Dłuższe i cięższe zestawy ciężarowe. Rząd chce sprawdzić, czy taki transport będzie tańszy

Dłuższe i cięższe zestawy ciężarowe. Rząd chce sprawdzić, czy taki transport będzie tańszy

Dłuższe i cięższe zestawy ciężarowe mogą w przyszłości pojawić się na polskich drogach w ramach specjalnych programów pilotażowych. Rząd chce sprawdzić między innymi zestawy o długości 25,25 m, których dopuszczalna masa całkowita mogłaby sięgać nawet 60 ton. Projekt zmian w Prawie o ruchu drogowym ma również odpowiedzieć na dwa ważne problemy branży transportowej: rosnące koszty przewozów oraz brak kierowców zawodowych. Na 60 ton DMC trzeba będzie jednak jeszcze poczekać.

Dłuższe i cięższe zestawy ciężarowe na razie tylko w projekcie

Chodzi o projekt ustawy UC133 przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury. Dokument zakłada stworzenie możliwości prowadzenia programów pilotażowych dla pojazdów wykorzystujących nowe rozwiązania techniczne, konstrukcyjne i organizacyjne.

Minister infrastruktury będzie mógł określać zasady takich programów. Uczestnicy pilotaży będą mogli korzystać z rozwiązań, które obecnie przekraczają dopuszczalne parametry dotyczące między innymi długości, masy lub nacisków na osie.

Nie oznacza to jednak, że po wejściu ustawy w życie przewoźnicy zaczną od razu jeździć 60-tonowymi zestawami.

Najpierw powstaną konkretne programy pilotażowe. Określą one między innymi rodzaje zestawów, wymagania dla przedsiębiorców i kierowców oraz trasy, na których będzie można wykonywać przewozy.

Rząd wskazuje zestawy 25,25 m i 60 ton

Jednym z najważniejszych przykładów w projekcie są zestawy typu EMS. Rząd chce sprawdzić rozwiązania o długości 25,25 m, w których DMC może przekroczyć 40 ton, a w określonych konfiguracjach sięgnąć nawet 60 ton.

Wprowadzenia nowego limitu DMC nie będzie dotyczyć wszystkich przewoźników. 60 ton ma stanowić jeden z parametrów, które przedsiębiorcy będą mogli sprawdzić podczas pilotażu.

Rząd chce dzięki temu zweryfikować, czy większa długość i masa zestawu pozwolą zwiększyć efektywność transportu, ograniczyć liczbę wykonywanych przewozów oraz zmniejszyć emisję.

Więcej ładunku, mniej przejazdów i niższe koszty

To właśnie ekonomiczny aspekt zmian może najbardziej zainteresować przewoźników.

Uzasadnienie projektu wskazuje, że dwa zestawy EMS mogą wykonać pracę trzech standardowych zespołów pojazdów. W praktyce oznacza to możliwość przewiezienia podobnej ilości ładunku przy wykorzystaniu mniejszej liczby zestawów.

Dla firmy transportowej może to oznaczać realne oszczędności. Jeżeli jeden zestaw zabierze większą ilość ładunku, przedsiębiorca może ograniczyć liczbę kursów potrzebnych do wykonania tej samej pracy.

Mniejsza liczba przejazdów oznacza również niższe zużycie paliwa lub energii w przeliczeniu na przewieziony ładunek. Może też ograniczyć koszty pracy, serwisu, opon, opłat drogowych oraz eksploatacji całej floty.

Oczywiście ostateczny bilans zależy od rodzaju przewożonego ładunku, trasy i organizacji transportu. Projekt rządowy wskazuje jednak zwiększenie efektywności przewozów jako jeden z głównych powodów wprowadzenia pilotaży.

Czy 60-tonowe zestawy pomogą rozwiązać problem kierowców?

To jeden z najciekawszych aspektów całej propozycji.

Jeżeli dwa zestawy mogą wykonać pracę trzech standardowych zestawów, przewoźnik może potrzebować mniejszej liczby pojazdów i kierowców do wykonania tej samej pracy transportowej.

Właśnie taki argument znalazł się w uzasadnieniu projektu. Rząd wskazuje, że wprowadzenie EMS może pomóc ograniczyć problem niedoboru kierowców zawodowych.

Nie oznacza to oczywiście, że 60-tonowe zestawy rozwiążą problem braku kierowców w całej branży. Nie każdy ładunek pozwala zwiększyć masę lub długość zestawu. Ograniczeniem mogą być również trasy, infrastruktura i wymagania konkretnego przewozu.

Jeżeli jednak pilotaże potwierdzą zakładane efekty, większa wydajność jednego zestawu może oznaczać, że przewoźnik wykona tę samą pracę mniejszą liczbą kierowców.

Dla firm, które już dziś mają problem z obsadzeniem wszystkich samochodów, może to być jeden z najważniejszych argumentów za testowaniem takich rozwiązań.

Polska nie jest pierwsza w Europie

Dłuższe i cięższe zestawy nie są nowym pomysłem w europejskim transporcie. Takie rozwiązania od lat funkcjonują w części państw europejskich.

Polska nie chce więc tworzyć całkowicie nowego modelu transportu od podstaw. Chodzi raczej o sprawdzenie, czy rozwiązania stosowane w innych krajach mogą sprawdzić się również na polskich drogach.

Sam projekt wskazuje, że zestawy EMS są już dopuszczone do ruchu w Niemczech oraz Czechach, choć oba państwa stosują niższe limity DMC niż zakładane w polskim pilotażu.

Wprowadzenie takich zestawów w Polsce ma więc rozpocząć się od kontrolowanych testów, a nie od powszechnej zmiany limitów.

Najpierw trzeba sprawdzić polskie drogi

Większy i cięższy zestaw wymaga odpowiedniej infrastruktury.

Instytut Badawczy Dróg i Mostów ma przed rozpoczęciem pilotażu analizować drogi i wskazywać trasy, które mogą obsługiwać takie przewozy. Organizator programu określi również wymagania i ograniczenia dla uczestników.

Oznacza to, że 60-tonowe zestawy nie pojawią się automatycznie na wszystkich drogach.

Program pilotażowy wskaże konkretne trasy lub kategorie dróg. Analiza infrastruktury ma uwzględnić między innymi jej przydatność do ruchu cięższych i dłuższych zestawów.

Pilotaż potrwa co najmniej pięć lat

Rząd chce zebrać dane z rzeczywistej eksploatacji, a nie przeprowadzić krótkiego testu.

Projekt zakłada minimum pięcioletni okres programu pilotażowego. W tym czasie właściwe instytucje będą analizować jego wyniki i mogą co roku oceniać efekty.

Badania mają pomóc odpowiedzieć między innymi na pytania o bezpieczeństwo, koszty transportu, wpływ na infrastrukturę oraz emisję.

Dopiero wyniki takich testów pokażą, czy dłuższe i cięższe zestawy ciężarowe mają szansę wejść do szerszego wykorzystania w Polsce.

Kierowcy dostaną dodatkowe wymagania

Udział w programie nie będzie oznaczał tylko wykorzystania odpowiedniego zestawu.

Projekt przewiduje również specjalistyczne szkolenia dla kierowców uczestniczących w programach pilotażowych. Minister infrastruktury określi zakres takich szkoleń w odpowiednich przepisach.

Przedsiębiorca będzie więc musiał spełnić nie tylko wymagania dotyczące pojazdu, ale także wymagania dotyczące kierowcy.

Szczegółowe zasady poznamy dopiero po przygotowaniu konkretnych programów pilotażowych.

Udział w pilotażu będzie kosztował

Przewoźnik będzie musiał również uwzględnić koszt udziału w programie.

Projekt przewiduje opłatę za każdy pojazd uczestniczący w pilotażu. Maksymalna stawka wyniesie 8000 zł rocznie za jeden pojazd. Projekt przewiduje także coroczną waloryzację tej kwoty.

Z jednej strony oznacza to dodatkowy koszt. Z drugiej przedsiębiorca może dzięki udziałowi w programie wcześniej sprawdzić rozwiązania, które w przyszłości mogą zwiększyć wydajność jego transportu.

Nie tylko 60 ton

Projekt nie skupia się wyłącznie na zwiększeniu DMC.

Rząd chce również sprawdzić wydłużone naczepy kurtynowe. Projekt wskazuje możliwość zwiększenia długości przestrzeni ładunkowej z 13,6 m do 14,9 m. Także tutaj nie chodzi o zmianę parametrów wszystkich naczep.

Przewoźnicy będą mogli wykorzystać takie rozwiązania w ramach konkretnych programów pilotażowych. Administracja sprawdzi wtedy ich funkcjonowanie w rzeczywistym ruchu.

Co dłuższe i cięższe zestawy oznaczają dla przewoźnika?

Z punktu widzenia firmy transportowej najważniejsze są trzy kwestie: większa ilość ładunku, mniejsza liczba przejazdów i możliwość ograniczenia liczby potrzebnych zestawów.

Jeżeli pilotaże potwierdzą założenia projektu, przewoźnik może wykonać określoną pracę mniejszą liczbą pojazdów i kierowców.

To może poprawić wykorzystanie floty i obniżyć koszt przewozu. Nie każda firma będzie jednak mogła zastosować takie rozwiązanie. Znaczenie będą miały rodzaj ładunku, trasy, infrastruktura oraz zasady konkretnego programu.

Dlatego dopiero praktyczne testy pokażą, czy ekonomiczne korzyści rzeczywiście będą tak duże, jak zakłada projekt.

Na 60 ton DMC jeszcze poczekamy

Projekt UC133 daje rządowi możliwość rozpoczęcia kontrolowanych testów dłuższych i cięższych zestawów w rzeczywistym ruchu.

60 ton DMC nie stanie się jednak nowym limitem dla wszystkich zestawów ciężarowych. Najpierw rząd chce sprawdzić takie rozwiązanie w ramach programów pilotażowych.

Zanim 60-tonowe zestawy pojawią się na polskich drogach, parlament musi przyjąć ustawę, a administracja przygotuje przepisy wykonawcze i konkretne programy. Wcześniej trzeba również przeanalizować infrastrukturę i wyznaczyć odpowiednie trasy.

Na 60 ton DMC jeszcze więc poczekamy.

Jeżeli jednak testy potwierdzą zakładane korzyści, dłuższe i cięższe zestawy ciężarowe mogą w przyszłości stać się jednym ze sposobów na zwiększenie wydajności transportu, ograniczenie kosztów przewoźników i częściowe złagodzenie problemu braku kierowców zawodowych.

Źródło: MI projekt ustawy UC133, fot. poglądowa (Volvo Trucks)

Sprawdź także