Kierowca okradał własną firmę. Karta flotowa zamiast węża

Kierowca okradał własną firmę. Karta flotowa zamiast węża

Kradzieże paliwa z ciężarówek, maszyn budowlanych czy pojazdów specjalistycznych nie są w branży transportowej niczym nowym. Najczęściej dopuszczają się ich osoby z zewnątrz, które wykorzystują fakt, że pojazdy zostały zaparkowane na bazie lub parkingu bez odpowiedniego monitoringu. Wystarczy noc, słabo oświetlony teren i chwila nieuwagi, by z baku zniknęły setki litrów oleju napędowego.

Tym razem jednak schemat był zupełnie inny.

Kradzież w „białych rękawiczkach”

Nie było włamania, przeciętych zbiorników ani spuszczania paliwa wężem. Sprawca postanowił wykorzystać – jak mu się wydawało – lukę w systemie. To przykład kradzieży w tak zwanych „białych rękawiczkach”, gdzie nie potrzeba siły ani narzędzi, a jedynie dostępu i przekonania, że wszystko uda się ukryć.

Zastanawia tylko jedno: na co on liczył? Dziś praktycznie każda stacja paliw jest objęta monitoringiem. Kamery rejestrują nie tylko obraz, ale także czas tankowania, numery kart paliwowych, a często również numery rejestracyjne pojazdów. Trudno uwierzyć, że ktoś sądził, iż zatankowanie setek litrów paliwa do kanistrów przejdzie niezauważone.

Policja szybko ustaliła sprawcę

Policjanci z Posterunku Policji w Trzcinicy ustalili, że w jednej z lokalnych firm transportowych dochodzi do kradzieży paliwa. W toku prowadzonych czynności wyszło na jaw, że za proceder odpowiada 47-letni mieszkaniec Łodzi, zatrudniony w firmie jako kierowca.

Do pierwszego zdarzenia doszło 15 grudnia 2025 roku. Mężczyzna zabrał kartę flotową należącą do innego kierowcy z pojazdu służbowego zaparkowanego na terenie firmy. Następnie podjechał na stację paliw, gdzie zatankował do kanistrów niemal 400 litrów oleju napędowego o wartości 2174,82 zł, płacąc firmową kartą.

Kilka dni później, 21 grudnia 2025 roku, działając w identyczny sposób, zatankował do kanistrów kolejne niemal 500 litrów oleju napędowego. Tym razem wartość paliwa wyniosła 2653,84 zł. Podczas przesłuchania mężczyzna przyznał, że skradziony olej napędowy sprzedawał innemu mężczyźnie po okazyjnej cenie.

Zarzuty i możliwa kara

15 stycznia 2026 roku 47-latek usłyszał zarzuty kradzieży paliwa na łączną kwotę blisko 5 tysięcy złotych. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.

Wnioski dla branży transportowej

Ta sprawa pokazuje wyraźnie, że kradzieże paliwa nie zawsze zaczynają się na parkingu w środku nocy. Coraz częściej zagrożenie pojawia się „od środka” – tam, gdzie sprawca zna procedury, systemy i codzienne nawyki firmy.

Monitoring na stacjach paliw, analiza transakcji kart flotowych oraz kontrola zużycia paliwa sprawiają, że takie działania prędzej czy później wychodzą na jaw. Kradzież paliwa, nawet ta przeprowadzona bez użycia siły i w świetle kamer, pozostaje przestępstwem – i niesie ze sobą realne konsekwencje.

Sprawdź także