Najczęściej jeśli chodzi o wykrycie kontrabandy to mowa jest o papierosach, alkoholu lub narkotykach. Niemniej przemyt środków ochrony roślin cały czas się nasila i można powiedzieć, że nie jest to nowy trend, ale zorganizowana przestępczość gospodarcza. Niespełniające restrykcyjnych standardów jakościowych, nieznanego składu i pochodzenia, nieprzebadane pod kątem bezpieczeństwa i toksyczności fałszywe środki ochrony roślin mogą stanowić poważne zagrożenie zarówno dla konsumentów żywności pochodzenia roślinnego, jak i dla środowiska naturalnego. Dlatego też nie ma mowy o taryfie ulgowej w przypadku wykrycia próby ich przemytu.
Ostatnio funkcjonariusze Oddziału Celnego w Dołhobyczowie przeskanowali urządzeniem RTG wjeżdżający z Ukrainy samochód ciężarowy z naczepą. Wynik badania skłonił ich do podjęcia decyzji o dokładnym przeszukaniu kabiny. Okazało się, że pod materacem i w zewnętrznych schowkach znajdowały się niezgłoszone do odprawy towary. W plastikowych pojemnikach i butelkach funkcjonariusze zabezpieczyli w sumie 54 litry i 1,5 kilograma pestycydów.
Polski kierowca przyznał się do próby przemytu i jednocześnie wyjaśnił, że towar przewoził na prośbę znajomego. Nie potrafił powiedzieć skąd pochodzą ujawnione środki ani przedstawić dowodów ich zakupu. W związku z tym nie ma też pewności, że są to produkty oryginalne.
Przeciwko mężczyźnie zostało wszczęte postępowanie karne skarbowe, gdyż jak przypomina Krajowa Administracja Skarbowa, przewóz środków ochrony roślin przez granicę, jest możliwy w momencie posiadania niezbędnego zezwolenia ministra właściwego do spraw rolnictwa.
Źródło: IAS Lublin










