Jechał dostawczakiem w tak fatalnym stanie technicznym, że z miejsca kontroli odszedł pieszo

Jechał dostawczakiem w tak fatalnym stanie technicznym, że z miejsca kontroli odszedł pieszo

Czasami kierowcy skarżą się, że w czasie kontroli funkcjonariusze szukają „dziury w całym”. Co do centymetra sprawdzają gabaryty pojazdu, co do kilograma jego wagę i naciski na osie, oraz bacznie przyglądają się stanowi opon. Niemniej zdarzają się takie przypadki, że fakt iż pojazd ze względu na jego stan techniczny nie powinien wyjechać na drogi, widać już na pierwszy rzut oka. Czasami widać to nawet z dalszej odległości, skoro bryła pojazdu nie wygląda naturalnie.

I tak właśnie było w przypadku zatrzymania dostawczego Volkswagena przez funkcjonariuszy ze słupskiej drogówki. Ich uwagę zwrócił fakt, że samochód jedzie bardzo wolno, ma problem z podjechaniem pod górkę oraz, że przód i tył samochodu są nienaturalnie podniesione w stosunku do jego środkowej części. 

W czasie kontroli szybko okazało się, co jest tego przyczyną. Rama pojazdu była tak mocno skorodowana, że złamała się w połowie. Oczywiście nie było mowy o dalszej jeździe, bo policjanci zatrzymali dowód rejestracyjny samochodu, a kierowcę ukarali mandatem. Wypad nadmienić, ze dość symbolicznym, bo w kwocie 100 zł. Niemniej kierowca z miejsca kontroli już nie odjechał lecz odszedł pieszo…

Źródło: Policja

Sprawdź także