Reklama

Humor

Lekarz do pacjenta:
– Moje gratulacje.
– Z jakiej to okazji?
– Widzę po wynikach, że niczego pan sobie nie odmawia.

 

 

 

Na budowie do majstra podchodzi dwóch robotników:

– Właśnie podjęliśmy z Nowakiem pewne zobowiązanie. Nie będziemy pić ani palić w pracy!

– To wspaniale, ale w takim razie, co będziecie cały dzień robić?

 

 

 

Spytałem mojego trenera na siłowni, z którego urządzenia mam najczęściej korzystać, żeby dziewczyny na mnie leciały. Odpowiedział, że z bankomatu…

 

 

 

– Panie doktorze mój mąż krzyczy przy stosunku.
– A to pani przeszkadza?
– No tak, bo mnie to budzi…

 

 

 

– Czy płakałabyś, gdybym umarł?

– Oczywiście że tak. Sam dobrze wiesz, że płaczę z byle powodu.

 

 

 

Lekarz pyta się pacjenta:
– Czy ktoś w pana rodzinie cierpiał na zaburzenia psychiczne?
– Nikt nie cierpiał, wszyscy dobrze się bawiliśmy…

 

 

 

– Kochanie, podaj mi szampon.
– Przecież butelka stoi koło ciebie.
– Wiem, ale podaj mi inny, bo ten jest do włosów suchych, a moje są mokre…

 

 

 

– Kochanie, kup mi nowy telefon…
– A co z twoim starym?
– On już mi obiecał lodówkę.

 

 

 

– Tato, w telewizji mówili, że akcyza na alkohol i papierosy podrożeje. Czy to oznacza, że będziesz mniej pił i palił?
–  Nie, to oznacza, że będziesz mniej jadł…

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:

– Dziś w nocy iskry ze mnie leciały!
– Gorący kochanek?
– Nie, syntetyczna piżama.

 

 

 

– Kochanie, czy jak by mnie wywalili z roboty i gdybym stracił zdrowie, to czy dalej byś mnie kochała?
– Oczywiście, żebym cię kochała! Tęskniłabym, ale kochała!

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do psychoanalityka:
– Kim pan jest z zawodu? – pyta lekarz.
– Mechanikiem samochodowym.
– Proszę w takim razie położyć się pod kozetką i odprężyć…

 

 

 

U dentysty:
– Co by pan poradził na moje żółte zęby?
– Najlepiej założyć brązowy krawat!

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Co tam niesiesz? Cała skrzynka butelek z winem?
– Byłem u spowiedzi, ksiądz powiedział, że najważniejsze jest odkupienie win.

 

 

 

Szukam nowego domu dla psa. Taki mały, rasy terier, prawie cały czas szczeka. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to proszę dać znać, skoczę na posesję sąsiada i przyniosę.

 

 

 

– Słyszałeś, że Stefan dostał zawału podczas seksu?
– A mówią, że aktywność seksualna jest taka zdrowa.
– Bo jest, ale nie wtedy gdy do sypialni wchodzi żona…

 

 

 

Wędkarz w sklepie:
– Ma pani silikonowe przynęty?
– No co pan?! Moje piersi są naturalne!

 

 

 

Żona dokładnie sprawdza garnitur męża po powrocie z pracy, i nie znajdując ani jednego kobiecego włoska i mówi:

– No tak! Ty to już nawet łysej babie nie przepuścisz!!!

 

 

 

– A wy ile się znacie?
– Od dziecka
– To szmat czasu!
– Z tym, że dziecko ma 3 miesiące…

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Jak ci minął sylwester?
– A, daj spokój! Tak dałem w palnik, że wylądowałem w łóżku z własną żoną.

 

 

 

W restauracji:
–  Poproszę pieczeń z zająca. Tylko żeby mi w niej śrutu nie było!
– Ma pan szczęście, dzisiaj przywieźli jednego, który podciął sobie żyły…

 

 

 

W pewnej szkockiej gazecie w rubryce praca ukazało się ogłoszenie: „Przyjmę do pracy w masarni młodą ekspedientkę. Mile widziana wegetarianka”.

 

 

 

Żona do męża wracającego z pracy:
– To nawet mi całusa nie dasz?!
– Kobieto, po dwóch latach małżeństwa, jeszcze ci orgie w głowie…

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Pamiętasz jak wczoraj na imprezie mówiliście mi, że się nadaję na przywódcę?
– Nie do końca tak było. Mówiliśmy ci, że nadajesz przy wódce.

 

 

 

Słyszałem w radiu, że jutro ma być 2 razy zimniej niż dzisiaj. Nie mogę się już doczekać, co z tego wyniknie. Dziś jest zero stopni…

 

 

 

– Halo, czy to firma „Świąteczne prezenty na telefon”? Co można u was zamówić?
– Mikołaja, Śnieżynkę, elfy, prezenty…
– Super! To poproszę trzy Śnieżynki i dwa litry wódki.

 

 

 

Rozmawia dwóch Kazachów:

– W tym roku  kupiłem piękny prezent mojej kobiecie i schowałem go pod choinkę.

– I co ona na to?

– Nie wiem. Jeszcze nie znalazła. Tajga spora jest.

 

 

 

Polacy masowo narzekają na korki… powodują one przestoje, stratę czasu i zdenerwowanie, dlatego wnioskuję, aby sprzedawać wina kapslowane.

 

 

 

– Ale nasz dyrektor jest wściekły! Mówią że zwolni pół zakładu.
– Spokojnie, nas to nie dotyczy. Pokłócił się z żoną, więc zwalnia jej krewnych.

 

 

 

Mąż do żony:
– Piwo się skończyło! Skoczysz do sklepu?
– Ale na zewnątrz jest gołoledź, jeszcze się wywrócę!
– To w takim razie kup w puszce, żeby się nie stłukło.

 

 

 

– Marian, mówiłam ci, że jesteś najlepszy?
– Nie!
– To w takim razie, komu ja to wczoraj wieczorem powiedziałam?

 

 

 

Rozmawia dwóch kierowców:

– Cytryna ze smakiem pomidora, pomidor z nutką serową, ser z sokiem z cytryny… Czyżbyś preferował kuchnię molekularną?
– Nie, po prostu nie chce mi się myć noża za każdym razem.

 

 

 

Dzieci ulepiły przed domem bałwana. Niestety rano znalazły bałwana rozjechanego przez samochód. Ponownie ulepiły bałwana, ale sytuacja się powtórzyła. Trzeciego bałwana ulepiły na hydrancie.

 

 

 

Żona dzwoni do męża:
– Kochanie, w naszym samochodzie lusterko odpadło.
– Jak to się stało?
– Policjant w protokole napisał, że podczas dachowania…

 

 

 

W restauracji:
– Panie kelner, mięso w tym mielonym jest nieświeże.
– To niemożliwe. My do mielonych nie dajemy mięsa…

 

 

 

Kobieta do palacza:
– Czy mógłby pan wydmuchiwać w przeciwnym kierunku?
– Gdybym mógł to występowałbym w cyrku…

 

 

 

Do baru wchodzi mężczyzna i już w progu zamawia:

– Poproszę coś na rozgrzewkę, tylko dobrze zamrożone!

 

 

 

Lekarz omawia z pacjentką szczegóły operacji.

– Przed zabiegiem zastosuję znieczulenie miejscowe…
– Proszę pana – wtrąca się mąż pacjentki – koszt nie ma znaczenia, niech pan zastosuje znieczulenie zagraniczne.

 

 

 

– Wiesz że Eskimosi mają ponad sto słów na określenie śniegu?
– Eee… Ja to mam nawet więcej, jak rano samochód odśnieżam.

 

 

 

Moje życie było miłe i spokojne, dopóki żona nie zauważyła, że dozorczyni myje schody moimi bokserkami.

 

 

 

– Mam dla ciebie niespodziankę! Znowu jestem w ciąży, będziemy mieli szóste dziecko! Wolałbyś, żeby co to było?

– Wolałbym, żeby to był żart!!!

 

 

 

Ataman mówi do Kozaków:
– No to co panowie? Na koń!
– Na koń i na koń! A może chociaż tak raz: Na baby!?

 

 

 

W kuluarach sejmowych poseł szepcze na ucho do posła:
– Żona zdradza cię z trzema naszymi kolegami z ławy.
– Nic na to nie poradzę… Mają większość.

 

 

 

Rolnik radzi się agronoma:
– Mówią, że nawóz sztuczny jest lepszy od naturalnego. A pan jak uważa?
– Trudno powiedzieć, to rzecz smaku.

 

 

 

– Co kupiłeś żonie na „Mikołajki”?
– Perły.
– O to się wykosztowałeś…
– No… Cztery skubana wypiła!

 

 

 

Dozorca do lokatora:

– No, zamiotłem panu ślicznie schody… Teraz poproszę na piwo!

– Dziękuję, przyjacielu, ale ja piwa nie piję…

 

 

 

– Och, mój Boże, tak źle się czuję, myślę, że umrę. Co jest ze mną nie tak?
– Uspokój się, dziś jesteś po prostu trzeźwy.

 

 

 

Jaskiniowiec przegląda oceny syna:
– 4 z przyrody, rozumiem, bo rzadko skórujesz. 3 z polowania rozumiem, jesteś jeszcze mały. 2 z gastronomii, rozumiem, bo gotują kobiety. Ale 1 z historii?! To przecież niecałe dwie kartki!

 

 

 

Teściowa dzwoni do zięcia i mówi:

– Nie wiem co się stało, ale w mieszkaniu bardzo czuć gaz…

– Mamusia jest kobietą wierzącą. Niech zapali świeczkę i się pomodli…

 

 

 

Wrócił kierowca z trasy. Otworzył drzwi, wszedł do mieszkania. Usłyszał z sypialni jęki i skrzypienie łóżka.
– Zdzira – warknął.
Wyszedł cicho, zamknął drzwi i poszedł do domu, do żony.

 

 

 

Żona prosiła mnie, żebym jej przyniósł szminkę. Przez pomyłkę podałem jej klej w sztyfcie. Chyba ciągle jest obrażona, bo nadal się nie odzywa…

 

 

 

– Panie doktorze. Codziennie chodzę do sklepu i kupuję dwie butelki wódki. Co to może oznaczać?

– Diagnoza jest prosta. Jest pan zakupoholikiem.

 

 

 

Zbyszek wiedział, że żaden z niego przystojniak. Ale załamał się, kiedy szedł koło prostytutek, a te zaczęły udawać, że czekają na autobus.

 

 

 

Mąż pyta żony:
– Co obejrzymy: porno czy golfa?
– Zdecydowanie porno, bo przecież w golfa umiesz grać.

 

 

 

Adwokat do klienta:
– Rozmawiałem wczoraj z pańską byłą małżonką. Ona kategoryczne żąda alimentów, w przeciwnym razie grozi, że wróci do pana!

 

 

 

– Super babciu, że przyjechałaś! Ale się tata ucieszy!
– A to dlaczego, kochanie?
– Bo przed chwilą powiedział, że tylko ciebie brakuje nam do szczęścia.

 

 

 

Zaczynam podejrzewać, że u mojego przewoźnika znajduję się w eksperymentalnej grupie kierowców, którzy zamiast wypłaty dostają placebo.

 

 

 

W księgarni:

– Chciałbym kupić taką książkę, która przez cały czas będzie trzymać w napięciu.

– Mam w sam raz coś dla pana! Proszę, oto podręcznik do elektryki…

 

 

 

– Stefan. Mam tego dość. Jesteś bez przerwy pijany. Chcę rozwodu!
– Boże! To ja się ożeniłem?

 

 

 

Prawdziwego mężczyznę wymyśliły kobiety, żeby straszyć nim swoich mężów.

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do baru i głupkowato się uśmiechając mówi do barmanki:
– Proszę whisky z colą, ale bez lodzika.
– Podać ze słomką, czy pan sobie z buta wyciągnie?

 

 

 

– Wiesz, mój Piotrek prawie mi się wczoraj oświadczył…
– Jak to prawie?
– No tak pół na pół. Zapytał: „Wyjdziesz?”.

 

 

 

– Halo, sąsiedzie odrobił pan już lekcje swojemu synowi?
– Tak…
– A czy w takim razie da pan odpisać?

 

 

 

– Proszę księdza, moja teściowa to kobieta warta grzechu.
– Synu, pamiętaj o VI przykazaniu. Nie cudzołóż.
– Ale, ja miałem na myśli V przykazanie. Nie zabijaj!

 

 

 

Gusta seksualne mojej żony i moje znacznie się różnią. Ona lubi powoli i delikatnie a ja lubię z sąsiadką.

 

 

 

–  Kochanie, idę na wyścigi konne więc wrócę później.
–  Nie fatyguj się. Dzwoniłam do tej klaczy. Dzisiaj nie pobiegnie.

 

 

 

– Stefan, co z tobą? Podobno już czwarty raz się rozwiodłeś. Naprawdę wszystkie kobiety były takie kapryśne?
– Nie! Tylko moja mama.

 

 

 

– Dzień dobry. Nie wiem, czy się dobrze dodzwoniłem… Czy to numer dla anonimowych osób zgłaszających przypadki korupcji?
– Dzień dobry, dobrze się pan dodzwonił, panie Robercie…

 

 

 

–  Ten Stefan to bardzo dziwny facet…

–  Dlaczego?

–  Wyobraź sobie, że pół dnia mnie namawiał, bym przyszła do niego na kawę. A potem okazało się, że w domu nie ma ani korkociągu, ani prezerwatyw.

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, mam guza na penisie.
– Duży?
– Tak. 28 centymetrów, ale ja w sprawie guza przyszedłem…

 

 

 

Ogłoszenie w gazecie: „Sprzedam encyklopedię Britannica, 40 tomów. Stan bardzo dobry.
Nie będzie mi już potrzebna, bo ożeniłem się tydzień temu. Żona wszystko wie lepiej”.

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:
–  Dlaczego jesteś tak zdenerwowana?
– Za dwa miesiące mam ślub, a nie mam sukienki, sali ani kandydata na męża…

 

 

 

Trochę bałem się podjeżdżając pod warsztat samochodowy, że mechanik okaże się kolejnym naciągaczem. Ale, na szczęście było inaczej, a mój samochód wymaga tylko wymiany płynu do kierunkowskazów.