Najechanie na pojazdy służby drogowej na A1. Zawinił kierowca czy oznakowanie?

Najechanie na pojazdy służby drogowej na A1. Zawinił kierowca czy oznakowanie?

Najechanie na pojazdy służby drogowej na autostradzie A1 zakończyło się uszkodzeniem sprzętu i hospitalizacją kierowcy ciężarówki. Scania z naczepą uderzyła w ciągnik zabezpieczający koszenie pobocza, a następnie otarła się o kosiarkę. Pracownicy drogowi nie odnieśli obrażeń. To kolejne zdarzenie, które zwraca uwagę na bezpieczeństwo podczas robót prowadzonych przy drogach szybkiego ruchu.

Do zdarzenia doszło na terenie gminy Kamieńsk, na autostradzie A1 w kierunku Katowic.

Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że 41-letni kierowca ciężarowej Scanii z naczepą, z przyczyn, które są obecnie wyjaśniane, uderzył w ciągnik zabezpieczający prace związane z koszeniem trawy przy autostradzie. Pojazdem kierował 59-letni mężczyzna.

Następnie ciężarówka otarła się również o kosiarkę obsługiwaną przez 25-latka.

Na szczęście obaj pracownicy służby drogowej nie odnieśli obrażeń. Kierowca ciężarówki został przewieziony do szpitala. Policja poinformowała, że wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.

Po wypadku na A1 w kierunku Katowic występowały utrudnienia. Ruch odbywał się jednym pasem.

Najechanie na pojazdy służby drogowej. Dlaczego takie zdarzenia się powtarzają?

Najechania na pojazdy zabezpieczające roboty drogowe niestety nie należą do rzadkości. Regularnie dochodzi do podobnych zdarzeń, choć ich skutki bywają bardzo różne. Jedne kończą się uszkodzeniem sprzętu i obrażeniami kierowców, inne prowadzą do tragedii.

Skąd bierze się ten problem? Czy zawodzi organizacja i zabezpieczenie robót drogowych, czy przede wszystkim sami kierowcy?

Trudno przecież nie zauważyć, że pojazdy służby drogowej są oznakowane i wyposażone w światła ostrzegawcze. Miejsca prowadzenia prac są oznaczane, a na jezdni pojawiają się odpowiednie urządzenia kierujące ruchem. W przypadku zdarzenia na A1 ciężarówka uderzyła w ciągnik zabezpieczający koszenie pobocza. Nie był to niewielki element infrastruktury, który łatwo przeoczyć.

Oczywiście, przyczyny konkretnego zdarzenia musi ustalić policja. Nie można jednak pomijać odpowiedzialności kierowców. Brak koncentracji, niezachowanie odpowiedniej obserwacji drogi, nadmierna prędkość czy zbyt późna reakcja mogą sprawić, że nawet dobrze oznakowane miejsce robót stanie się niebezpieczną pułapką.

Osłona energochłonna na A1. Dlaczego jej nie zastosowano?

Nie oznacza to jednak, że można poprzestać na apelach o ostrożność. Nawet najbardziej widoczne oznakowanie nie daje gwarancji, że każdy kierowca odpowiednio wcześnie zareaguje.

Dlatego tak istotne są dodatkowe zabezpieczenia. Niedawno opisywaliśmy na naszym portalu zdarzenie na drodze ekspresowej S8 w rejonie Łopatek. Ciężarówka uderzyła tam w mobilną osłonę energochłonną zabezpieczającą miejsce prowadzenia robót.

Więcej w naszym wcześniejszym materiale:

Mobilne osłony energochłonne mają za zadanie pochłaniać energię uderzenia i ograniczać jego skutki. W przypadku zdarzenia na A1 pojawia się więc pytanie, dlaczego nie zastosowano podobnego rozwiązania.

Nie chodzi o to, by usprawiedliwiać błędy kierowców brakiem dodatkowych osłon. Chodzi o to, by maksymalnie ograniczać skutki takich błędów. Za pojazdami służby drogowej pracują ludzie, którzy również mają prawo bezpiecznie wrócić do domu.

Kto odpowiada za bezpieczeństwo podczas robót drogowych?

Czy problemem są przede wszystkim kierowcy, którzy nie zachowują odpowiedniej ostrożności w rejonie robót drogowych? A może zabezpieczenie takich miejsc powinno być jeszcze skuteczniejsze, aby chronić pracowników również przed błędami innych uczestników ruchu?

Jedno nie wyklucza drugiego. Odpowiedzialność kierowcy i dodatkowa ochrona pracowników drogowych powinny iść w parze.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy mobilne osłony energochłonne powinny być standardem przy pracach prowadzonych na autostradach i drogach ekspresowych?

Sprawdź także