Pojawił się na granicy kompletnie pijany. Czy chciał stracić prawo jazdy na własne życzenie?

Pojawił się na granicy kompletnie pijany. Czy chciał stracić prawo jazdy na własne życzenie?

Kierowca ciężarówki w Korczowej miał ponad 2,5 promila alkoholu. Do zdarzenia doszło 26 października, sześć dni po tym, jak na tym samym przejściu granicznym zatrzymano ukraińskiego kierowcę z wynikiem 1,28 promila. Dwa podobne przypadki w tak krótkim czasie skłaniają do postawienia ważnych pytań.

Korczowa: kolejny pijany kierowca ciężarówki

Do drugiego zdarzenia doszło 26 października podczas odprawy na przejściu granicznym w Korczowej. Funkcjonariusz Straży Granicznej nabrał podejrzeń, że 51-letni polski kierowca ciężarówki może być pod wpływem alkoholu.

Na miejsce wezwano policjantów. Pierwsze badanie alkomatem wykazało ponad 1 promil alkoholu, a kolejne – ponad 2,5 promila. Kierowcy uniemożliwiono dalszą jazdę, a sprawę przekazano Policji.

komunikat SG

Dwa przypadki w odstępie sześciu dni

20 października na przejściu w Korczowej ujawniono przypadek ukraińskiego kierowcy ciężarówki, który miał 1,28 promila alkoholu. Do tej historii wróciliśmy w osobnym materiale, zwracając uwagę również na trudną sytuację kierowców oczekujących na przekroczenie granicy.

Nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie tamten kierowca spożywał alkohol ani jak długo czekał na odprawę. Nie można więc przesądzać, że przyczyną jego zachowania była kolejka czy błędna ocena czasu oczekiwania.

26 października doszło do kolejnego zdarzenia w tym samym miejscu. Tym razem wynik drugiego badania przekroczył 2,5 promila. To poziom, który stwarza poważne zagrożenie, szczególnie gdy za kierownicą znajduje się kierowca ciężarówki.

Czy chciał stracić prawo jazdy na własne życzenie?

Przy tak wysokim wyniku nasuwa się niewygodne pytanie: czy kierowca rzeczywiście zamierzał kontynuować podróż, czy może z jakiegoś powodu chciał, żeby ktoś mu ją uniemożliwił?

Nie znamy okoliczności, w jakich kierowca spożywał alkohol, ani tego, co działo się przed jego przyjazdem na granicę. Nie wiadomo również, czy miał problemy w pracy, konflikt z pracodawcą albo inne powody, dla których nie chciał ruszać dalej. Brakuje jednak jakichkolwiek podstaw, by twierdzić, że celowo doprowadził do zatrzymania.

W transporcie zdarzają się jednak sytuacje, w których kierowca nie chce wykonać polecenia przełożonego, ponieważ uważa, że pojazd nie nadaje się do dalszej jazdy. Czasem szuka wtedy kontroli, która pozwoli przerwać transport i nie brać na siebie odpowiedzialności za niebezpieczną sytuację. To przykład mechanizmu znanego w branży, a nie ustalenie dotyczące kierowcy zatrzymanego w Korczowej.

Czy w tym przypadku mogło chodzić o coś podobnego? Nie wiemy. Przyczyna mogła być zupełnie inna. Nie wolno przypisywać kierowcy motywacji, których nie potwierdzają żadne ustalenia.

Można jednak postawić szersze pytanie: czy zdarza się, że kierowca woli narazić się na utratę prawa jazdy, niż kontynuować jazdę albo wykonać polecenie, którego nie chce realizować? I czy czasem doprowadza do sytuacji, w której kontrola zatrzymuje go, zanim sam będzie musiał podjąć decyzję?

To tylko hipoteza, nie zarzut wobec konkretnej osoby. Faktem pozostaje, że kierowca ciężarówki pojawił się na granicy w stanie, który wykluczał bezpieczne prowadzenie pojazdu.

Ponad 2,5 promila za kierownicą ciężarówki

Długie kolejki, niepewny czas odprawy i presja związana z realizacją transportu mogą komplikować pracę kierowcy. Nie usprawiedliwiają jednak prowadzenia pojazdu po alkoholu.

W przypadku ciężarówki konsekwencje takiej decyzji mogą dotknąć nie tylko samego kierowcy, ale również innych uczestników ruchu. Dlatego niezależnie od tego, co wydarzyło się przed kontrolą, najważniejsze jest jedno: nietrzeźwy kierowca nie powinien ruszyć w dalszą drogę.

Dwa przypadki ujawnione w Korczowej w odstępie sześciu dni pokazują, że problemu nie można bagatelizować. A pytanie, dlaczego kierowcy decydują się prowadzić ciężarówki po alkoholu, pozostaje otwarte.

Źródło: Bieszczadzki Oddział SG

Sprawdź także