W okolicach Leśniowa Wielkiego (woj. lubuskie) policjanci zatrzymali zestaw ciężarowy, którego stan techniczny wskazywał, że nie powinien wyjechać na drogę. Zniszczona opona, uszkodzona felga i elementy zawieszenia zakończyły się dla kierowcy mandatem w wysokości 3000 zł i zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego. Ta historia pokazuje jednak także inny problem, z którym prędzej czy później może zmierzyć się wielu kierowców zawodowych.
Policjanci opublikowali zdjęcia naczepy, w której opona została całkowicie zniszczona. Z bieżnika pozostały jedynie strzępy gumy i stalowe opasanie, a uszkodzeniu uległy również felga oraz elementy zawieszenia. Według funkcjonariuszy kierowca kontynuował jazdę mimo złego stanu technicznego pojazdu, za co został ukarany mandatem.
Kierowca odpowiada za stan techniczny pojazdu
Przepisy nie pozostawiają wątpliwości – to kierowca odpowiada za to, aby pojazd uczestniczący w ruchu był sprawny technicznie i nie stwarzał zagrożenia dla innych uczestników ruchu. Policja przypomina, że jazda z uszkodzonym ogumieniem może prowadzić do kolejnych awarii, utraty panowania nad pojazdem lub stworzenia zagrożenia dla innych uczestników ruchu.
Ale jest też drugi problem…
Jeszcze kilka dni temu informowaliśmy o tragicznym wypadku na autostradzie A4, gdzie kierowca ciężarówki zginął podczas wymiany koła na pasie awaryjnym po tym, jak został potrącony przez przejeżdżający pojazd.
Wracając do tej tragedii, warto zadać pytania, które od kilku dni przewijają się w dyskusjach kierowców zawodowych. Czy zatrzymać się natychmiast po uszkodzeniu opony, czy – jeśli zestaw nadal jest sterowny – spróbować dojechać do najbliższego parkingu lub MOP-u i dopiero tam bezpiecznie usunąć awarię? I jeszcze jedna kwestia – czy kierowca w ogóle miał świadomość, że doszło do uszkodzenia? Wielu kierowców podkreśla, że w zestawie z naczepą, zwłaszcza podczas jazdy bez ładunku, rozerwania jednej z opon nie zawsze można od razu odczuć z kabiny.
Sęk w tym, że na żadne z tych pytań nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi. Każda sytuacja jest inna i wymaga indywidualnej oceny. Z tym, że wielu kierowców odnosi wrażenie, iż policjanci często wiedzą „lepiej” i zamiast zastanowić się nad okolicznościami konkretnego przypadku, sięgają po bloczek mandatowy.
Nie zawsze kończy się mandatem
Co ciekawe, podobne sytuacje nie zawsze kończą się ukaraniem kierowcy.
Blisko trzy lata temu opisywaliśmy interwencję policjantów, którzy po uszkodzeniu koła nie nakazali kierowcy zatrzymania zestawu w miejscu stwarzającym zagrożenie. Funkcjonariusze zabezpieczyli przejazd i pomogli mu bezpiecznie dojechać do miejsca, w którym możliwe było usunięcie awarii. Pokazuje to, że również służby dostrzegają, iż pozostawienie ciężarówki na ruchliwej drodze i wykonywanie tam naprawy nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem.
Dlatego tym bardziej trudno nie odnieść wrażenia, że podobne sytuacje bywają oceniane w bardzo różny sposób. W jednym przypadku priorytetem jest umożliwienie kierowcy bezpiecznego dojazdu do miejsca naprawy, w innym kończy się to wysokim mandatem.
Nie wiemy, kiedy dokładnie doszło do uszkodzenia opony ani jak długi odcinek kierowca przejechał z uszkodzonym kołem. Nie wiemy również, czy od początku był świadomy awarii. To okoliczności, które mogły mieć znaczenie dla oceny całej sytuacji.
Jedno jest jednak pewne – bezpieczeństwo kierowców zawodowych powinno być priorytetem. A pytanie, co zrobić po uszkodzeniu koła na ruchliwej drodze, nadal pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi.
Źródło: Policja










