Reklama

Humor

Spotykają się dwa króliki:
– Wiesz, zostałem zaproszony na wesele.
– Jako gość, czy jako pasztet?

 

 

 

– Wypij to lekarstwo! – mówi żona do męża.
– Coś ty? Przecież to dla naszego psa!
– Tak, ale jak pies zobaczy, że ty pijesz, to może i sam wypije.

 

 

 

– Jaki jest pana stosunek do alkoholu? – pyta lekarz pacjenta.
– A dziękuję, nie odmówię.

 

 

 

– Córeczko, dlaczego nie chcesz wyjść za Stefana za mąż?
– Mamo, przecież on jest rudy!
– Spokojnie kochanie, pożyje z tobą rok to osiwieje.

 

 

 

Wielu mężczyzn zawdzięcza swój sukces pierwszej żonie, a swą drugą żonę – sukcesowi.

 

 

 

Żona do męża:
– Przeczytałam dzisiaj, że wypadki najczęściej zdarzają się w kuchni.
– To prawda. A ja je potem muszę jeść.

 

 

 

Lekarz pyta pacjenta:

– Jak często spożywa pan alkohol?
– Więcej niż raz w tygodniu.
– A konkretnie?
– Konkretnie, to siedem.

 

 

 

Przed wakacjami ksiądz pyta uczniów:
– Które przykazanie jest najważniejsze?
– Ósme. Nie wystawiaj złego świadectwa bliźniemu swemu!

 

 

 

Lekarz pyta pacjenta:

– Ma pan zgagę?

– Nie. Jestem jeszcze kawalerem…

 

 

 

Co ma wspólnego tatuaż i małżeństwo? Na początku obie te rzeczy wydają się dobrym pomysłem.

 

 

 

Spotykają się koleżanki po latach:
– W sumie to ilu ty miałaś mężów?
– Ale pytasz o moich czy ogólnie?

 

 

 

– Ten lekarz jest niesamowity! W kilka sekund wyleczył moją żonę z wszystkich dolegliwości!
– Jak to zrobił?
– Powiedział jej, że to objawy nadchodzącej starości…

 

 

 

Mężczyzna rozwiązuje krzyżówkę. Zastanawia się przy haśle: „Największy ptak na trzy litery”. Po chwili lubieżnie się uśmiecha i wpisuje: „Mój”.

 

 

 

Moja żona znowu się na mnie wkurzyła i ma ciche dni. Teraz najważniejszym moim zadaniem jest sprawić, aby uwierzyła, że to dla mnie kara.

 

 

 

– Matka skarży się, że zachowujesz się jakbyś w ogóle nie słyszał, co się do ciebie mówi.
– Ale tato…!
– Nie tłumacz się, tylko mnie tego naucz.

 

 

 

– Coś się stało? Wyglądasz na zmartwionego.
– To przez żonę. Odkąd umarła teściowa nie uprawiamy nawet seksu.
– Przykre. Dawno temu odeszła?
– Jutro będą dwa dni.

 

 

 

– Wysoki sądzie, nie miałem pojęcia ile ona ma lat. Ten czarny makijaż dookoła oczu był mylący.
– Proszą pamiętać, że nie jest pan oskarżony o seks z nieletnią, tylko o seks z pandą.

 

 

 

– Heniek?! Mój stary pojechał w trasę! Jak tylko będziesz wolny, natychmiast przyjedź do mnie. Słucham? Najmocniej przepraszam, pomyliłam numer… Ale w sumie nic się nie stało. Dyktuję adres…

 

 

 

Lekarz do pacjenta:
– Wyniki się potwierdziły. Jest pan bezpłodny.
– O rety, jak ja się teraz wytłumaczę żonie, że nasze dzieci nie są moje!

 

 

 

– Jak tam po wczorajszej imprezie?
– A spoko. Poznałem nowy przypadek.
– Jaki?
– Wymiotnik. Odpowiada na pytania: po czym?, po ilu?

 

 

 

Żona, wychodząc do sklepu do męża:
– Jak będziesz gotować pierogi wkładaj je do wrzątku po jednym, żeby się nie pozlepiały.
Kiedy wróciła, mąż gotował piątego pieroga.

 

 

 

Spotykają się dwie znajome:
– Moja córka ma tylko piątki i szóstki.
– Biedactwo… Jednak próchnica jest okropna…

 

 

 

Stefan zawsze po seksie palił papierosa. Pomału, pomału Stefan rzucił palenie.

 

 

 

– Czy pan wie, co ja myślę o małżeństwie?
– A jest pan żonaty?
– Tak.
– W takim razie, wiem.

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:
– Mój mąż chyba przeszedł na islam!
– Jak to?!
– Wracam do domu wczoraj rano, a on do mnie: „Niewierna i niewierna!”…

 

 

 

– Przyrzeknij mi – prosi umierająca żona swego męża – że w czasie pogrzebu będziesz szedł w kondukcie koło mojej matki…
– No dobrze, chociaż wiesz, że mi to zepsuje humor na cały dzień.

 

 

 

Pijany mężczyzna wraca do domu. Żona zaczyna awanturę i wymownie pokazuje palcem na zegarek.
– Wielkie halo! Zegarek! Jak mój ojciec wracał do domu, to matka na kalendarz patrzyła!

 

 

 

Ojciec z synem oglądają telewizję. Nagle pojawia się plansza „Film tylko dla dorosłych”
– Tatusiu, dlaczego tego filmu nie mogą oglądać dzieci?
– Siedź cicho! Zaraz zobaczysz.

 

 

 

Jak poznać nowego przyjaciela? Kosiłem trawę. Poszedłem do sąsiada pożyczyć worek na trawę. Po chwili wrócił z małym woreczkiem celofanowym z zapięciem. Do dzisiaj się przyjaźnimy…

 

 

 

Kobieta do mężczyzny:
– Przestań ziewać, kiedy do ciebie mówię!
– Nie ziewam, staram się tylko ci odpowiedzieć.

 

 

 

Żona do męża:
– Kochanie, ta noc z tobą była wyjątkowa…
– Przecież wróciłem pijany i padłem spać…
– No tak, ale nie chrapałeś.

 

 

 

– No i jak tam urlop, podobało się?
– Super! Wiem nawet, dlaczego Anglicy tak nagminnie piją herbatę.
– Tak? Dlaczego?
– Wystarczyło skosztować ich kawy.

 

 

 

Kłótnia sąsiadów:
– Niech pan coś zrobi z tym psem. Pana nie ma a on ciągle szczeka.
– A czy ja mam pretensje, że jak pana nie ma, to łóżko u pana cały dzień trzeszczy?

 

 

 

Mój sąsiad postanowił zacząć wszystko od zera. Tę trudną decyzję pomógł mu podjąć Urząd Skarbowy.

 

 

 

–  Kelner, to jest ten schabowy XXL, którym się tak chwalicie? Śmiać mi się chce!
– To bardzo dobrze, bo zazwyczaj klienci są wściekli.

 

 

 

Podczas przerwy w teatrze Stefan poszedł do toalety.
– Wspaniała sztuka – odzywa się stojący obok mężczyzna.
– Proszę mi nie zaglądać do pisuaru!

 

 

 

Proces sądowy:
– Jest pan oskarżony o to, że uderzył pan poszkodowanego dwa razy w twarz. Czy chce pan coś dodać?
– Nie Wysoki Sądzie. Myślę, że to mu wystarczy.

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Ja mam z żoną sposób na szczęśliwe pożycie małżeńskie. Dwa razy w tygodniu chodzimy do przytulnej restauracji, trochę wina, dobre jedzenie, później wspaniały seks… Żona chodzi w środy, a ja w piątki.

 

 

 

Małżeństwo kłóci się podczas filmu w kinie.

– Ej, wy tam, z przodu. Nic nie słychać!

– I bardzo dobrze, bo to są nasze sprawy.

 

 

 

– Co porabiasz zawodowo?
– Jestem architektem krajobrazu.
– O, a na czym to konkretnie polega?
– Pracuję na spychaczu.

 

 

 

Młody adwokat dzwoni do starszego kolegi:

– Prowadzę sprawę bimbrownika. Ile mogę mu dać?

– Jeśli jesteś pewien, że jest dobry, to 30 zł za litr.

 

 

 

Urolog do pacjenta:
– I to żona pana tak urządziła widelcem? A jak pan oddaje mocz?
– A wie pan panie doktorze, znam parę chwytów na flet.

 

 

 

– Proszę pani! Pani doberman goni jakiegoś faceta na rowerze!
– Niemożliwe! Mój pies nie umie jeździć na rowerze…

 

 

 

Sąsiad zapytał, czy może skorzystać z mojej kosiarki do trawy. Powiedziałem, że oczywiście, tylko żeby nie wyjeżdżał poza moją działkę.

 

 

 

– Ból w pana lewym kolanie to kwestia wieku – wyjaśnia pacjentowi lekarz.
– Ciekawe… Drugie kolano jest tak samo stare, a jednak nie boli…

 

 

 

W kinie kobieta mówi do siedzącego obok mężczyzny:

– Proszę mnie nie głaskać i wziąć swoją rękę z mojego uda! Liczę do stu…

 

 

 

– Wiesz jakie są najbardziej cenione zdolności u mężczyzn?

– Oczywiście! To zdolności płatnicze.

 

 

 

– Musisz bardzo uważać, żeby nie zajść w ciążę.
– Ale mój mąż miał operację, by nie mieć dzieci.
– Właśnie dlatego ci to mówię…

 

 

 

– Panie profesorze, czy to prawda, że bije pan żonę?
– Nie. Myli się pan. Nie jestem jeszcze profesorem.

 

 

 

– Wiesz, nasz sąsiad dwa miesiące temu ogłuchł!

– A jak to znosi jego żona?

– Póki co, jeszcze nie zauważyła…

 

 

 

Kiedy złapałem złotą rybkę, zażyczyłem sobie, żebym zawsze miał dużo pieniędzy. Teraz pracuję jako inkasent, szkoda tylko że pensja marna.

 

 

 

Poniedziałek rano, spedytor do kierowcy:
– Co masz takie czerwony oczy? Piłeś?
– Nie! Płakałem cały weekend, bo brakowało mi pracy.

 

 

 

– Obudź się! No, słyszysz?! Obudź się! – w środku nocy żona budzi męża.
– Co się stało, kochanie?
– Nic się nie stało. Po prostu nie mogę zrozumieć, jak ty możesz spokojnie spać mając tak niską pensję!

 

 

 

Po grze w paintball na imprezie korporacyjnej szefa można poznać po tym, że na twarzy ma ślady nie tylko po farbie, ale i od uderzeń kolbami.

 

 

 

Na dyskotece:

– Cześć piękna! Można cię?

– No pewnie, ale wcześniej chociaż chwilę zatańczmy.

 

 

 

Mężczyzna i kobieta po spotkaniu:
– Wymienimy się telefonami?
– Stanowczo, nie! Jestem do swojego mocno przywiązany…

 

 

 

Sędzia do oskarżonego:

– Czy przyznaje się pan do winy.

– Nie, wysoki sądzie. Mowa mego obrońcy i zeznania świadków przekonały mnie, że jestem niewinny!

 

 

 

Działkowiec pyta sąsiada:

– Co za święto wczoraj mieliście, że tak wszyscy tańczyliście?

– Żadne święto, tylko dziadek ul przewrócił.

 

 

 

Kiedyś było lepiej… Na przykład wczoraj była niedziela.

 

 

 

Jacek skarży się koledze z klasy:
– Ja to mam pecha. Pół roku zbierałem kasę. W końcu wczoraj, jak starzy wyszli, mogłem zadzwonić do agencji i zamówić sobie panienkę. I wiesz kto przyjechał? Nasza pani od matematyki.

 

 

 

– Czy jak mam prawo jazdy kategorii C, to mogę jeździć autobusem?
– Oczywiście, ale pod warunkiem, że kupi pan bilet.

 

 

 

– Panie doktorze, zawsze gdy prowadzę samochód, myślę o seksie. Co mam zrobić?

– Niech pani kupi wóz z automatyczną skrzynią biegów…

 

 

 

Mąż po ostrej kłótni z żoną kładzie się wieczorem do łóżka i mówi ze złością:

– Dobranoc, matko sześciorga wrzeszczących bachorów!

– Dobranoc, ojcze jednego!

 

 

 

Teściowa do zięcia:
– Otwieraj ty łobuzie, wiem że jesteś w domu, bo twoje adidasy stoją przed drzwiami!
– Niech się mama tak nie wymądrza, poszedłem w sandałach!

 

 

 

SMS męża do żony: „Kochanie, zostanę z chłopakami na jeszcze jedno piwo. Jeśli za 30 minut nie wrócę przeczytaj SMS-a ponownie”.

 

 

 

Lekarz do pacjenta:
– Ma pan nieregularne tętno, nieregularny oddech… Pije pan?
– Tak, ale regularnie…

 

 

 

Im lepsza terenówka tym dalej trzeba jechać po klienta traktorem.

 

 

 

Rozmawiają dwie kobiety.
– Jadźka, wyobraź sobie, Janusz mi się oświadczył.
– No tak, kiedy dałam mu kosza przed tygodniem, groził mi, że zrobi sobie krzywdę.

 

 

 

Coś cię zaczyna boleć więc idziesz do lekarza. Lekarz przepisuje leki. Sprawdzasz możliwość picia alkoholu podczas przyjmowania tych leków. Ale w sumie przecież nie boli aż tak bardzo.

 

 

 

– Słyszałeś, że Stefan dostał zawału podczas seksu?
– A mówią, że aktywność seksualna wzmacnia serce.
– No, ale nie wtedy, gdy do sypialni wchodzi żona.

 

 

 

Policjant zatrzymuje motocyklistę:

– Nie zauważył pan, że przed skrzyżowaniem żona panu spadła z motocykla?

– O mój Boże!  A ja przed chwilą myślałem, że ogłuchłem…

 

 

 

Mój kot chyba jest alkoholikiem. Wychodzi wieczorami, wraca rano, narzyga, napije się wody i idzie spać.

 

 

 

– Takiej niewdzięczności to świat nie widział!

– Co się stało?

– Przed świętami zapłaciłem teściowej za nowe zęby, by jakoś wyglądała, a ona przy śniadaniu wielkanocnym tymi zębami mnie pogryzła.

 

 

 

W Wielkanoc chłop wchodzi do obory:
– Mućka, powiedz coś?

– Czyś ty zgłupiał? Ja mówię tylko w wigilię.

 

 

 

Ksiądz na lekcji religii pyta dzieci:
– Co robimy gdy jest post?
– Jak to co, najczęściej lajkujemy i udostępniamy.

 

 

 

Rano gdy zapinałem koszulę to odpadł mi guzik. Gdy próbowałem zasznurować but to urwało mi się sznurowadło. Gdy wchodziłem z domu zamykałem drzwi to klamka została mi w ręku. Teraz boję się wysikać…

 

 

 

Rozmowa o pracę:
– Pisze pan w CV, że ma ponad 35 lat doświadczenia w branży RTV a ma pan 40 lat. Jak pan to wytłumaczy?
– W domu rodzinnym byłem wykorzystywany, jako pilot do telewizora.

 

 

 

Moja dziewczyna cały czas żali się swoim koleżankom, że nie kupuję jej kwiatów. Szczerze mówiąc, to ja nawet nie wiedziałem, że ona ma jakieś kwiaty na sprzedaż.

 

 

 

Żona do męża:
– Przeczytałam dzisiaj, że wypadki najczęściej zdarzają się w kuchni.
– To prawda. A najgorsze jest to, że ja je potem muszę jeść.

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do spowiedzi. Ksiądz go pyta:
– Pijesz?
– Piję, ale proszę księdza, najpierw chcę się wyspowiadać.

 

 

 

– Przynieś mi piwo z lodówki – mówi mąż do żony.

– A może jakieś „magiczne” słowo do tego?

– Przynieś mi piwo z lodówki… Abrakadabra.

 

 

 

Mężczyzna myjący okno za bardzo się wychylił i wypadł na ulicę. Obok koło niego zebrał się tłum.

– Co się stało?! Co się stało?! – wykrzykują gapiowie.

– Nie mam pojęcia, tyle co wypadłem.

 

 

 

Na SOR przywieziono pijanego studenta z nożem wbitym między żebra.

– Bardzo pana boli?

– Nie, właściwe tylko wtedy, gdy się śmieję…

 

 

 

– Co to jest klaustrofobia?
– To lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami.
– To ja tak mam. Jak idę wieczorem do sklepu po flaszkę, to boję się, że będzie zamknięty.

 

 

 

Mama często powtarzała synowi:
– Dopóki nie zjesz, nigdzie nie pójdziesz!
A syn złośliwie zjadał wszystko, ale ostentacyjnie nigdzie nie wychodził…

 

 

 

Spotykają się dwaj kibole.
– Jak tam wczorajszy mecz?
– Eeee, nie ma o czym mówić. Sędzia nam uciekł…

 

 

 

Żona do męża:
– Ta para co mieszka obok bardzo się kocha. On ją całuje na powitanie i pożegnanie. Chcę byś też tak robił.
– Zwariowałaś? Przecież prawie jej nie znam!

 

 

 

U lekarza:
– Ze zdjęcia rentgenowskiego wynika, że ma pan złamane żebro.
– O rany!!!
– Spokojnie, już to poprawiliśmy w Photoshopie.

 

 

 

Większość mężczyzn chce mieć ładną i mądrą żonę. Nawet ci żonaci.

 

 

 

– Mamo, jaka jest różnica między bykiem a buhajem?
– Byk to mąż krowy, a buhaj, to… przyjaciel rodziny.

 

 

 

Żona do męża leżącego w łóżku:
– Chyba wiesz, że najlepszy dla człowieka jest ruch…
– Dobrze. Jajeczko na śniadanie sam sobie dzisiaj obiorę!

 

 

 

– Zostałam babcią i wszyscy mówią, że dziecko jest bardzo do mnie podobne!

– Nic nie szkodzi, najważniejsze, żeby było zdrowe…

 

 

 

Na lekcji biologii nauczyciel pyta ucznia:

– Powiedz mi, Kaziu, czy są jakieś zwierzęta, które nie słyszą?

– Owszem, panie profesorze, zdarzają się i egzemplarze głuche…

 

 

 

– Wiesz, że dzisiaj jest zmiana czasu?
– Dłużej śpimy?
– Odwrotnie.
– Aha, rozumiem. Śpimy dłużej.

 

 

 

Głos z radia:
– Czas na poranną gimnastykę. Jesteście gotowi? No, to zaczynamy! Góra – dół, góra – dół… Świetnie! A teraz druga powieka!!!

 

 

 

Małżeństwo ogląda romans:
– Jak myślisz, czy oni w końcu się pobiorą? – pyta żona.
– Na pewno. Takie filmy zawsze kończą się tragicznie.

 

 

 

– Wiesz, ostatnio słyszałem, że pewną chorobę leczy się koniakiem, ale nie mogę sobie przypomnieć jej nazwy…

– Ty mi lepiej powiedz, gdzie można się nią zarazić!

 

 

 

Ojciec pospiesza syna:

– Ubieraj się szybciej, bo spóźnisz się do szkoły!

– Spoko tato, oni tam mają otwarte do siedemnastej…

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:
– Szef mi powiedział, że powinnam iść do domu bo źle wyglądam. Teraz nie wiem, czy się obrazić czy cieszyć z wolnego dnia.

 

 

 

– Jak ci się podobał film?

– Jest dokładnie taki sam jak książka. Nawet zasnąłem w tym samym miejscu…

 

 

 

– Kochanie, spójrz, to spadająca gwiazda! Pomyśl życzenie!
– Życzę sobie, abyś przestał w końcu chlać!
– A nie, to… jednak samolot.

 

 

 

Kiedyś to były czasy. Dawniej mężczyzna mógł z łatwością znaleźć dobrą żonę. Miłą, lojalną, umiejącą gotować jak jego matka… A teraz? Teraz, to musi uważać, by nie trafiła się mu taka, która pije jak jego ojciec!

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:
– Dlaczego za niego wyszłaś?
– Interesuje cię odpowiedź w euro czy wolisz w centymetrach?

 

 

 

W pubie żona zwraca się do męża:
– Kochanie, proszę cię, nie pij tyle.
– Nie przesadzaj, to dopiero trzecie piwo.
– No tak, ale jesteśmy tu niespełna kwadrans…

 

 

 

Oskarżony mówi do sędziego:

– Wysoki sądzie! Biorę Boga na świadka, że jestem niewinny!

– Niestety, za późno… Lista świadków już jest zamknięta.

 

 

 

Do motelu przyjeżdża ciężarówka i kierowca pyta recepcjonistki:

– Czy dostanę pokój z bieżącą wodą?

– Był taki, ale w zeszłym tygodniu naprawiono dach…

 

 

 

– Tu jest prawdziwy raj – mówi matka do córki podczas pikniku za miastem.

– Tak, to prawda, przed chwilą w krzakach widziałam nawet Adama i Ewę!

 

 

 

– Wiesz, słyszałem że na rynku pojawiły się takie cudowne szkła, przez które życie wydaje się dużo piękniejsze. Nawet żona wygląda przez nie lepiej…

– Ja te szkła znam od lat. Szkopuł w tym, że ciągle trzeba je napełniać.

 

 

 

Ojciec z córką zwiedzają muzeum. Przed posągiem Wenus z Milo ojciec mówi:

– Sama widzisz, córeczko, do czego w efekcie prowadzi obgryzanie paznokci…

 

 

 

– Kocham cię mamo!
– Może powiesz to też tacie. Bardzo się ucieszy.
– Tato, kocham mamę!

 

 

 

Sprzedawca wyjaśnia klientowi zasady zakupu towaru na raty:
– Płaci pan z początku małą sumę, a potem nie płaci pan ani grosza przez pół roku.
– A tak właściwie, to skąd pan mnie tak dobrze zna?

 

 

 

– Mój mąż uważa, że ma ciało greckiego boga.
– A ma ku temu podstawy?
– Tak. Muszę mu tylko wyjaśnić, że Budda nie jest bogiem greckim.

 

 

 

– Dzień dobry, czy jest dyrektor?

– Dla pięknych kobiet zawsze…

– To proszę mu powiedzieć, że przyszła jego żona.

 

 

 

Żona do męża:
– Chcę oddać swoje stare ubrania głodującym.
– Ktoś na kogo będą pasować na pewno nie głoduje.

 

 

 

– Mamo czy to prawda, że naszymi przodkami były małpy? Tatuś mi tak mówił.
– Nie wiem synku czy to prawda, bo twój tato nigdy mi nie mówił o swojej rodzinie.

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Niektórzy przesadzają w pracy z lenistwem.
– To prawda. U mnie jeden zaczął się kręcić na budowie dopiero jak wpadł do betoniarki.

 

 

 

Rozmowa z kobietą jest jak czytanie umów bankowych. Bo na koniec, chociaż nic z tego nie rozumiesz, zgadzasz się na wszystko.

 

 

 

– Ach, te młode lata, już nie wrócą… A takie miałem wspaniałe hobby. Kobiety i polowania.

– A na co pan najczęściej polował?

– Jak to na co? Na kobiety!

 

 

 

– Niech pan kupi narzeczonej kwiaty – namawia straganiarka mężczyznę. – Mam tu piękny bukiet z 5 róż. One powiedzą za pana wszystko.

– Nie jestem gadułą. Poproszę jeden goździk bez przybrania.

 

 

 

Człowiek, który ustępuje, kiedy nie ma racji, to mędrzec.
Człowiek, który ustępuje, kiedy ma rację, jest… żonaty.

 

 

 

Dwóch trakerów je obiad w przydrożnym barze. Nagle jeden odzywa się:

– Słuchaj, siedzisz na mojej czapce!

– A co, chcesz już jechać?

 

 

 

Moja eks była w łóżku nienasycona… Ciągle mówiła: „A może lepiej coś zjedzmy”?!

 

 

 

Lekarz pyta żołnierza:
– Miał pan anginę?
– A kto by spamiętał wszystkie swoje dziewczyny.

 

 

 

– Tato, dlaczego cukierki są zawijane w takie szeleszczące papierki?
– Abyśmy my mogli słuchać jak się mamusia odchudza.

 

 

 

Mąż zwraca się do żony:

– Rozumiem, że nie spieszysz się z pracy, ale wyobraź sobie, jak ja się czuję, siedząc całe osiem godzin w domu i czekając, aż przyjdziesz i zrobisz mi herbatę…

 

 

 

– Dziwne – mówi mężczyzna do żony. – Ty masz niebieskie oczy, ja mam niebieskie oczy, a nasz syn ma piwne. Ciekawe, po kim?
– A co, może powiesz, że piwa nie pijesz?!

 

 

 

– Jak to, panie władzo, to tu nie ma skrętu w prawo?
– Owszem jest, ale płatny.

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Moja żona zmieniła się po ślubie. Przed ślubem budziła pożądanie a teraz budzi do pracy.
– A moja to był skarb, a teraz skarbonka…

 

 

 

Lekarz wchodzi do zapełnionej poczekalni i mówi:
– Jako, że obowiązuje RODO i nie mogę wołać po nazwisku… Zapraszam do gabinetu pana z syfilisem.

 

 

 

Współczesny mężczyzna ma dwa cele w życiu: dożyć do piątku i nie umrzeć do poniedziałku…

 

 

 

Rozmawiają dwaj koledzy przy piwie.
– Nie ożeniłbym się nigdy z mądrą kobietą.
– I słusznie, małżeństwa powinny być dobrane…

 

 

 

Kocham zwierzęta, ale od czasu do czasu lubię sobie trzasnąć „małpkę”.

 

 

 

W biurze kierownik poucza nowego pracownika:

– Jak kiwnę ręką, to znaczy, że ma pan podejść.

– A jak ja pokręcę głową, to znaczy, że nie podejdę.

 

 

 

– Widziałem dzisiaj w autobusie kobietę z obnażonymi piersiami, jak karmiła dzieciaka.
– No i co z tego? To zupełnie naturalne.
– Naturalne? Ale ona je chipsami karmiła!

 

 

 

Przy barze siedzi dwóch mężczyzn. Piją równo i mocno. Nagle jeden z nich spada ze stołka a drugi mówi do barmana:
– Za to właśnie podziwiam Heńka. On zawsze wie, kiedy przestać.

 

 

 

Po nocy poślubnej żona mówi:
– Wiesz… Jesteś kiepskim kochankiem.
– Skąd możesz to wiedzieć? I to po trzydziestu sekundach?!

 

 

 

Do sklepu wbiega mężczyzna i od progu krzyczy:

– Poproszę pułapkę na myszy, tylko szybko, bo mi autobus ucieknie!

– Bardzo mi przykro, ale takich dużych łapek to my nie mamy.

 

 

 

Rozmawiają dwie sąsiadki:
– Czy pani mąż też co wieczór wychodzi na spacer dla zdrowia?
– Nie, mój pije w domu.

 

 

 

Pani od matematyki pyta drugoklasistę:

– Mam nadzieję, Staszku, że przez ferie nie zapomniałeś kolejności liczb?

– Pamiętam doskonale… dziewięć, dziesięć, walet, dama…

 

 

 

Praca zdalna ma ten plus, że jest zdalna.
Herbata ma ten plus, że możesz pić ją w pracy.
Whisky ma ten plus, że wygląda jak herbata.

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:
– Słyszałam, że chcesz wrócić do swojego byłego, dlaczego?
– Bo nie mogę patrzeć, jak spokojnie teraz sobie żyje.

 

 

 

– Czy nie sądzi pan, że w kinie widzi się zbyt wiele seksu?
– Być może, ale mnie to nie interesuje co dzieje się na widowni…

 

 

 

Widząc mężczyznę siedzącego nad butelką wódki kobieta zapytała:
– Czy to jest pańska jedyna pociecha życiowa?
– Oczywiście, że nie! Mam jeszcze w siatce dwie półlitrówki.

 

 

 

 

– Czy z tego samochodu uda się wyciągnąć setkę? – pyta na giełdzie potencjalny nabywca pojazdu.

– Absolutnie nie! To auto, nie knajpa!

 

 

 

– Kochanie, chodź tutaj. Dotknij go. Czujesz jaki twardy?
– No czuję…
– A ile razy ci mówiłem, żebyś zamykała chlebak?!

 

 

 

Ojciec 12-miesięcznych bliźniaków regularnie korzysta z usług prostytutek, żeby się zdrzemnąć.

 

 

 

Mężczyzna kręci się po sklepie. Nagle podchodzi do pracownicy i bez ogródek wypala:
– Bardzo mi się pani podoba i chciałbym uprawiać z panią seks.
– Przykro mi, ale nasz sklep jest samoobsługowy.

 

 

 

Istnieje wiele niebezpiecznych stron w Internecie, które mogą doprowadzić nieprzygotowaną osobę do samobójstwa. Np. podatki.gov.pl

 

 

 

– Szefie, dostanę podwyżkę?
– W żadnym wypadku!
– W takim razie powiem innym, że dostałem!

 

 

 

– Jasiu, dlaczego masz w dyktandzie te same błędy, co twój kolega z ławki?

– To bardzo prosto wytłumaczyć. Mamy tego samego nauczyciela od języka polskiego!

 

 

 

Największą zaletą zdalnego nauczania jest to, że nie musisz się martwić, że nauczyciel może poczuć od ciebie zapach alkoholu. Albo… uczniowie.

 

 

 

– Może ma pan stare szmaty, makulaturę, złom? – pyta wędrowny handlarz.

– Sam nie wiem. Niech pan przyjdzie za tydzień, jak żona wróci z sanatorium…

– To może ma pan puste butelki?

 

 

 

Staszek obiecał Kaśce, że jutro rano zabierze ją na ryby. I teraz Kaśka ma problem, bo nie wie, jak się przygotować. Czy ma nogi ogolić czy robaków nakopać?

 

 

 

W restauracji klient mówi podniesionym głosem:

– Panie kelner! Już czwarty raz zamawiam bigos!

– Ach tak? Bardzo się cieszę, że panu tak smakuje.

 

 

 

Żona wyjechała, zostawiła karteczki z wytycznymi. Wieczorem wkładam marynarkę, a w kieszonce karteczka. „A ty łajzo dokąd się wybierasz?”.

 

 

 

Mąż mówi do żony:
– Trudno mi uwierzyć, ale podobno Polacy jedzą częściej banany niż małpy.
– To normalne. A ty kiedy ostatnio jadłeś małpę?

 

 

 

Rodzice usypiają rozkapryszone małe dziecko.
– A może mu coś zaśpiewam – proponuje żona.
– Nie kochanie, spróbujmy po dobroci.

 

 

 

Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego ludzie wszystko zjadają, a brzegi zostawiają. Przecież potrafią one być na prawdę dobre. Nawet, jeżeli smakują inaczej niż reszta arbuza.

 

 

 

Lekarz do pacjenta:
– Moje gratulacje.
– Z jakiej to okazji?
– Widzę po wynikach, że niczego pan sobie nie odmawia.

 

 

 

Na budowie do majstra podchodzi dwóch robotników:

– Właśnie podjęliśmy z Nowakiem pewne zobowiązanie. Nie będziemy pić ani palić w pracy!

– To wspaniale, ale w takim razie, co będziecie cały dzień robić?

 

 

 

Spytałem mojego trenera na siłowni, z którego urządzenia mam najczęściej korzystać, żeby dziewczyny na mnie leciały. Odpowiedział, że z bankomatu…

 

 

 

– Panie doktorze mój mąż krzyczy przy stosunku.
– A to pani przeszkadza?
– No tak, bo mnie to budzi…

 

 

 

– Czy płakałabyś, gdybym umarł?

– Oczywiście że tak. Sam dobrze wiesz, że płaczę z byle powodu.

 

 

 

Lekarz pyta się pacjenta:
– Czy ktoś w pana rodzinie cierpiał na zaburzenia psychiczne?
– Nikt nie cierpiał, wszyscy dobrze się bawiliśmy…

 

 

 

– Kochanie, podaj mi szampon.
– Przecież butelka stoi koło ciebie.
– Wiem, ale podaj mi inny, bo ten jest do włosów suchych, a moje są mokre…

 

 

 

– Kochanie, kup mi nowy telefon…
– A co z twoim starym?
– On już mi obiecał lodówkę.

 

 

 

– Tato, w telewizji mówili, że akcyza na alkohol i papierosy podrożeje. Czy to oznacza, że będziesz mniej pił i palił?
–  Nie, to oznacza, że będziesz mniej jadł…

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:

– Dziś w nocy iskry ze mnie leciały!
– Gorący kochanek?
– Nie, syntetyczna piżama.

 

 

 

– Kochanie, czy jak by mnie wywalili z roboty i gdybym stracił zdrowie, to czy dalej byś mnie kochała?
– Oczywiście, żebym cię kochała! Tęskniłabym, ale kochała!

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do psychoanalityka:
– Kim pan jest z zawodu? – pyta lekarz.
– Mechanikiem samochodowym.
– Proszę w takim razie położyć się pod kozetką i odprężyć…

 

 

 

U dentysty:
– Co by pan poradził na moje żółte zęby?
– Najlepiej założyć brązowy krawat!

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Co tam niesiesz? Cała skrzynka butelek z winem?
– Byłem u spowiedzi, ksiądz powiedział, że najważniejsze jest odkupienie win.

 

 

 

Szukam nowego domu dla psa. Taki mały, rasy terier, prawie cały czas szczeka. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to proszę dać znać, skoczę na posesję sąsiada i przyniosę.

 

 

 

– Słyszałeś, że Stefan dostał zawału podczas seksu?
– A mówią, że aktywność seksualna jest taka zdrowa.
– Bo jest, ale nie wtedy gdy do sypialni wchodzi żona…

 

 

 

Wędkarz w sklepie:
– Ma pani silikonowe przynęty?
– No co pan?! Moje piersi są naturalne!

 

 

 

Żona dokładnie sprawdza garnitur męża po powrocie z pracy, i nie znajdując ani jednego kobiecego włoska i mówi:

– No tak! Ty to już nawet łysej babie nie przepuścisz!!!

 

 

 

– A wy ile się znacie?
– Od dziecka
– To szmat czasu!
– Z tym, że dziecko ma 3 miesiące…

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Jak ci minął sylwester?
– A, daj spokój! Tak dałem w palnik, że wylądowałem w łóżku z własną żoną.

 

 

 

W restauracji:
–  Poproszę pieczeń z zająca. Tylko żeby mi w niej śrutu nie było!
– Ma pan szczęście, dzisiaj przywieźli jednego, który podciął sobie żyły…

 

 

 

W pewnej szkockiej gazecie w rubryce praca ukazało się ogłoszenie: „Przyjmę do pracy w masarni młodą ekspedientkę. Mile widziana wegetarianka”.

 

 

 

Żona do męża wracającego z pracy:
– To nawet mi całusa nie dasz?!
– Kobieto, po dwóch latach małżeństwa, jeszcze ci orgie w głowie…

 

 

 

Rozmawia dwóch kolegów:
– Pamiętasz jak wczoraj na imprezie mówiliście mi, że się nadaję na przywódcę?
– Nie do końca tak było. Mówiliśmy ci, że nadajesz przy wódce.

 

 

 

Słyszałem w radiu, że jutro ma być 2 razy zimniej niż dzisiaj. Nie mogę się już doczekać, co z tego wyniknie. Dziś jest zero stopni…

 

 

 

– Halo, czy to firma „Świąteczne prezenty na telefon”? Co można u was zamówić?
– Mikołaja, Śnieżynkę, elfy, prezenty…
– Super! To poproszę trzy Śnieżynki i dwa litry wódki.

 

 

 

Rozmawia dwóch Kazachów:

– W tym roku  kupiłem piękny prezent mojej kobiecie i schowałem go pod choinkę.

– I co ona na to?

– Nie wiem. Jeszcze nie znalazła. Tajga spora jest.

 

 

 

Polacy masowo narzekają na korki… powodują one przestoje, stratę czasu i zdenerwowanie, dlatego wnioskuję, aby sprzedawać wina kapslowane.

 

 

 

– Ale nasz dyrektor jest wściekły! Mówią że zwolni pół zakładu.
– Spokojnie, nas to nie dotyczy. Pokłócił się z żoną, więc zwalnia jej krewnych.

 

 

 

Mąż do żony:
– Piwo się skończyło! Skoczysz do sklepu?
– Ale na zewnątrz jest gołoledź, jeszcze się wywrócę!
– To w takim razie kup w puszce, żeby się nie stłukło.

 

 

 

– Marian, mówiłam ci, że jesteś najlepszy?
– Nie!
– To w takim razie, komu ja to wczoraj wieczorem powiedziałam?

 

 

 

Rozmawia dwóch kierowców:

– Cytryna ze smakiem pomidora, pomidor z nutką serową, ser z sokiem z cytryny… Czyżbyś preferował kuchnię molekularną?
– Nie, po prostu nie chce mi się myć noża za każdym razem.

 

 

 

Dzieci ulepiły przed domem bałwana. Niestety rano znalazły bałwana rozjechanego przez samochód. Ponownie ulepiły bałwana, ale sytuacja się powtórzyła. Trzeciego bałwana ulepiły na hydrancie.

 

 

 

Żona dzwoni do męża:
– Kochanie, w naszym samochodzie lusterko odpadło.
– Jak to się stało?
– Policjant w protokole napisał, że podczas dachowania…

 

 

 

W restauracji:
– Panie kelner, mięso w tym mielonym jest nieświeże.
– To niemożliwe. My do mielonych nie dajemy mięsa…

 

 

 

Kobieta do palacza:
– Czy mógłby pan wydmuchiwać w przeciwnym kierunku?
– Gdybym mógł to występowałbym w cyrku…

 

 

 

Do baru wchodzi mężczyzna i już w progu zamawia:

– Poproszę coś na rozgrzewkę, tylko dobrze zamrożone!

 

 

 

Lekarz omawia z pacjentką szczegóły operacji.

– Przed zabiegiem zastosuję znieczulenie miejscowe…
– Proszę pana – wtrąca się mąż pacjentki – koszt nie ma znaczenia, niech pan zastosuje znieczulenie zagraniczne.

 

 

 

– Wiesz że Eskimosi mają ponad sto słów na określenie śniegu?
– Eee… Ja to mam nawet więcej, jak rano samochód odśnieżam.

 

 

 

Moje życie było miłe i spokojne, dopóki żona nie zauważyła, że dozorczyni myje schody moimi bokserkami.

 

 

 

– Mam dla ciebie niespodziankę! Znowu jestem w ciąży, będziemy mieli szóste dziecko! Wolałbyś, żeby co to było?

– Wolałbym, żeby to był żart!!!

 

 

 

Ataman mówi do Kozaków:
– No to co panowie? Na koń!
– Na koń i na koń! A może chociaż tak raz: Na baby!?

 

 

 

W kuluarach sejmowych poseł szepcze na ucho do posła:
– Żona zdradza cię z trzema naszymi kolegami z ławy.
– Nic na to nie poradzę… Mają większość.

 

 

 

Rolnik radzi się agronoma:
– Mówią, że nawóz sztuczny jest lepszy od naturalnego. A pan jak uważa?
– Trudno powiedzieć, to rzecz smaku.

 

 

 

– Co kupiłeś żonie na „Mikołajki”?
– Perły.
– O to się wykosztowałeś…
– No… Cztery skubana wypiła!

 

 

 

Dozorca do lokatora:

– No, zamiotłem panu ślicznie schody… Teraz poproszę na piwo!

– Dziękuję, przyjacielu, ale ja piwa nie piję…

 

 

 

– Och, mój Boże, tak źle się czuję, myślę, że umrę. Co jest ze mną nie tak?
– Uspokój się, dziś jesteś po prostu trzeźwy.

 

 

 

Jaskiniowiec przegląda oceny syna:
– 4 z przyrody, rozumiem, bo rzadko skórujesz. 3 z polowania rozumiem, jesteś jeszcze mały. 2 z gastronomii, rozumiem, bo gotują kobiety. Ale 1 z historii?! To przecież niecałe dwie kartki!

 

 

 

Teściowa dzwoni do zięcia i mówi:

– Nie wiem co się stało, ale w mieszkaniu bardzo czuć gaz…

– Mamusia jest kobietą wierzącą. Niech zapali świeczkę i się pomodli…

 

 

 

Wrócił kierowca z trasy. Otworzył drzwi, wszedł do mieszkania. Usłyszał z sypialni jęki i skrzypienie łóżka.
– Zdzira – warknął.
Wyszedł cicho, zamknął drzwi i poszedł do domu, do żony.

 

 

 

Żona prosiła mnie, żebym jej przyniósł szminkę. Przez pomyłkę podałem jej klej w sztyfcie. Chyba ciągle jest obrażona, bo nadal się nie odzywa…

 

 

 

– Panie doktorze. Codziennie chodzę do sklepu i kupuję dwie butelki wódki. Co to może oznaczać?

– Diagnoza jest prosta. Jest pan zakupoholikiem.

 

 

 

Zbyszek wiedział, że żaden z niego przystojniak. Ale załamał się, kiedy szedł koło prostytutek, a te zaczęły udawać, że czekają na autobus.

 

 

 

Mąż pyta żony:
– Co obejrzymy: porno czy golfa?
– Zdecydowanie porno, bo przecież w golfa umiesz grać.

 

 

 

Adwokat do klienta:
– Rozmawiałem wczoraj z pańską byłą małżonką. Ona kategoryczne żąda alimentów, w przeciwnym razie grozi, że wróci do pana!

 

 

 

– Super babciu, że przyjechałaś! Ale się tata ucieszy!
– A to dlaczego, kochanie?
– Bo przed chwilą powiedział, że tylko ciebie brakuje nam do szczęścia.

 

 

 

Zaczynam podejrzewać, że u mojego przewoźnika znajduję się w eksperymentalnej grupie kierowców, którzy zamiast wypłaty dostają placebo.

 

 

 

W księgarni:

– Chciałbym kupić taką książkę, która przez cały czas będzie trzymać w napięciu.

– Mam w sam raz coś dla pana! Proszę, oto podręcznik do elektryki…

 

 

 

– Stefan. Mam tego dość. Jesteś bez przerwy pijany. Chcę rozwodu!
– Boże! To ja się ożeniłem?

 

 

 

Prawdziwego mężczyznę wymyśliły kobiety, żeby straszyć nim swoich mężów.

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do baru i głupkowato się uśmiechając mówi do barmanki:
– Proszę whisky z colą, ale bez lodzika.
– Podać ze słomką, czy pan sobie z buta wyciągnie?

 

 

 

– Wiesz, mój Piotrek prawie mi się wczoraj oświadczył…
– Jak to prawie?
– No tak pół na pół. Zapytał: „Wyjdziesz?”.

 

 

 

– Halo, sąsiedzie odrobił pan już lekcje swojemu synowi?
– Tak…
– A czy w takim razie da pan odpisać?

 

 

 

– Proszę księdza, moja teściowa to kobieta warta grzechu.
– Synu, pamiętaj o VI przykazaniu. Nie cudzołóż.
– Ale, ja miałem na myśli V przykazanie. Nie zabijaj!

 

 

 

Gusta seksualne mojej żony i moje znacznie się różnią. Ona lubi powoli i delikatnie a ja lubię z sąsiadką.

 

 

 

–  Kochanie, idę na wyścigi konne więc wrócę później.
–  Nie fatyguj się. Dzwoniłam do tej klaczy. Dzisiaj nie pobiegnie.

 

 

 

– Stefan, co z tobą? Podobno już czwarty raz się rozwiodłeś. Naprawdę wszystkie kobiety były takie kapryśne?
– Nie! Tylko moja mama.

 

 

 

– Dzień dobry. Nie wiem, czy się dobrze dodzwoniłem… Czy to numer dla anonimowych osób zgłaszających przypadki korupcji?
– Dzień dobry, dobrze się pan dodzwonił, panie Robercie…

 

 

 

–  Ten Stefan to bardzo dziwny facet…

–  Dlaczego?

–  Wyobraź sobie, że pół dnia mnie namawiał, bym przyszła do niego na kawę. A potem okazało się, że w domu nie ma ani korkociągu, ani prezerwatyw.

 

 

 

Przychodzi mężczyzna do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, mam guza na penisie.
– Duży?
– Tak. 28 centymetrów, ale ja w sprawie guza przyszedłem…

 

 

 

Ogłoszenie w gazecie: „Sprzedam encyklopedię Britannica, 40 tomów. Stan bardzo dobry.
Nie będzie mi już potrzebna, bo ożeniłem się tydzień temu. Żona wszystko wie lepiej”.

 

 

 

Rozmawiają dwie koleżanki:
–  Dlaczego jesteś tak zdenerwowana?
– Za dwa miesiące mam ślub, a nie mam sukienki, sali ani kandydata na męża…

 

 

 

Trochę bałem się podjeżdżając pod warsztat samochodowy, że mechanik okaże się kolejnym naciągaczem. Ale, na szczęście było inaczej, a mój samochód wymaga tylko wymiany płynu do kierunkowskazów.