Wypadek na A1 zakończył się śmiercią 49-letniej pasażerki Mercedesa Sprintera. Bus uderzył w jadącą przed nim ciężarówkę. Dwie kolejne osoby trafiły do szpitala, natomiast kierowca zestawu nie odniósł obrażeń. Według wstępnych ustaleń policji to kierowca Mercedesa nie zachował bezpiecznej odległości i nie obserwował należycie przedpola jazdy.
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z 3 na 4 września na autostradzie A1, w rejonie MOP Stobiecko Szlacheckie, w kierunku Katowic.
Wypadek na A1. Mercedes uderzył w ciężarówkę
Jak wynika z informacji przekazanych przez policję, 49-letni kierowca Mercedesa Sprintera nie obserwował należycie przedpola jazdy i nie zachował bezpiecznej odległości od poprzedzającego go samochodu ciężarowego.
W pewnym momencie Mercedes uderzył w tył ciężarówki.
Busem podróżowało siedem osób. 49-letnia pasażerka, mieszkanka województwa opolskiego, zginęła na miejscu. Dwie kolejne osoby zostały przewiezione do szpitala. Pozostali pasażerowie nie odnieśli obrażeń wymagających hospitalizacji.
Kierowca ciężarowego Renaulta, 40-letni mężczyzna, nie odniósł obrażeń i nie potrzebował pomocy medycznej. Badania wykazały również, że obaj kierowcy byli trzeźwi.
Ciężarówka nie była sprawcą wypadku
W przypadku zdarzeń z udziałem samochodów ciężarowych łatwo o automatyczne skojarzenie, że to kierowca zestawu doprowadził do kolizji. Tym razem sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.
Z ustaleń przedstawionych przez policję wynika, że Mercedes nie zachował bezpiecznej odległości od ciężarówki. To właśnie bus uderzył w jadący przed nim zestaw.
Kierowca Renaulta nie został wskazany jako sprawca zdarzenia. Co więcej, sam nie odniósł obrażeń.
Jego ciężarówka znalazła się jednak w samym środku śmiertelnego wypadku. To ważny element tej historii, choć w pierwszej chwili łatwo go pominąć.
Wypadek na A1 i druga strona tragedii
Kierowca ciężarówki fizycznie wyszedł z wypadku bez obrażeń. To jednak nie oznacza, że takie zdarzenie kończy się dla niego w momencie odjazdu służb.
Nie trzeba być sprawcą, żeby długo pamiętać moment, w którym w prowadzony przez nas zestaw uderza inny pojazd, a później okazuje się, że ktoś zginął.
Nie wiemy, jak kierowca Renaulta będzie wspominał to zdarzenie i nie ma sensu dopowiadać za niego emocji. Każdy człowiek może reagować na taką sytuację inaczej.
Dla zawodowych kierowców jest to jednak jeden z tych scenariuszy, których najbardziej się obawiają. Nie chodzi wyłącznie o własne bezpieczeństwo. Czasami cudzy błąd może sprawić, że kierowca zostanie przypadkowym uczestnikiem tragedii.
Kierowca z przodu nie kontroluje tego, co dzieje się za nim
Na autostradzie kierowca ciężarówki może kontrolować przede wszystkim to, co dzieje się przed jego pojazdem. Nie ma natomiast możliwości przewidzenia każdego zachowania kierowców znajdujących się za zestawem.
Właśnie dlatego zachowanie odpowiedniej odległości przez samochód jadący za ciężarówką ma tak ogromne znaczenie.
Kierowca busa czy samochodu osobowego powinien mieć wystarczająco dużo czasu na reakcję, gdy sytuacja na drodze nagle się zmieni. Przy dużej różnicy mas i konstrukcji pojazdów skutki zderzenia z ciężarówką mogą być natomiast bardzo poważne.
W tym przypadku policja wskazuje na brak należytej obserwacji przedpola jazdy oraz niezachowanie bezpiecznej odległości. Taki błąd wystarczył, aby doszło do tragicznego zderzenia.
Siedem osób w busie. Jedna zginęła
Mercedesem podróżowało siedem osób. Jedna z pasażerek zginęła, a dwie inne osoby trafiły do szpitala.
Kierowca ciężarówki nie został ranny.
To pokazuje, jak różne mogą być skutki tego samego zdarzenia dla uczestników wypadku. Jeden kierowca może wyjść z rozbitego pojazdu bez obrażeń, podczas gdy dla osoby znajdującej się w drugim samochodzie konsekwencje mogą być nieodwracalne.
Nie każdy wypadek z ciężarówką oznacza winę kierowcy zestawu
Ten wypadek na A1 jest również przypomnieniem o czymś, o czym mówi się zdecydowanie za mało.
Kierowca ciężarówki może zostać uczestnikiem bardzo poważnego zdarzenia, mimo że sam nie popełnił błędu. Wystarczy, że inny uczestnik ruchu nie zachowa odpowiedniej odległości albo nie będzie obserwował drogi.
Na miejscu pracowali policjanci, którzy wykonali oględziny pojazdów i miejsca zdarzenia oraz zabezpieczyli ślady. Dokładny przebieg wypadku jest ustalany pod nadzorem prokuratury.
Dla kierowcy ciężarówki ten wypadek może mieć więc jeszcze jeden wymiar. Formalnie nie był jego sprawcą, fizycznie nie został ranny, ale jego zestaw znalazł się w miejscu, gdzie zginął człowiek.
I właśnie dlatego bezpieczeństwo na autostradzie zależy nie tylko od kierowcy ciężarówki. Równie ważne jest to, co robią kierowcy jadący za nią.
Źródło: Policja










