamanie zabezpieczenia nie pozwala przypisać sprawcy włamania i czyn został zakwalifikowany jako zwykła kradzież.
W przypadku 31-latka policja nie podaje, w jaki sposób dostał się do zbiornika. I to jest chyba najciekawsze pytanie całej sprawy.
Czy zbiornik był otwarty? Czy korek nie był zabezpieczony? Czy nie trzeba było pokonywać żadnego zamka ani innego zabezpieczenia? A może okoliczności związane ze sposobem dostania się do paliwa nie zostały w policyjnej informacji opisane?
Tego na podstawie samego komunikatu nie da się rozstrzygnąć. Nie oznacza to oczywiście, że skoro paliwo było dostępne, to można było je sobie po prostu zabrać. Nadal mamy do czynienia z zabraniem cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Ale różnica pomiędzy zwykłą kradzieżą a kradzieżą z włamaniem może oznaczać aż pięć lat różnicy w górnej granicy zagrożenia karą.
Przygotował sprzęt, więc trudno mówić o przypadku
Jednego można być pewnym: trudno uznać, że 31-latek znalazł się przy ciężarówce przypadkiem i nagle wpadł na pomysł spuszczenia paliwa. Miał samochód, przygotowane pojemniki oraz wąż. To wskazuje na wcześniejsze przygotowanie do kradzieży. Nie była to więc sytuacja, w której ktoś zobaczył stojącą ciężarówkę i spontanicznie postanowił zabrać kilka litrów. Przygotował się po to, żeby zabrać ponad 100 litrów. A to już ilość, która pozwala zatankować kilka samochodów osobowych albo przejechać ciężarówką setki kilometrów.
Droższe paliwo nie jest usprawiedliwieniem
Można oczywiście zrozumieć frustrację kierowców i przewoźników, kiedy rosną ceny oleju napędowego. W transporcie paliwo jest jednym z podstawowych kosztów działalności i każda podwyżka ma bezpośrednie przełożenie na ekonomikę przewozu. Ale z punktu widzenia prawa nie ma znaczenia, czy ktoś ukradł paliwo dlatego, że było drogie, czy dlatego, że po prostu chciał zaoszczędzić. Cudzy bak nie jest darmową stacją paliw.
W tym przypadku wartość skradzionego oleju napędowego przekroczyła 800 zł. Dla 31-latka może się jednak okazać, że te 800 zł będzie miało znacznie większą cenę niż ta widoczna na dystrybutorze. Ostatecznie o jego odpowiedzialności i karze zdecyduje sąd.
A my pozostajemy z jeszcze jednym pytaniem: skoro policja zakwalifikowała czyn jako zwykłą kradzież, to jak właściwie wyglądał dostęp do zbiornika ciężarówki?
Tego policyjna informacja nie wyjaśnia.
Źródło: Policja










