W nocy, gdy ruch na ulicach jest niewielki, łatwo pomyśleć, że kierowca dużego pojazdu ma sytuację pod kontrolą. W Katowicach około godziny 2:20 doszło jednak do tragedii. Autobus komunikacji miejskiej podczas skrętu w prawo potrącił mężczyznę przechodzącego przez przejście dla pieszych. Mężczyzna zmarł w szpitalu. To zdarzenie przypomina również o problemie, który kierowcy ciężarówek znają bardzo dobrze. Martwe pole autobusu może być równie poważnym zagrożeniem.
Skręcał w prawo i potrącił pieszego
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 20 na 21 sierpnia na skrzyżowaniu ulic Mikołowskiej i Słowackiego w Katowicach. Według wstępnych ustaleń policji 36-letni kierowca autobusu komunikacji miejskiej wykonywał manewr skrętu w prawo, gdy potrącił mężczyznę znajdującego się na przejściu dla pieszych.
Na miejsce skierowano służby ratunkowe. Poszkodowany został przewieziony do szpitala. Niestety, jego życia nie udało się uratować.
Czynności na miejscu prowadzili policjanci katowickiej drogówki pod nadzorem prokuratora. Zabezpieczono miejsce zdarzenia i wykonano czynności procesowe, które mają pomóc w ustaleniu dokładnego przebiegu tragedii.
Autobus należał do PKM Katowice. Przewoźnik przekazał, że do zdarzenia doszło na zjeździe w kierunku dworca. Jednocześnie podkreślił, że na tym etapie nie są jeszcze znane przyczyny wypadku.
Autobus i pieszy mieli zielone światło
W tej sprawie pojawia się szczególnie istotna informacja. Według ustaleń opublikowanych przez Katowice24 zarówno kierowca autobusu, jak i pieszy mieli zielone światło. Autobus jechał w kierunku Galerii Katowickiej, a kierowca był trzeźwy.
To pokazuje, jak skomplikowane mogą być sytuacje na dużych skrzyżowaniach.
Samo zielone światło nie oznacza bowiem, że wszyscy uczestnicy ruchu mogą przestać obserwować otoczenie. Kierowca autobusu podczas skrętu musi kontrolować kilka obszarów jednocześnie. Szczególnego znaczenia nabiera prawa strona pojazdu oraz przestrzeń, przez którą przechodzi pieszy.
I właśnie tutaj pojawia się temat martwego pola.
Martwe pole autobusu to nie tylko teoria
Kierowcy ciężarówek doskonale wiedzą, że duży pojazd nie daje kierującemu pełnej widoczności wokół całej kabiny. Pomimo wielu lusterek pozostają obszary, których nie da się obserwować bezpośrednio.
To samo dotyczy autobusów.
Policja zwraca uwagę, że duże pojazdy mają martwe strefy z przodu, z boku i z tyłu. W przypadku autobusów problem jest szczególnie istotny podczas manewrów, ponieważ kierowca siedzi wysoko, a jednocześnie musi obserwować dużą przestrzeń wokół pojazdu.
Przy skręcie w prawo sytuacja dodatkowo się komplikuje. Autobus zmienia tor jazdy, a jego prawa przednia część zaczyna przemieszczać się w stronę przejścia. Pieszy może znajdować się bardzo blisko pojazdu, a jego położenie względem kabiny zmienia się w czasie całego manewru.
Nie oznacza to oczywiście, że w Katowicach przyczyną tragedii było martwe pole. Tego obecnie nie potwierdzają służby. Śledczy dopiero ustalają dokładny przebieg zdarzenia.
Duży pojazd, mała przestrzeń na błąd
Dla kierowcy autobusu lub ciężarówki skręt w prawo jest jednym z tych manewrów, podczas których nie wystarczy spojrzeć tylko przed siebie.
Trzeba kontrolować lusterka, prawą stronę pojazdu, przejście dla pieszych oraz sytuację na jezdni. Do tego dochodzą piesi, rowerzyści i inni kierowcy, którzy mogą znaleźć się w pobliżu pojazdu w ciągu kilku sekund.
W przypadku autobusu znaczenie ma również jego konstrukcja. Wysoka pozycja kierowcy nie oznacza automatycznie doskonałej widoczności. Przeciwnie. Duże gabaryty pojazdu powodują powstawanie obszarów, których kierowca nie jest w stanie cały czas kontrolować wzrokiem.
Dlatego martwe pole autobusu nie powinno być traktowane jako problem dotyczący wyłącznie kierowców ciężarówek.
To nie jest historia o winie kierowcy
Na tym etapie byłoby błędem przesądzać, co dokładnie doprowadziło do tragedii w Katowicach.
Nie wiemy jeszcze, czy kierowca nie zauważył pieszego, czy doszło do innego błędu, czy znaczenie miała geometria skrzyżowania, widoczność, zachowanie uczestników ruchu albo jeszcze inny czynnik.
Wiemy natomiast, że doszło do śmiertelnego potrącenia podczas skrętu autobusu w prawo. Wiemy również, że według lokalnych ustaleń zarówno autobus, jak i pieszy mieli zielone światło.
To wystarczy, żeby zadać ważne pytanie: czy w takich miejscach sama sygnalizacja daje kierowcy dużego pojazdu wystarczającą możliwość obserwowania przejścia?
Kierowcy ciężarówek znają ten problem
Dla zawodowych kierowców nie jest to nic nowego.
Ciężarówka, autobus czy inny duży pojazd może mieć kilka luster, kamerę cofania i dodatkowe systemy wspomagające. Nadal jednak pozostaje fizyka i konstrukcja pojazdu.
Policja od lat przypomina o martwych polach dużych pojazdów i wskazuje, że pieszy lub rowerzysta może znaleźć się w miejscu, którego kierowca nie widzi. Podobne zagrożenia dotyczą również autobusów.
W Katowicach nie wiemy jeszcze, czy właśnie taki mechanizm odegrał rolę. Być może odpowiedź przyniesie dopiero analiza monitoringu, zapisów sygnalizacji, śladów na miejscu zdarzenia i innych dowodów zabezpieczonych przez policjantów.
Jedno jest jednak pewne. Dla pieszego kontakt z autobusem lub ciężarówką podczas skrętu może zakończyć się tragicznie. A dla kierowcy dużego pojazdu kilka sekund nieuwagi albo utrata kontroli nad jednym z obszarów wokół pojazdu może oznaczać konsekwencje, których nie da się już cofnąć.
Właśnie dlatego martwe pole autobusu powinno być traktowane równie poważnie jak martwe pole ciężarówki.
Źródło: Policja










